…Złamanie Traktatu Suwalskiego i Żeligowskiada były największym błędem, który zaciążył na losach tej części Europy Wschodniej. A stworzona przez Piłsudskiego Litwa Środkowa, była niewątpliwie szopką wysoce szkodliwą. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

Jan Pomorski. Historiografia i pamięć. Myśl historyczna Jerzego Giedrojcia (urywek) Drukuj
Autor: Jan Pomorski   
Poniedziałek, 24 stycznia 2011

(…)Jakiej historiografii Polacy dzisiaj potrzebują ?

Z analizy zawartości „Zeszytów Historycznych", z Autobiografii na cztery ręce, z licznych wywiadów prasowych i z Notatek Redaktora, z tego, co dotychczas zostało w tym referacie powiedziane, wyłania się w miarę całościowy i spójny obraz Giedroyciowego rozumienia historii. Jeśli szukać w jego słowach odpowiedzi na fundamentalne pytanie: Jakiej historiografii Polacy dzisiaj potrzebują?, to rysowałaby się ona - moim zdaniem - następująco:
Po pierwsze, „[i]dzie po prostu o to, żeby przekazać do wiadomości autentyczną wersję wydarzeń historycznych" i żeby „nie było w niej białych plam" Trzeba „[...] przejść od abstrakcyjnych, sporządzonych na wyrost projektów [...] do spiesznego ustalenia minimum tego, co należy zrobić zaraz. A wie drukowanie podręczników i materiałów z zakresu najnowszej historii Polski  i wiedzy obywatelskiej" - pisał Redaktor do Czesława Bieleckiego w stanie wojennym. 52)

 

Po drugie, „[h]istoria Polski jest jedną z najbardziej zakłamanych historii jakie znam". Zakłamanie oznacza dla niego uleganie stereotypom i mitom narodowym, 53) rozmyślne pomijanie w historiografii tematów dla nas nieprzyjemnych, polonocentryzm: „słoń i sprawa polska".

Po trzecie, „wielkim brakiem naszej historii, specjalnie jeśli idzie o studia uniwersyteckie, to uwzględnianie w małym stopniu historii powszechnej. Zanadto się koncentrujemy na sprawach polskich, jakby to była jakaś osobna wyspa. Nie pokazuje się ich na tle historii powszechnej i procesów, jakie zachodzą na świecie". 54)

Po czwarte, naszą historię należy „odbrązowić", zerwać z hagiografią narodową i celebrowaniem rocznic historycznych. Młodzież ma dość wszelkiej obrzędowości na pokaz.55)

Po piąte, historycy - podobnie jak nasi przywódcy - muszą mieć „odwagę cywilną mówienia Polakom rzeczy, których nie chcą słuchać. Czyli wbrew nim".56) Wierzył Giedroyc - idąc tu za swym ulubionym autorem Stanisław Brzozowskim - w sprawczą moc słowa, w siłę jego oddziaływania na publiczność czytającą. W Autobiografii pisał: „[...] myślę, że główną podstawą naszej działalności była wiara, że słowo ma znaczenie decydujące". „Kultura" i „ Zeszyty Historyczne" były intencjonalnie od samego początku przedsięwzięciami z zakresu społecznej edukacji historycznej w wersji narodowo-państwowej.

Przede wszystkim bowiem, po szóste, historycy „powinniśmy zmienić men talność narodu". „Dzieje Polski cechuje stała tendencja do osłabiania władzy wykonawczej: słynne pacta conventa, anarchistyczna złota wolność, liberum veto".57)

Po siódme, musimy przeorientować naszą optykę historyczną, aby lepiej od dawała polską rację stanu: „[...] cała nasza obecna polityka jest skierowana wy łącznie na Zachód. Aby jednak przekonać świat i samych siebie, że należymy do Europy, musimy mieć jasną politykę wschodnią, musimy zrozumieć, że powin niśmy być zwornikiem tych dwóch światów, gdyż nasza pozycja na Zachodzie będzie mierzona naszą rolą na Wschodzie".58) Historiografia ma tu ogromną rolę do spełnienia, ukazując nasze dziedzictwo kulturowe i rolę, jaką Polska pełniła w tej części Europy.

Po ósme wreszcie, historiografia to zbiorowa pamięć narodu. Ważne, by nie była ona tylko rozpamiętywaniem przeszłości ani nawet wyjaśnianiem korzeni naszej współczesności, ale by była także w jakiejś mierze świadomością pro spektywną, by wskazywała przyszłe wyzwania i cele do osiągnięcia.59)

Jak z tego widać, Giedroyc bardzo wysoko postawił poprzeczkę polskiej hi storiografii, ale czyż mogło być inaczej? Był przecież Jerzy Giedroyc nie tylko miłośnikiem historii i historykiem amatorem, ale przede wszystkim był praw dziwym Mężem Stanu, jednym z najwybitniejszych w naszych dziejach, choć nigdy nie posiadał tradycyjnych atrybutów władzy, płynących z piastowania urzędów. Działał słowem i drukiem, przebił się do Historii, zapisując jedną z jej najpiękniejszych kart XX stulecia. Dziś polskie środowisko historyczne chyli przed jego dziełem czoła, świętując 40-lecie „Zeszytów Historycznych" i uzna jąc w jego osobie jednego z najważniejszych reprezentantów rodzimej myśli historycznej.


Przypisy:
51)  Wywiad dla „Wiadomości Historycznych", op. cit., s. 1.
52) Cyt. za: Cz. Bielecki, [w:] Jerzy Giedroyc. Redaktor, polityk, człowiek, s. 54.
53) „Polacy stworzyli sobie mit, że byli przedmurzem chrześcijaństwa, że odgrywali taką czy rolę. Okazało
się to zupełną nieprawdą”. Wywiad dla „Wiadomości Historycznych", op. cit., s. 2.
 54) Ibid., s. 3.
55) Ibid., s. 2.
56) E. Berberyusz, op. cit., s. 171.
57) J. Giedroyc, Przesłanie, s. 245.
58) Słowa wypowiedziane podczas nadania doktoratu honorowego Uniwersytetu w Białymstoku. Zob. Jerzego Giedroycia doktoraty..., s. 39.
59) J. Giedroyc, Przesłanie, s. 246-247. W słowie od Redakcji w „Zeszytach Historycznych" Giedroyc utyskiwał na aktualny stan historiografii, pisząc: „Na skutek tego mamy nie historię, z której można by wyciągnąć wnioski na przyszłość, ale bajeczki pod lipą dla grzecznych dzieci". Cyt. za A. Paszkowski, 25 lat „Zeszytów Historycznych ", s. 9.

Na podstawie: Ostatni obywatele Wielkiego Księstwa Litewskiego. Redaktorzy Tadeusz Bujnicki i Krzysztof Stępniak. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej, Lublin 2005.