…Szczerość każdego pisarza mierzy się nie tylko tym, o czym pisze, ale i tym co przemilcza. Józef Mackiewicz. Niemiecki kompleks.  Kultura, 1956


Dwa lata temu w Kaliforni zadeklarowałem się jako defector zza żelaznej kurtyny. Umyślnie podałem prasie swój adres i numer telefonu. Telefon nie przestawał dzwonić. Jako jeden z pierwszych zadzwonił doktor Z. Doktor Z. przeżył wojnę w Rosji. Był okręgowym weterynarzem, obsłu giwał dziesiątki kołchozów. Był przenoszony z jednego okręgu do drugiego, wiele rzeczy widział. Po wojnie udało mu się wrócić do Polski, a potem wywędrować do Stanów Zjednoczonych. Opowiadał mi o ko munizmie lat czterdziestych, a ja jemu o komunizmie lat sześćdziesią tych. Wszystko się nam zgadzało co do joty. I choć doktor Z. jest ode mnie starszy o jakieś trzydzieści lat, nie zauważyłem między nim a sobą żadnej tzw. generation gap. Rozumieliśmy się doskonale.

1. Tom nowel, Wilno 1935.
2. Bunt rojstów, Gebethner i Wolff, Wilno 1938.
3. To dopiero byłaby klęska... Nr 16, Wilno 10 sierpnia 1941 (vide Aneks A).
4. Zbrodnia katyńska w świetle dokumentów (Z przedmową gen. Andersa), Gryf, Londyn 1948, drugie wydanie 1950.

Wileńskie „Słowo” było pierwszą gazetą, którą zobaczyły me oczy i było również ostatnią gazetą, jaką czytałem w Polsce niepodległej. Mianowicie 15 września, jadąc konno z Duniłowicz (jakieś 50 km na północ od jeziora Narocz), przeglądałem właśnie zabrany z poczty numer „Słowa” (tam nikt poczty nie rozwoził), w którym Stanisław Mackiewicz, starszy brat Józefa, pisał, że Armia Czerwona koncentruje się na polskiej granicy i że należy oczekiwać, że lada dzień wkroczy do Polski. Sprawdziło się to w dwa dni później. Potem czytałem prawie wszystko, co Stanisław Mackiewicz napisał w czasie wojny w Londynie, i prawie wszystko co obaj, Stanisław i Józef, napisali po wojnie. Więc nic dziwnego; że pomimo iż ich osobiście nie znałem i jedynie z Józefem korespondowałem (z przerwami) w latach 1970-81, czuję się wobec nich zobowiązany. Stanisława Mackiewicza pożegnałem wspomnieniem w drugą rocznicę jego śmierci („Kultura”, nr 4/246, kwiecień 1968, vide Aneks B), teraz piszę o Józefie, zmarłym w Monachium 31 stycznia 1985.

Józef Mackiewicz był chyba już jedynym i może ostatnim polskim intelektualistą, polskim pisarzem, który stał na stanowisku dawnej, szerokiej, wielostronnej Rzeczypospolitej. Zainteresowania jego skupiały się na problematyce wschodniej. Pisał on o Kozakach, o Białorusinach, o Żydach, o Cerkwi prawosławnej, o bolszewikach i o kontrrewolucji, i o Rosji. I to było przyczyną kolizji pomiędzy Mackiewiczem a rdzennymi Polakami, dla których zarówno wielonarodowa Rzeczpospolita, jak i zagadnienia wschodnie to sprawy obce.

W lutym 1940 roku redagowana przez Józefa Mackiewicza „Gazeta Codzienna" zamieściła dwa artykuły - dwugłos, którego tematem była „idea krajowa" i jej znaczenie, w chwili gdy Wilno przejęte zostało przez władze litewskie. Wypowiedzi odwoływały się do znanej postaci wileńskiego krajowca, Ludwika Abramowicza, wieloletniego redaktora „Przeglądu Wileńskiego", a ich autorami byli: współtwórca  środowiska i ideologii krajowej Michał Rómer i sympatyzujący z nią, młodszy, redaktor Józef Mackiewicz.

Pisząc przed laty o powojennych powieściach Józefa Mackiewicza w kontekście innych prozaików z byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego na emigracji (Florian Czarnyszewicz, Sergiusz Piasecki, Czesław Miłosz, Wiktor Trościanko), stwierdziłam, że ,”jeśli idea Wielkiego Księstwa Litewskiego posiada jeszcze jakiś trwały sens, to akurat koncepcja Józefa Mackiewicza najbardziej zasługuje na uznanie".1) Znaczenie jego powojennej prozy artystycznej 2) polega na otwartości jego perspektywy geograficznej, etnicznej, narodowej, wyznaniowej. Przemierza ogromne obszary, ogarnia całe połacie Wielkiego Księstwa Litewskiego, od hanzeatyckiej Nadbałtyki aż po Prypeć i Polesie, przygarnia aż daleką Kozaczyznę. Te wielkie powieści obyczajowe, historyczne, polifoniczne, składając się równocześnie na studia polityczne, na udramatyzowane reportaże czy na powieści z tezą, pękając od wtrętów publicystycznych. I najkonsekwentniej, najszerzej obrazują terytorium i ludzi zamieszkujących to terytorium. Jako ostatnia, ostateczna kronika końca Wielkiego Księstwa stanowią może jedyny w swoim rodzaju epos drugiej wojny światowej, olbrzymi fresk o walce ze Złem, o ludobójstwie, o wyniszczeniu przez Bolszewię cywilizacji i kultury.3) W tych utworach wszystkie drogi prowadzą do Wilna i przez Wilno. Jako epicentrum wydarzeń i zapatrywań, jako ostateczny sprawdzian wartości, Wielkie Księstwo Litewskie stanowi nie tylko oś strukturalną, ale także i jedyne źródło natchnienia lirycznego i uczuciowego.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com