…Komuniści, jeszcze z doświadczenia wojny domowej wiedzą, że niczym tak się nie przyciąga i nie wiąże ze sobą nacjonalizmu, jak popieraniem jego nienawiści do innego narodu. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Czy Lech Wałęsa rozwieje ostatnie wątpliwości? Drukuj
Autor: Ryszard Maceikianec   
Sobota, 10 września 2011

W roku 2008 się Instytut Pamięci Narodowej (autorzy Sławomir Cenckiewicz i Piotr Gontarczyk) wydał  książkę SB a Lech Walęsa. Przyczynek do biografii. Wydanie doczekało się w Polsce gorących dyskusji, a jej autor Sławomir Cenckiewicz pod naciskiem wpływowych osób został zwolniony z pracy w Instytucie za to, iż śmiał „kalać świętości”.
I mimo, że autorzy na podstawie dokumentów przedstawili niezbite dowody współpracy Lecha Wałęsy z SB (polska filia sowieckiego KGB) - od donosów na kolegów w pracy i pobierania za to wynagrodzeń, do niszczenia dokumentów w celu ukrycia zdrady w czasie sprawowania obowiązków prezydenta Polski – nie chciało się tak do końca wierzyć, że prezydent odradzającej się Polski, noblista był po prostu, jak się u nas mówi, pastuchem, który robił to, co mu kazał „хозяин”.

I może nie warto by było do tego wracać, gdyby ostatnio Lech Wałęsa ( ps. „Bolek” ) nie odmówił przyjęcia przyznanego mu przez nasz kraj orderu Witolda Wielkiego za ukształtowanie podstaw stosunków między Litwą i Polską oraz wieloletnią pomoc Litwie w umacnianiu niepodległości - rzekomo za niewłaściwe traktowanie przez władze Litwy swoich obywateli, mówiących po polsku.  Takie zachowanie się Lecha Wałęsy jest tym bardziej dziwne, że bodajże w roku 1989 czy 1990 zapytany o to, co sądzi odnośnie problemów i potrzeb litewskich Polaków jednoznacznie stwierdził, że jeżeli mogą mówić po polsku w domu i w kościele – to tego w zupełności wystarczy. I jeżeli nas pamięć nie zawodzi – pytał o to Czesław Okińczyc, ówczesny współwłaściciel pisma „Znad Wilii”, który od tego czasu utrzymuje kontakty z Lechem Wałęsą. Natomiast czy właśnie Czesław Okińczyc obecnie zalecił mu nie przyjmowanie orderu – tego nie wiemy.

No cóż, w wolnym świecie każdy ma prawo na własne zdanie. Jeżeli sam jest, oczywiście, wolny. Tylko, że noblista, nagrodzony za umacnianie pokoju, dołączający do chóru napastliwych szczekaczy, mających na celu budowanie napięć, murów i gett – tego, jak nam się zdaje, robić nie powinien. I jeżeli w najbliższym czasie Litwę nie przeprosi i nie poprosi o przekazanie orderu – rozwieje ostatnie wątpliwości, iż nie był „Bolkiem” na usługach „хозяйна”.
***
Będąc przy temacie stosunków między Litwą i Polską warto nadmienić jeszcze jeden wstydliwy, publicznie nieporuszony temat – jak to w ostatnim czasie, zresztą nie tylko w naszych oczach, zmalała, skarłowaciała Polska w wyniku poczynań jej „elit” politycznych, zachowując się coraz bardziej po prostacku wobec słabszych sąsiadów.  Gdzież ta szlachetność, kultura, szarmanckość, gdzie hasło „Za wolność naszą i waszą” –  czyli to, czym się przez wieki szczycili Polacy? 

 Nasze więc wyrazy współczucia tym w sąsiednim kraju, którzy rozumieją, jak niekorzystnie się zmienia ich kultura i tradycja oraz oblicze Polski w oczach świata.