…Do Mackiewicza nikt nie chciał się przyznać i dlatego, że taki literacko zacofany, i dlatego, że okropny reakcjonista, ale czytali, aż im się uszy trzęsły. Pośród znanych mi polskich literatów nikt tak nie pisał. Szlachcic szaraczkowy, jak go nazwałem, z tych upartych, wzgardliwych, zaciekłych milczków, pisał na złość. Na złość całemu światu, który czarne nazywa białym i nie ma nikogo, kto by założył veto. I właśnie w tej pasji jest sekret jego stylu. Czesław Miłosz. Kultura,  1989

Akcja protestu po raz 70 Drukuj
Autor: Inf. wł.   
Sobota, 17 marca 2018

Dziś po raz siedemdziesiąty  uczestnicy akcji protestu, zgromadzeni na Placu S. Daukantasa przed prezydenturą apelowali do prezydent D. Grybauskaitė o ujawnienie organizatorów wydarzeń w dniu 17 maja 2012 roku, kiedy to uzbrojony kilkusetosobowy oddział poilicji siłą porwał ośmioletnią Deimantė Kedytė, mieszkającą u dziadków w Garliawie pod Kownem.

W związku z tym, iż jak dotychcas los Deimantė nie jest znany, a w społeczeństwie zaisniały podejrzenia, że dziecko, jako waźny świadek tamtejszych wydarzeń, mogło być pozbawione życia, protestujący, po przemówieniu w dniu 16 lutego br. w Sejmie RL laureatki Premii Wolności Nijoli Sadūnaitė, prowadzą kolejne akcje protestu pod hasłem "Ar dar gyva Deimantė?” (Czy Deimantė jeszcze żywa).

Na zdjęciu: uczestnicy akcji protestu przed prezydenturą.