…Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Nagroda im. Czesława Miłosza Drukuj
Autor: Ryszard Maceikianec   
Środa, 02 lutego 2011

Związek Dziennikarzy Litwy, Narodowe Zrzeszenie Twórców z udziałem Instytutu Polskiego przy Ambasadzie RP w Wilnie ustanowiły nagrodę imienia Czesława Miłosza za najlepszą publikację poświęconą współpracy narodów Litwy i Polski. O powyższej inicjatywie zostali wczoraj poinformowani dziennikarze na specjalnie w tym celu zorganizowanej konferencji prasowej z udziałem mera R. Alekny oraz wicemera G. Babravičiusa.

Inicjatorzy nagrody ustalili, że ostatecznym terminem nadsyłania prac konkursowych jest 1 grudnia b.r. Prace mogą być nadesłane w językach używanych na terenie historycznego Wielkiego Księstwa Litewskiego - czyli litewskim, polskim, rosyjskim, białoruskim i ukraińskim.


Jest to budująca inicjatywa. Uznanie dorobku Czesława Miłosza za część składową kultury litewskiej otwiera podobną drogę również dla innych twórców, którzy pochodzą z Litwy, tu tworzyli w różnych okresach historii wiekopomne dzieła kultury, z niezwykła miłością przedstawiając światu piękno swojej ojczyzny. Szczególną grupę twórców stanowią ci, którzy zmuszeni byli porzucić Litwę w związku z sowiecką okupacja, a wśród nich Józef Mackiewicz, Stanisław Mackiewicz, Karol Wędziagolski, Michał Kryspin Pawlikowski, Wiktor Trościanko, Zofia Bohdanowiczowa, Wiktor Sukiennicki, Kazimierz Okulicz, Stanisław Kościałkowski i wielu, wielu innych, których wybitny dorobek znalazł się w kręgu tzw. „kultury niczyjej” – nieznany na Litwie, bo po polsku, nie budzący zainteresowania w Polsce, bo o Litwie. Wielu z nich przez długie lata współpracowało z Czesławem Miłoszem, z wzajemnością wysoko ceniąc dorobek Polaków z Litwy na emigracji. Tylko uznanie ich dorobku za część składową kultury litewskiej mogłoby odmienić sytuację, ułatwiłoby możliwość upowszechnianie ich dorobku, ochronę pamiątek i miejsc pamięci z nimi związanych.


Niezwykle bolesną jest w tym kontekście sprawa zadbania o zachowanie miejsc pamięci i upowszechniania światowej sławy dorobku Wilnianina Józefa Mackiewicza i zawartych w nim idei o najwyższej wartości wolności człowieka, o niezależności sądów i myślenia, ocen systemów totalitarnych, i w szczególności sowieckiego systemu, o obowiązku tworzenia pisarskiego dorobku w myśl zasady, iż jedynie prawda jest ciekawa. Był to pisarz niezależny w pełnym słowa tego znaczeniu, kandydat do Nagrody Nobla w roku 1974,  jedyny bodajże z „tutejszych” pisarzy, który opisał tragiczne wydarzenia wojenne na Litwie i terenach historycznego WKL nie jako przedstawiciel tej czy innej narodowości, ale jako obywatel tego kraju, zachwycony jego pięknym przyrodniczym i ludzkim krajobrazem oraz historią.
I chodzi tu nie tylko o pisarzy.
***
Pozytywnie oceniając zaistnienie takiej nagrody, warto widocznie zadbać, aby nie stała się ona „agitką” na potrzebę chwili. Bowiem tacy pisarze jak Czesław Miłosz, Józef Mackiewicz i inni nie zasłużyli sobie na takie traktowanie.
Jeżeli niezmiennie od lat ambasador RP w Wilnie Janusz Skolimowski jest wraz z Akcją Wyborczą i Związkiem Polaków na Litwie inspiratorem i współorganizatorem wszystkich poczynań, skierowanych na nagniatanie napięć polsko – litewskich, jeżeli minister Radek Sikorski twierdzi, że nie odwiedzi Litwy, dopóki nie pozwoli ona członkom polskiej mniejszości na używanie litery "w" oraz ć, ł, ń, ś i ź w oficjalnych dokumentach jak paszporty i przyjmuje z zaszczytem nagrodę za „krzewienie” chorej polskości na Litwie – to współudział w inicjatywie poświęconej współpracy narodów Litwy i Polski Instytutu Polskiego przy ambasadzie RP w Wilnie ma źle ukrywane cechy dwuznaczności i dwulicowości na wzór „buntu Żeligowskiego”, na którym, jak wykazała historia,  szczególnie źle wyszliśmy my – Polacy litewscy.