…I wypuściłbym na Europę patrole mongolskich opryczników, aby nahajami z byczej skóry, strzegły wolności słowa, i nie dopuszczały przemocy jednego z tych słów nad drugim. Bo nie to wydaje mi się najważniejsze w życiu, jakie kto ma przekonania, a to jedynie - by każdy je mógł swobodnie wypowiadać. Józef Mackiewicz. Gdybym był chanem… Kultura, 1958

Dziś na Placu Simonasa Daukantasa przed prezydenturą społeczeństwo stolicy po raz kolejny zaznaczyło fakt bezprecedensowego  napadu uzbrojonego 240 osobowego  oddziału   policji  na mieszkańców Garliavy, w celu przejęcia siłą dziecka i przekazania go matce, posądzanej o przekazywanie dziewczynki pedofiliom.

Zgromadzeni,  tradycyjnie trzymając się za ręce, wykonali hymn narodowy, przypominając prezydent D. Grybauskaitė o potrzebie wyjawienia prawdy o tym, kto i dlaczego posłał uzbrojony oddział do rozprawy z bezbronną ludnością.

Na tle aktualnego przewodniczenia Radzie Unii Europejskiej i wydarzeń na Ukrainie  - postawa prezydent D. Grybauskaitė w stosunku do wydarzeń z 17 maja 2012 roku coraz bardziej nabiera   oznak dwuznaczności w związku ze stosowaniem różnych standardów demokracji – jednych wobec własnych obywateli wewnątrz kraju, innych – na cele propagandy na zagranicę. Posmaku dodaje fakt, iż D. Grybauskaitė niedawno otrzymała na Uniwersytecie Georgetown w Stanach Zjednoczonych nagrodę za prawdę i przejrzystość w działaniu.

Pewnym zaskoczeniem dla zebranych było wystąpienie Nijoli Oželytė, która faktycznie usprawiedliwiała postawę, opartą na zakłamywaniu tematu i ukrywaniu od obywateli swego kraju prawdy. O ile wiadomo -  była to wyłącznie jej „prawda”, a nie członków klubu Tiesos.lt.

Na zdjęciu: dziś na Placu Simonasa Daukantasa.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com