Prawda jest nieznana, i prawdopodobnie, w obecnym stanie rozwoju gatunku ludzkiego, nigdy poznana nie będzie. Natomiast to, co stanowi najwznioślejszą cechę tego gatunku, to przyrodzony pęd do poszukiwania prawdy. Ten pęd świadczy o “uduchowieniu" naszego gatunku, wyrażonym w jego - kulturze, wszelkie zatem warunki zewnętrzne, ustroje państwowe, czy idee, wzbraniające lub tylko ograniczające prawo do poszukiwania prawdy, stają się automatycznie wrogami kultury ludzkiej. Józef Mackiewicz. Gdybym był chanem… Kultura, 1958

Nagroda im. Czesława Miłosza Drukuj
Autor: Ryszard Maceikianec   
Środa, 02 lutego 2011

Związek Dziennikarzy Litwy, Narodowe Zrzeszenie Twórców z udziałem Instytutu Polskiego przy Ambasadzie RP w Wilnie ustanowiły nagrodę imienia Czesława Miłosza za najlepszą publikację poświęconą współpracy narodów Litwy i Polski. O powyższej inicjatywie zostali wczoraj poinformowani dziennikarze na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji prasowej z udziałem mera R. Alekny oraz wicemera G. Babravičiusa.

Inicjatorzy nagrody ustalili, że ostatecznym terminem nadsyłania prac konkursowych jest 1 grudnia b.r. Prace mogą być nadesłane w językach używanych na terenie historycznego Wielkiego Księstwa Litewskiego - czyli litewskim, polskim, rosyjskim, białoruskim i ukraińskim.


Jest to budująca inicjatywa. Uznanie dorobku Czesława Miłosza za część składową kultury litewskiej otwiera podobną drogę również dla innych twórców, którzy pochodzą z Litwy, tu tworzyli w różnych okresach historii wiekopomne dzieła kultury, z niezwykła miłością przedstawiając światu piękno swojej ojczyzny. Szczególną grupę twórców stanowią ci, którzy zmuszeni byli porzucić Litwę w związku z sowiecką okupacja, a wśród nich Józef Mackiewicz, Stanisław Mackiewicz, Karol Wędziagolski, Michał Kryspin Pawlikowski, Wiktor Trościanko, Zofia Bohdanowiczowa, Wiktor Sukiennicki, Kazimierz Okulicz, Stanisław Kościałkowski i wielu, wielu innych, których wybitny dorobek znalazł się w kręgu tzw. „kultury niczyjej” – nieznany na Litwie, bo po polsku, nie budzący zainteresowania w Polsce, bo o Litwie. Wielu z nich przez długie lata współpracowało z Czesławem Miłoszem, z wzajemnością wysoko ceniąc dorobek Polaków z Litwy na emigracji. Tylko uznanie ich dorobku za część składową kultury litewskiej mogłoby odmienić sytuację, ułatwiłoby możliwość upowszechnianie ich dorobku, ochronę pamiątek i miejsc pamięci z nimi związanych.


Niezwykle bolesną jest w tym kontekście sprawa zadbania o zachowanie miejsc pamięci i upowszechniania światowej sławy dorobku Wilnianina Józefa Mackiewicza i zawartych w nim idei o najwyższej wartości wolności człowieka, o niezależności sądów i myślenia, ocen systemów totalitarnych, i w szczególności sowieckiego systemu, o obowiązku tworzenia pisarskiego dorobku w myśl zasady, iż jedynie prawda jest ciekawa. Był to pisarz niezależny w pełnym słowa tego znaczeniu, kandydat do Nagrody Nobla w roku 1974,  jedyny bodajże z „tutejszych” pisarzy, który opisał tragiczne wydarzenia wojenne na Litwie i terenach historycznego WKL nie jako przedstawiciel tej czy innej narodowości, ale jako obywatel tego kraju, zachwycony jego pięknym przyrodniczym i ludzkim krajobrazem oraz historią.
I chodzi tu nie tylko o pisarzy.
***
Pozytywnie oceniając zaistnienie takiej nagrody, warto widocznie zadbać, aby nie stała się ona „agitką” na potrzebę chwili. Bowiem tacy pisarze jak Czesław Miłosz, Józef Mackiewicz i inni nie zasłużyli sobie na takie traktowanie.
Jeżeli niezmiennie od lat ambasador RP w Wilnie Janusz Skolimowski jest wraz z Akcją Wyborczą i Związkiem Polaków na Litwie inspiratorem i współorganizatorem wszystkich poczynań, skierowanych na nagniatanie napięć polsko – litewskich, jeżeli minister Radek Sikorski twierdzi, że nie odwiedzi Litwy, dopóki nie pozwoli ona członkom polskiej mniejszości na używanie litery "w" oraz ć, ł, ń, ś i ź w oficjalnych dokumentach jak paszporty i przyjmuje z zaszczytem nagrodę za „krzewienie” chorej polskości na Litwie – to współudział w inicjatywie poświęconej współpracy narodów Litwy i Polski Instytutu Polskiego przy ambasadzie RP w Wilnie ma źle ukrywane cechy dwuznaczności i dwulicowości na wzór „buntu Żeligowskiego”, na którym, jak wykazała historia,  szczególnie źle wyszliśmy my – Polacy litewscy.