…Do Mackiewicza nikt nie chciał się przyznać i dlatego, że taki literacko zacofany, i dlatego, że okropny reakcjonista, ale czytali, aż im się uszy trzęsły. Pośród znanych mi polskich literatów nikt tak nie pisał. Szlachcic szaraczkowy, jak go nazwałem, z tych upartych, wzgardliwych, zaciekłych milczków, pisał na złość. Na złość całemu światu, który czarne nazywa białym i nie ma nikogo, kto by założył veto. I właśnie w tej pasji jest sekret jego stylu. Czesław Miłosz. Kultura,  1989

O Joachimie Litawrze Chreptowiczu i jego dziele „O prawie natury” po dwóch wiekach Drukuj
Autor: Red.   

Miniony wtorek 9 grudnia przebiegał  w Białoruskiej Bibliotece Narodowej w Mińsku pod hasłem  przypomnienia osobowości oraz dorobku J. L.  Chreptowicza w 285. rocznicę  jego urodzin i 200. rocznicę ukazania się jego dzieła „O prawie natury”.

Spotkanie i dyskusje naukowców z Białorusi, Litwy i Polski odbyło się z inicjatywy i przy udziale Ambasady Litwy na Białorusi  oraz Białoruskiej Bibliotece Narodowej.  W dyskusji, w trakcie której.  przypomniano wielostronną działalność ostatniego kanclerza wielkiego litewskiego i pierwszego ministra spraw zagranicznych Rzeczpospolitej Obojga Narodów, członka Komisji Edukacji Narodowej, publicysty, poety, tłumacza, działacza społecznego i reformatora, ofiarnego mecenasa Uniwersytetu Wileńskiego, wziął udział  ambasador Litwy Evaldas Ignatavičius.

Druga część spotkania była poświęcona prezentacji świeżo wydanej w trzech językach przez wileńskie wydawnictwo „Santara” książki „O prawie natury” z udziałem autora koncepcji wydania i słowa wstępnego (zamieszczamy poniżej) dr Krzysztofa Trackiego, znanego Czytelnikom z wcześniej wydanej w Wilnie książki „Ostatni Kanclerz Litewski. Joachim Litawor Chreptowicz w okresie Sejmu Czteroletniego 1788 – 1792”.

Niniejsze wydanie  „O prawie natury” ukazało się ponownie po 200 latach od pierwszego wydania. W języku litewskim i białoruskim dzieło J. L. Chreptowicza ukazało się po raz pierwszy.

Spotkaniu w Bibliotece Narodowej towarzyszyła wystawa wydań, poświęconych J. L. Chreptowiczowi i  Bibliotece Chreptowiczów w Szczorsach. Przerwy w obradach wypełniły występy zespółu „Brevis”.

Na zdjęciu: dyskusja w Białoruskiej Bibliotece Narodowej, z  lewa na prawo dr K. Tracki, zast. dyrektora Biblioteki A. Susza, ambasador E. Ignatavičius.

Przedmowa do wydania pierwszego litewskiego

Niewiele epok w dawnych dziejach Europy Środkowej i Wschodniej ma szansę wzbudzać dziś tak żywe zainteresowanie jak czas upadku Rzeczypospolitej. Niewiele momentów zaważyło tak bardzo na losie narodów tej części kontynentu – Polaków i Litwinów, Białorusinów i Łotyszy, mozaiki tworzącej bogatą niegdyś zbiorowość etniczną przedrozbiorowej wspólnoty. Dlatego rzeczą w pełni zasadną jest pochylenie się nad dorobkiem  tejże wspólnoty, szczególnie nad pokoleniem, któremu dane było przeżyć polityczną agonię Rzeczypospolitej – czynnie uczestniczyć w walce o jej „odrodzenie w upadku”, doświadczając zarazem pozytywnych następstw swej pracy na polu cywilizacyjnym, jak i bezradności wobec zaborczych apetytów sąsiednich potęg – Rosji i Prus.

Do tego pokolenia należał jeden z najwybitniejszych przedstawicieli polsko-litewskiego Oświecenia, urodzony nieopodal białoruskiego Nowogródka - Joachim Litawor Chreptowicz. Znany współczesnym głównie jako jeden z najbardziej wpływowych polityków dworskich (najbliższy współpracownik króla Stanisława Augusta Poniatowskiego), cieszył się również szczerym uznaniem jako sprawca uwolnienia swych białoruskich poddanych spod jarzma znienawidzonej pańszczyzny, i skuteczny reformator, który uczynił swe dobra przykładem sukcesu i nowoczesności, docierających na obszary Europy Wschodniej w przededniu upadku Rzeczypospolitej.

Z tego powodu stał się Chreptowicz sztandarowym symbolem doktryny fizjokratyzmu – pierwszego zbioru poglądów ekonomicznych, skoncentrowanych na sprawach wsi.

Jakkolwiek przedstawicielem nie jedynym. Fizjokratyzm w Rzeczypospolitej czasów stanisławowskich (drugiej połowy XVIII w.) doczekał się licznych reprezentantów. Praktyków i ideologów, połączonych wiarą w potrzebę niszczenia resztek skostniałej gospodarki feudalnej, upowszechniania wolności osobistej i gospodarczej, traktujących wieś jako źródło dobrobytu powszechnego. Najgłośniejsze nazwiska – Andrzeja Zamoyskiego i księcia Stanisława Poniatowskiego w Królestwie Polskim, oraz księdza Pawła Brzostowskiego i Joachima Chreptowicza w Wielkim Księstwie Litewskim – stanowiły dla pokolenia doby rozbiorczej przykład chlubny i godny naśladowania. Przykład działań praktycznych. W sferze „teorii” wspierały ich umysły, czerpiące z wzorcowej „myśli francuskiej” – ksiądz Antoni Popławski, ksiądz Stanisław Staszic, profesor Uniwersytetu Wileńskiego - ksiądz Hieronim Stroynowski i inni.

„Ekonomia” fizjokratów nie zdołała jednak stać się powszechnym wzorcem i normą prawną do chwili upadku państwa polsko-litewskiego. Mimo intensywnych wysiłków na rzecz popularyzacji tego nurtu, okoliczności polityczne nie pozwoliły na odmianę  stosunków ekonomicznych w państwie. Z przyczyn stanowczo pozagospodarczych, polsko-litewska Rzeczpospolita stanęła nad śmiertelną przepaścią, kończąc swój byt państwowo-polityczny bez uregulowania problemów społeczno-gospodarczych – bez definitywnego odejścia od zasad feudalizmu.

***

Fizjokratyzm był już przedmiotem badań wielu historyków. Niestety duża część z tych, piszących m.in. w polskich warunkach – w rzeczywistości powojennej, wykazywała cechy zacięcia ideologicznego, czasem wręcz marksistowskiego, nakazującego spoglądać na „sektę ekonomistów” jako na przedstawicieli „postępu”. Według nich ów „system naukowy” wiódł wprost ku świetlanej wizji ustroju „sprawiedliwości społecznej”. W niewielkim stopniu przeszkadzał w tym arystokratyczny status wielu fizjokratów. Na myśli i działania przedstawicieli tego nurtu należało spoglądać wybiórczo, przez pryzmat dokonującego się właśnie rozkładu feudalizmu. Stan ten miał być zapowiedzią nieuchronnego zwrotu torów historii ku – rzekomo - „sprawiedliwym” regułom socjalizmu. Fizjokraci mieli być prostym narzędziem dziejów, etapem w dłuższym procesie przeobrażeń, prowadzącym ku szczęściu, ucieleśnionemu w postaci komunizmu.

Tymczasem liberalny charakter „sekty ekonomistów” nie może budzić wątpliwości. Byli nie tylko szczerymi obrońcami zasady nienaruszalności własności prywatnej, lecz także przeciwnikami rewolucyjnej koncepcji człowieka i jego miejsca w społeczeństwie, przeciwnikami totalnej i totalitarnej „równości”, grożącej zatratą inicjatywy społecznej, tak ważnej w procesach gospodarczych.

Wypada również podkreślić, że dokonujący się wówczas proces upadku Rzeczypospolitej Obojga Narodów (zamknięty trzema rozbiorami państwa w latach 1772, 1793 i 1795), czynił fizjokratów polsko-litewskich naturalnymi obrońcami dorobku cywilizacyjnego „świata zachodniego”. Rzymsko-chrześcijańska podmiotowość człowieka, wpisana w myśl „ekonomistów” (np. w ich stosunek do chłopów-włościan), stała w oczywistej opozycji do bizantyjskich norm społecznych, do miejsca jednostki jako bezwolnej części w strukturze despotycznego państwa, do norm, które otwierały bezkresne przestrzenie Wschodu – przestrzenie zaborczego Imperium Rosyjskiego.

***
Powyższe fakty stanowią wystarczający powód do pochylenia się nad jednym z najwybitniejszych przedstawicieli fizjokratyzmu polsko-litewskiego – ostatnim kanclerzem Wielkiego Księstwa Litewskiego Joachimem Litaworem Chreptowiczem. Skromna broszura, którą napisał pod koniec swego życia, stanowi w tym względzie podsumowanie jego doświadczeń gospodarczych, które przyniosły mu wielką sławę i poważanie pośród współczesnych (dostrzegających troskę o los włościan białoruskich oraz sukces ekonomiczny). Wydana w Warszawie anonimowo, w dwa lata po jego śmierci, wydaje się godna przypomnienia jako wytwór własny polsko-litewskiej myśli gospodarczej – świadectwo zwrotu, dokonującego się w Rzeczypospolitej w przededniu jej politycznej agonii. Dodajmy – świadectwo stanowiące silne zaprzeczenie uproszczonych i obiegowych opinii, jakoby upadek państwa polsko-litewskiego był tylko skutkiem „win własnych”, marności jego elit politycznych i rozkładu życia narodu, słowem, rzekomej wewnętrznej niemożności do utrzymania samodzielnego bytu politycznego.

Pismo Chreptowicza „O prawie natury” to wytwór zdrowej myśli, to głośne wołanie o wolność gospodarczą i polityczną, o podmiotowość wszystkich stanów. O rolę państwa jako gwaranta nienaruszalności własności prywatnej oraz wolności osobistej. To silny sprzeciw i przestroga przed ingerencją państwa w sprawy gospodarcze. Przestroga przed protekcjonizmem, który – jak pisze Chreptowicz – za sprawą „zrzędnych ustaw” zamienia ludzi w „machiny” poddane woli państwa, pozbawione tak koniecznej w gospodarce inicjatywy indywidualnej. I wreszcie wypada na pismo to spojrzeć jako na głos sprzeciwu wobec rewolucji (ówcześnie rewolucji francuskiej) i wszystkich cech uprawiania polityki, które ona ze sobą niosła. Rewolucji, która w chwili powstawania dzieła zdążyła już odcisnąć ujemne piętno na obliczu zachodniej Europy, a wraz z wojskami Napoleona Bonapartego dotrzeć na część ziem dawnej Rzeczypospolitej (nazywanych od czasu traktatu w Tylży 1807 r. - Księstwem Warszawskim).

Wszystko więc wskazuje na to, że głos ten – nie wprost i w zakamuflowanej formie – zawiera w sobie konkretny przekaz polityczny. Stanowi sprzeciw wobec rządów silnej ręki, właściwych dla bonapartyzmu. Sprzeciw wobec jego ważnych cech – jedynowładztwa, cenzury i ślepoty władz na rzeczywiste pragnienia pojedynczych ludzi, całych zbiorowości i narodów.  Podkreślmy to z mocą - autor rozprawy zapewne spodziewał się reakcji ze strony cenzury, kontrolowanej przez francuskiego ministra stanu Hugo-Bernarda Mareta. Zakazał wydania pisma pod swoim nazwiskiem. Był też świadom, że jego patriotyzm został w przeszłości przez wielu rodaków zakwestionowany. Nie został bowiem Chreptowicz „nobilitowany” w oczach współczesnych represjami ze strony zaborców i rodzimych zdrajców - targowiczan. Od chwili upadku Konstytucji 3 maja do polityki czynnie się nie mieszał. Zachował dystans wobec wydarzeń drugiego rozbioru oraz insurekcji kościuszkowskiej. Towarzyszył jednak Stanisławowi Augustowi w jego akcie abdykacji w Grodnie. Wszystko to zatem – tj. niechęć francuskich bonapartystów oraz wrogość części rodzimej elity patriotycznej - sprawiło, że rozprawa „O prawie natury” ukazała się już po jego śmierci, w chwili, gdy dokonała się kolejna zmiana polityczna – upadek Napoleona w 1814 roku, zapowiadający nowy zwrot dziejowy na ziemiach dawnej Rzeczypospolitej.

Z tych przyczyn jestem głęboko przekonany, że w dwieście lat od śmierci ostatniego kanclerza litewskiego rozprawa jego „O prawie natury” zostanie skutecznie przypomniana. Być może w ten sposób Joachim Chreptowicz zostanie wydobyty z zapomnienia, na które w sposób niezasłużony skazały go „prorosyjskie” cienie jego działalności politycznej - jako doradcy i faworyta Stanisława Augusta oraz gabinetowego dyplomaty, wyrażającego „lęk przed Moskwą”.

Tekst dzieła „O prawie natury” postanowiłem poprzedzić własnym artykułem pt. „Ostatnia rozprawa fizjokraty litewskiego”, który w nieco zmienionej postaci ukazał się w 2009 roku w „Gdańskich Studiach Prawniczych” (pod redakcją Profesora Dariusza Szpopera). Zasadniczą część tekstu stanowi analiza rozprawy Chreptowicza, przecząca tezie – dominującej dotąd w historiografii – jakoby pozostawał on wyłącznie przykładem „ekonomisty praktycznego”.

Niech zatem pismo „O prawie natury” - jakkolwiek napisane po trzecim rozbiorze - będzie dowodem siły tendencji reformatorskich, jakie w ostatnim okresie istnienia Rzeczypospolitej ujawniły się w Koronie i na Litwie. Joachim Chreptowicz pozostaje jednym z najchlubniejszych przykładów tej wytrwałej pracy nad uzdrowieniem fundamentów państwa polsko-litewskiego, nad zniesieniem hamulców gospodarczego rozwoju, wyrażających się w niewoli włościan. Przeczy zarazem krzywdzącemu przekonaniu – powtórzmy to raz jeszcze - jakoby upadek Rzeczypospolitej Obojga Narodów był wyłącznie następstwem niemocy własnej, Polaków i Litwinów, którym nie dane było w pełni suwerennie odbudować silnego i nowoczesnego państwa.

Dr Krzysztof Tracki