…Do Mackiewicza nikt nie chciał się przyznać i dlatego, że taki literacko zacofany, i dlatego, że okropny reakcjonista, ale czytali, aż im się uszy trzęsły. Pośród znanych mi polskich literatów nikt tak nie pisał. Szlachcic szaraczkowy, jak go nazwałem, z tych upartych, wzgardliwych, zaciekłych milczków, pisał na złość. Na złość całemu światu, który czarne nazywa białym i nie ma nikogo, kto by założył veto. I właśnie w tej pasji jest sekret jego stylu. Czesław Miłosz. Kultura,  1989

Wczoraj, podobnie jak przed laty, w związku ze zbliżającymi się wyborami do Sejmu Republiki Litewskiej, Ambasada RP w Wilnie, Akcja Wyborcza i Związek Polaków, pod pretekstem obchodów 1050 rocznicy chrztu Polski, zorganizowały prowokacyjny pochód, gęsto niosąc sztandary sąsiedniej Polski pod oknami Sejmu, Rządu, Ministerstwa Spraw Zagranicznych i w pobliżu prezydentury.

Wszystko więc wskazuje na to, że zmiana ekipy rządzącej w Polsce nie zmieniły nieżyczliwej i nieodpowiedzialnej polityki buńczucznej sąsiadki wobec naszego kraju, i że przeprosiny L. Linkevičiusa za to, że jeszcze żyjemy na swojej historycznej ziemi, nie odniosły żadnego skutku.

Drobny szczegół, iż na czele pochodu, rzekomo na modły do Ostrej Bramy, kroczył nie peerelowski dyplomata J. Skolimowski, a peerelowski dyplomata J. Czubiński  - większego znaczenia nie ma.  Tym bardziej, iż obok ambasadora, na  czele ludności tubylczej ze spędu, niezmiennie kroczył ideolog sowieckiej epoki, redaktor pism „Czerwony Sztandar ” i „Советская Литва”, wychowanek Moskiewskiej Akademii Politycznej przy KC KPZR M. Mackevič.

Na zdjęciu: czołówka pochodu, ambasador RP J. Czubiński czwarty z lewa.

Film video: pochód na alei Giedymina.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com