…Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Wileńskie „Słowo” było pierwszą gazetą, którą zobaczyły me oczy i było również ostatnią gazetą, jaką czytałem w Polsce niepodległej. Mianowicie 15 września, jadąc konno z Duniłowicz (jakieś 50 km na północ od jeziora Narocz), przeglądałem właśnie zabrany z poczty numer „Słowa” (tam nikt poczty nie rozwoził), w którym Stanisław Mackiewicz, starszy brat Józefa, pisał, że Armia Czerwona koncentruje się na polskiej granicy i że należy oczekiwać, że lada dzień wkroczy do Polski. Sprawdziło się to w dwa dni później. Potem czytałem prawie wszystko, co Stanisław Mackiewicz napisał w czasie wojny w Londynie, i prawie wszystko co obaj, Stanisław i Józef, napisali po wojnie. Więc nic dziwnego; że pomimo iż ich osobiście nie znałem i jedynie z Józefem korespondowałem (z przerwami) w latach 1970-81, czuję się wobec nich zobowiązany. Stanisława Mackiewicza pożegnałem wspomnieniem w drugą rocznicę jego śmierci („Kultura”, nr 4/246, kwiecień 1968, vide Aneks B), teraz piszę o Józefie, zmarłym w Monachium 31 stycznia 1985.

Józef Mackiewicz był chyba już jedynym i może ostatnim polskim intelektualistą, polskim pisarzem, który stał na stanowisku dawnej, szerokiej, wielostronnej Rzeczypospolitej. Zainteresowania jego skupiały się na problematyce wschodniej. Pisał on o Kozakach, o Białorusinach, o Żydach, o Cerkwi prawosławnej, o bolszewikach i o kontrrewolucji, i o Rosji. I to było przyczyną kolizji pomiędzy Mackiewiczem a rdzennymi Polakami, dla których zarówno wielonarodowa Rzeczpospolita, jak i zagadnienia wschodnie to sprawy obce.

W lutym 1940 roku redagowana przez Józefa Mackiewicza „Gazeta Codzienna" zamieściła dwa artykuły - dwugłos, którego tematem była „idea krajowa" i jej znaczenie, w chwili gdy Wilno przejęte zostało przez władze litewskie. Wypowiedzi odwoływały się do znanej postaci wileńskiego krajowca, Ludwika Abramowicza, wieloletniego redaktora „Przeglądu Wileńskiego", a ich autorami byli: współtwórca  środowiska i ideologii krajowej Michał Rómer i sympatyzujący z nią, młodszy, redaktor Józef Mackiewicz.

Pisząc przed laty o powojennych powieściach Józefa Mackiewicza w kontekście innych prozaików z byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego na emigracji (Florian Czarnyszewicz, Sergiusz Piasecki, Czesław Miłosz, Wiktor Trościanko), stwierdziłam, że ,”jeśli idea Wielkiego Księstwa Litewskiego posiada jeszcze jakiś trwały sens, to akurat koncepcja Józefa Mackiewicza najbardziej zasługuje na uznanie".1) Znaczenie jego powojennej prozy artystycznej 2) polega na otwartości jego perspektywy geograficznej, etnicznej, narodowej, wyznaniowej. Przemierza ogromne obszary, ogarnia całe połacie Wielkiego Księstwa Litewskiego, od hanzeatyckiej Nadbałtyki aż po Prypeć i Polesie, przygarnia aż daleką Kozaczyznę. Te wielkie powieści obyczajowe, historyczne, polifoniczne, składając się równocześnie na studia polityczne, na udramatyzowane reportaże czy na powieści z tezą, pękając od wtrętów publicystycznych. I najkonsekwentniej, najszerzej obrazują terytorium i ludzi zamieszkujących to terytorium. Jako ostatnia, ostateczna kronika końca Wielkiego Księstwa stanowią może jedyny w swoim rodzaju epos drugiej wojny światowej, olbrzymi fresk o walce ze Złem, o ludobójstwie, o wyniszczeniu przez Bolszewię cywilizacji i kultury.3) W tych utworach wszystkie drogi prowadzą do Wilna i przez Wilno. Jako epicentrum wydarzeń i zapatrywań, jako ostateczny sprawdzian wartości, Wielkie Księstwo Litewskie stanowi nie tylko oś strukturalną, ale także i jedyne źródło natchnienia lirycznego i uczuciowego.

Na naszych oczach rozrasta się, ogromnieje, przybiera na mocy talent pisarski Józefa Mackiewicza. Jeśli nie wszyscy w pełni zdajemy sobie już dzisiaj sprawę z wagi i znaczenia tego pióra, winna temu bliskość, która zawsze jest wrogiem wielkości. Do oceny zjawisk sztuki potrzebna jest odwrotna perspektywa - „z daleka jestem większy", powiedział Thiers do jakiejś pani, zdziwionej, że tak wielki mąż stanu jest tak niskiego wzrostu.
Zdumiewa mnie zawsze myśl o tym, że literatura jak gdyby abhorret vacuum - nie znosi próżni. Jak gdyby odruchem mistycznego zbiorowego instynktu obsadzała wakansy, wypełniała luki i ubytki, osadzała nowych namiestników na opustoszałych fotelach. Kto niedawno oglądał na ekranie telewizyjnym, jak w szczerym polu dźwiga się rosnący coraz wyżej stożek nowego wulkanu, w kilka miesięcy przemieniony w nowy górski szczyt, niech sobie wyobrazi, że sam geniusz narodu tak wydźwiga się ponad powierzchnię wybuchem i wyrostem nowych ludzi, piór, talentów. Naród nie może się obyć bez naczelnego pisarza, prozaika, batalisty. Proszę, aby mi wolno było użyć tego ostatniego słowa nie tyle na określenie epika opisującego obrazy i sceny bitewne w ich dosłownym sensie, ale także kontynuującego swym piórem wielkie batalie literackie o samą istotę i samo wysokie powołanie piśmiennictwa, o najważniejsze sprawy i prawa i pretensje swego narodu.

 

Przedmowa Macieja Rybińskiego 3)
 

Zapis kliniczny
Niedawno przewaliła się przez Polskę dyskusja na temat kanonu lektur szkolnych. Gombrowicz czy Dobraczyński, taka była, dość groteskowa, linia podziału. Proponowano usuwanie bądź wpisywanie rozmaitych pisarzy raczej nie ze względu na literacką wartość ich twórczości, tylko na jej polityczny kontekst. Dość żałosne widowisko. Jedno nazwisko nie padło w tej dyskusji w ogóle - Józefa Mackiewicza. Jeden z największych pisarzy polskich, a zarazem moralista rzadkiego, niezłomnego charakteru, zaświadczający własnym życiem, pełnym dramatów, wierność poglądom właśnie moralnym w świadomości społecznej właściwie nie istnieje. W dwadzieścia bez mała lat po upadku komunizmu wykształciuchy twórczości Mackiewicza po prostu nie znają, a większość tak zwanej elity intelektualnej, poddanej szantażowi ideologów, wstydzi się już nie tylko przyznać pisarstwu Mackiewicza rację moralną, ale nawet potwierdzić niezwykłą klasę jego warsztatu pisarskiego.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com