…Całkowitej prawdy nie zna żaden człowiek na tym świecie. To co my, ludzie, nazywamy „prawdą” jest zaledwie jej szukaniem. Szukanie prawdy jest tylko możliwe w wolnej dyskusji. Dlatego ustrój komunistyczny, który tego zakazuje, musi być siłą rzeczy – wielką nieprawdą. Znalazłszy się tedy w świecie uznającym wolność jednostki i wolność myśli, winniśmy czynić wszystko, aby nie zacieśniać horyzontów myślowych, ale rozszerzać; nie zacieśniać dyskusji, a ją poszerzać. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Wobec zbliżających wyborów sejmowych stolica, a szczególnie przystanki autobusowo – trolejbusowe, dosłownie toną w plakatach „partii”, która uprawia totalną propagandę, bezczelnie twierdząc, iż jest najbardziej uczciwa. Szkodliwość tego rodzaju propagandy polega na tym, iż nie istnieje realna możliwość sprzeciwu wobec jej treści i jest kierowana do kręgu wyborców źle wyedukowanych, którym można narzucić określone schematy myślowe.

Aby nadmienić fakty zakłamania, nieporządności i nieuczciwości i wszelkie inne obrzydliwości w wykonaniu tej „partii” – używając terminologii z czasów dawnych - na wołowej skórze spisać się nie da.
.
Do niedawna polska prasa szeroko pisała o podrabianiu rachunków i zawłaszczaniu pieniędzy napływających z Polski na pomoc „biednym rodakom” przez Michala Mackeviča. Dziś ten osobnik, aby oszukać wyborców, podaje tylko część swojego życiorysu, pomijając studiach w Moskwie – według różnych źródeł – albo w szkole KGB, albo w politycznej akademii partii komunistycznej.
Co prawda jest to pewien postęp, bo wcześniej nie wskazywał nawet tego, iż przez wiele lat pracował w dziennikach Советская Литва i Czerwony Sztandar, gdzie Rosjanom i Litewskim Polakom robiono „z mózgu wodę”, a używając słów śp. Tadeusza Konwickiego, oceniającego działalność „Czerwonego Sztandaru - […]W środku Europy. Na oczach całego świata. W obliczu ONZetu, papieża i Pana Boga. To, co hitlerowcy robili z organizmami biologicznymi więźniów, tu się robi z duszą tego czy owego narodku”.
Przez wiele lat „partia” organizowała przeróżne mityngi i akcje rzekomo w obronie ziemi, obrzydliwie wykorzystując do tego nawet uczniów klas początkowych. Ale na rzeczy samej się okazało, że wszystkie projekty zwrotu i „przenosin ziemi” były zaaprobowane przez samorząd "najbardziej uczciwej partii”. Co więcej – na tle całej Litwy wyjątkowo tylko w rejonie wileńskim Janušauskienė i Tomaševski nie wywiązali się z obowiązku zarezerwowania brzegów zbiorników wodnych na potrzeby ludności miejscowej, w wyniku czego uległy one prywatyzacji.
Do niedawna przedstawiciele tej „partii” przez dłuższy okres twierdzili, że mer rejonu wileńskiego i dyrektor administracji praktycznie się nie znają. Ale ja się okazało, iż jest to najbliższa rodzina. I tym sposobem do dziś rodzinnie się rządzi w jedynym rejonie na Litwie.
Zresztą i cała ta „partia” jest rządzona w sposób analogiczny, dlatego trudno to uznać za organizację polityczną. Również z wielu innych powodów. Prasa nie od dziś zaznacza, iż Tomaševski i Narkevič – to szwagrowie po żonach. Z kolei ich najbliższe przyjaciółki – też najważniejsze osoby w „partii“ – Rita Tamašunienė i Edita Tamošiūnaitė - są również szwagierkami. Do tej czwórki dochodzi jeszcze brat stryjeczny Tomaševskiego, pokazywany publicznie w czasie kampanii wyborczych. No i ww. bezdzietny i bezżenny Michal Mackevič. Oto i cała „najbardziej uczciwa partia”.
Twierdzą, iż jest to partia prorodzinna i katolicka – zupełnie niedawno poparła rządowy projekt ustawy, ułatwiający zabieranie dzieci z rodzin.
Twierdzą, iż dba o sprawiedliwość społeczną, a tym niemniej każdego roku popiera antykonstytucyjne wypłaty z budżetu państwa dla sowieckiej i nowej nomenklatury na sumę około 150 mil. Euro.
Zresztą, żeby się nie potrzebnie nie rozwodzić i nie marnotrawić czasu naszych Czytelników warto uświadomić niezmienne prawidło, iż wszystko, co twierdzi ta „najbardziej uczciwa partia”, należy rozumieć na opak.
Natomiast patrząc z nadzieją w przyszłość. Jeżeli „najbardziej uczciwa partia” nie wygra wyborów i nie znajdzie się w składzie koalicji rządzącej – rozpocznie skowyt i jazgot o rzekomym łamaniu praw mniejszości. W tej sytuacji, naszym zdaniem, należałoby dać im tych kilka liter, które zadośćuczyniłyby ich propagandowym potrzebom. Proponowalibyśmy „tomaševskim” dać iks (x) i igrek (y), a ich rosyjskim partnerom w koalicji „Вместе мы сила” - i kratoje (й) dla wykorzystania tych znaków przy pisaniu swoich imion i nazwisk. Wtedy, jak nam się zdaje, mogliby również jednym słowem – na przystankach i płotach – wyraziście wyjaśnić swoim wyborcom o dokonaniach na ich rzecz oraz czego można od nich oczekiwać w przyszłości.
Przy okazji i dla głębszego zrozumienia tematu załączamy link do publikacji „Stalinowsko – goebbelsowska propaganda”
z portalu SALON24.pl oraz do filmiku rysunkowego „Тараканище”.

(RM)

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com