…Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Oświadczenie Edwarda Duszy, amerykańskiego wydawcy książek Józefa Mackiewicza

Józefa Mackiewicza i Barbarę Toporską poznałem na początku lat 70-tych. Byłem z nimi w stałym kontakcie do chwili ich śmierci. Jestem wydawcą dwóch książek Józefa Mackiewicza - angielskiego tłumaczenia „W cieniu krzyża" (Nowy Jork 1973) oraz broszury „Miejmy nadzieję" (Nowy Jork 1983).

24. Na fali masowego aplauzu
Gdy vox populi zaczął domagać się na łamach Wiadomości nagrody Nobla dla Józefa Mackiewicza twórczością jego zainteresował się zmarły już, niestety, polonista-Anglik.  Werdykt jego brzmiał zwięźle: „Pół drogi między Miłoszem a Sergiuszem Piaseckim".   W tym ujęciu, przechodzącym do porządku nad przypuszczalnymi wzajemnymi opiniami o sobie porównywanych pisarzy, tkwi nieco prawdy.  Uderzyło mnie przede wszystkim to, że cudzoziemiec dopatrzył się podobieństw u trzech autorów reprezentujących  swą  twórczością  zbliżone  terytorium  i  trapionych tymi samymi problemami politycznymi i narodowościowymi. Nie uszła też jego uwagi biegłość w opisach krajobrazów, a tym którzy by w pierwszym odruchu świętego oburzenia zakwestionowali tertium camparationis (Piaseckiego) radzę wrócić do zimowych pejzaży z „Kochanka Wielkiej Niedźwiedzicy".  O ile jednak porywać się można na zestawienie np. tła narodowościowego u Miłosza i Mackiewicza, o tyle z Piaseckim łączą go i dzielą opisy okupacyjnych realiów i  swoboda narracji pozbawionej  u obu poważniejszych   ambicji   artystycznych,  wysuwających   się  natomiast na plan pierwszy u Miłosza.

„Mnie się tak zdaje, że jest trochę przesady w tak zwanych „cierpieniach narodów”. Osobiście mam takie wrażenie, że cierpią zawsze tylko ludzie”. Józef Mackiewicz  Sprawa pułkownika Miasojedowa.

O tekście Piotra Skwiecińskiego na temat Mackiewicza i mojej bibliotece

Mam  złą wiadomość dla osób znających i ceniących sobie dorobek twórczy Józefa Mackiewicza. Będziecie Państwo musieli gruntownie zmodyfikować swoje zdanie o wartości tej spuścizny. Wszystko za sprawą red. Piotra Skwiecińskiego, aktualnie korespondenta Rzeczpospolitej w Moskwie, który ustalił, że „antykomunizm zawiódł Mackiewicza na manowce intelektualne”.

Dzisiejszym mieszkańcom Wilna, nawet tym z przedwojenną metryką, nazwa Kolonia Bankowa lub Kolonia Montwiłłowska niewiele albo już nic nie mówi. Odchodzą w zapomnienie ludzie, a wraz z nimi dawne nazwy. Odchodzi w niepamięć stare Wilno.
Kolonią Bankową nazywano kwartał kilku ulic, a właściwie uliczek, wileńskiej dzielnicy Rossa, przy których pod koniec XIX stulecia Józef Montwiłł, właściciel i dyrektor Banku Ziemskiego, a zarazem nieprzeciętny filantrop i społecznik, zbudował pod koniec XIX stulecia domy dla pracowników banku.

Józef Mackiewicz stał się dziś w Polsce patronem wielu środowisk skrajnie prawicowych (o dziwo), antykomunistycznych (słusznie) i antyrosyjskich (absurdalnie). Zmarły pisarz bronić się przed takimi uzurpacjami nie może, tym bardziej więc warto przyjrzeć jego rzeczywistym poglądom i postawom.

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com