…Społeczeństwo dojrzałego narodu winno być jak rozwarty szeroko wachlarz. Niewątpliwie tak. Dodałbym od siebie, że im więcej ponad 180 stopni rozwarcia tego wachlarza, tym więcej świadczy o dojrzałości, dynamice, a więc i bogactwie myśli społeczeństwa. Podczas gdy zwinięty w mocnej garści robi wrażenie raczej krótkiej pałki.  Józef Mackiewicz. Kompleks niemiecki. Kultura, 1956

Krzysztof Tarka. Polacy i Białorusini Drukuj
Autor: Krzysztof Tarka   

 Zagadnienia narodowościowe należą do kwestii szczególnie złożonych, o konsekwencjach politycznych, kulturowych, społecznych, militarnych czy ekonomicznych. Przekonujemy się o tym po lekturze dwóch wydanych ostatnio książek dotyczących relacji polsko-białoruskich w okresie II Rzeczypospolitej*).
 Autorka pierwszej z nich, Krystyna Gomółka, przedstawiła poczynania rządu oraz poglądy i koncepcje głównych polskich ugrupowań politycznych w kwestii białoruskiej po zakończeniu I wojny światowej. Przybliżyła ona również reakcje działaczy białoruskich, zarówno tych, którzy związali swe plany z Polską, jak i tych, którzy szukali oparcia w innych państwach (przede wszystkim Rosji Sowieckiej czy Litwie).Oprócz materiałów archiwalnych, wspomnieli i pamiętników (wiele z nich pozostaje w maszynopisach), opracowań monograficznych, podstawowym źródłem dla Gomółki była ówczesna prasa polska i białoruska.


Stosunkowo niski poziom świadomości narodowej, a w konsekwencji słabość narodowego ruchu białoruskiego oraz położenie geograficzne powodowały, iż już u swych początków ulegał on wpływom rosyjskim lub polskim. Koncepcje niepodległościowe nie zdobyty szerszego poparcia. Istniejąca zaś przez kilka miesięcy 1918 roku Białoruska Republika Ludowa okazała się polityczną efemerydą.
W polskiej polityce wschodniej tego okresu dominowały dwa rozwiązania: inkorporacja bądź federacja. Przedstawiciele obu nie dostrzegali możliwości funkcjonowania Białorusi jako państwa samodzielnego i suwerennego. Odnośnie Piłsudskiego Autorka stwierdziła nawet, iż niechęć „do ujawnienia własnych planów, konieczność pozowania przed państwami koalicji spowodowały, że szereg osób charakteryzowało go jako federalistę". W jej przekonaniu federalizm miał być jednak dla Naczełnika Państwa „jedynie zasłoną dla dalszego rozegrania sytuacji». Teza Gomóiki, iż „Federacja była koncepcją lansowaną przez obóz belwederski, nie zaś przez samego Piłsudskiego" wydaje się jednak wątpliwa.
Dla Polaków ważne było, by tereny byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego nie znalazły się pod władzą Rosji. Podpisanie w marcu 1921 roku traktatu ryskiego przypieczętowało ostatecznie los Białorusi. Ziemie zamieszkałe przez Białorusinów (ale także Polaków) znalazły się po dwóch stronach polsko-sowieckiej granicy. Prysły marzenia o niepodległości bądź autonomii. „Schodzenie" Białorusinów na coraz niższy poziom dobrze oddają tytuły kolejnych rozdziałów rozprawy Gomółki: ;,Niepodległość czy autonomia", „Autonomia czy samorząd?", „We wspólnym domu".
*
Druga z recenzowanych książek składa się z 16 artykułów. Niewątpliwym plusem tej publikacji jest zasygnalizowanie stanowiska historyków białoruskich (są oni autorami 9 artykułów). Praca zawiera jednak zbyt wiele powtórzeń. Pominięto natomiast szereg istotnych (a mniej znanych) zagad¬nień. Tytułem przykładu można by tu wymienić działalność organizacyjną i polityczną Białorusinów w II Rzeczypospolitej, sprawy wyznaniowe, czy z okresu II wojny światowej np. stosunek Białorusinów do Armii Krajowej i vice versa. Tytuł „Polska-Białoruś 1918-1945” sugeruje przecież, że będzie to próba całościowego ujęcia tematu, synteza wzajemnych relacji w tych latach. Tematyka artykułów ogranicza się natomiast do naszkicowania miejsca spraw białoruskich w polityce Polski, Rosji oraz Litwy od końca I wojny do traktatu ryskiego (1921). Historycy białoruscy zajęli się ponadto zagadnieniem represjonowania ludności polskiej na Białorusi w latach 30-tych i deportacjami w okresie okupacji sowieckiej z - jak piszą - Zachodniej Białorusi, czyli części polskich ziem wschodnich (województwa białostockie, nowogródzkie, poleskie).
Książka, niestety, nie zawiera indeksu nazwisk, co utrudnia korzystanie z niej, a w wypadku publikacji naukowych powinno być wręcz obowiązującą normą. Jej wartość obniżają też liczne „literówki”, nie ujednolicono pisowni nazwisk, np. historycy polscy piszą Bułak-Bałachowicz (poprawnie), a białoruscy Bułałc-Bułachowicz.
Żeby nie pozostać jedynie przy krytycznyrh uwagach należy dostrzec, iż praca zawiera również kilka interesująrych tekstów. Wymieńmy tu np. artykuły Piotra Łossowslciego „Polityka Litwy w kwestii białoruskiej w latach 1918-1924, Adama Koseskiego „Białoruskie formacje zbrojne”, Wojciecha Materskiego „Traktat ryski a Białoruś" czy historyka białoruskiego A. F. Chackiewicza „Aresztowania i deportacje ludności zachodnich obszarów Białorusi (1939-1941)”.
Łossowski podkreślił, iż „Działacze litewscy jeszcze przed odzyskaniem przez Litwę niepodległości dostrzegli w białoruskich dążeniach wolnościowych istotny czynnik, który może być wykorzystany dla własnych celów, zwłaszcza dla wzmocnienia swego stanowiska wobec Polski. Występować też zaczęli w roli obrońców sprawy białoruskiej, łącząc z tym jednocześnie własne rewindykacje terytorialne". W Kownie, po zajęciu Wileńszczyzny przez wojsko polskie w 1919 roku, znalazło się szereg działaczy białoruskich, w tym rząd białoruski Wacława Łastowskiego. Na Litwie tworzono białoruskie formacje zbrojne, a w rządzie litewskim istniało nawet ministerstwo do spraw białoruskich. „W warunkach konfliktu z Polską - jak trafnie podsumował Łossowski władze litewskie usiłowały grać przez kilka kolejnych lat kartą białoruską, widząc w tym dogodny atut dla swej własnej polityki”.
Koseski przybliżył działalność antybolszewickich, białoruskich formacji wojskowych tworzonych pod patronatem wojska polskiego, a dowodzonych przez gen. Stanisława Bułak-Bałachowicza. W początkach listopada 1920 roku, gdy ustały już starcia zbrojne pomiędzy wojskiem polskim a bolszewikami, oddział dowodzony przez gen: Bułak - Bałachowicza przekroczył uzgodnioną przez delegatów Polski i Rosji Sowieckiej linię rozejmową i zaatakował Armię Czerwoną. Natarcie skończyło się niepowodzeniem, a oddziały białoruskie (dotychczasowy sojusznik Polski) zostały niebawem rozbrojone i internowane przez Polaków. Było to konsekwencją rokowań ryskich.
Rację ma Materski pisząc odnośnie traktatu ryskiego: „Strategicznie jednak decyzja o rezygnacji z obrony koncepcji Białorusi jako geopolitycznej całości, o której losie bolszewicy nie mają prawa decydować, była poważnym błędem. Stworzyła Moskwie wręcz komfortowe warunki sowietyzacji tej republiki, wyniszczenia naskórkowej warstwy jej inteligencji rozumującej w kategoriach narodowych - mimo teoretycznie zupełnego braku bazy dla rozwiązań ustrojowych, opartych na marksizmie. Być może procesu tego nie dałoby się wstrzymać, ale warto było chociażby walczyć o jego opóźnienie”.
A.F. Chackiewicz, opierając się na archiwaliach sowiec¬kich (od niedawna dostępnych także historykom z Polski) obliczył, iż w czterech wielkich deportacjach: w lutym, kwietniu, czerwcu 1940 oraz w czerwcu 1941 roku, z przytoczonych do sowieckiej Białorusi części ziem wschodnich RP deportowano w głąb ZSSR około 120 tys. obywateli polskich. Dodać trzeba, iż dotychczasowe szacunki polskich autorów (przeważnie emigracyjnych) były znacznie wyższe. Wydaje się, iż ustalenie rzeczywistej, przybliżonej liczby deportowanych wymaga jeszcze dalszych badań archiwalnych. Nasz stan wiedzy o tym zagadnieniu ciągle zawiera wiele luk.
Mimo zauważalnych różnic w ocenie wydarzeń między historykami obu krajów we wstępie do książki wyrażono nadzieję, iż konfrontacja badaczy polskich i białoruskich stanowi „znaczący krok naprzód na drodze współpracy polsko-białoruskiej w zakresie poznawania wspólnych dziejów”. Współpraca badaczy obu państw stwarza w przyszłości szansę na poszerzenie pola widzenia, na wielowątkowe ujęcie rozpatrywanych kwestii.
Poznanie własnej przeszłości jest chyba szczególnie ważne właśnie dla Białorusinów. Jest to chyba kraj o najsłabszych w Europie Środkowo-Wschodniej tradycjach samodzielnej państwowości, należałoby powiedzieć, że właściwie takich nie ma. Trudno jako przykład byłoby przecież stawiać „sezonową" Białoruską Republikę Ludową; istniejącą zaledwie przez 8 miesięcy 1918 roku. Choć Białorusinom nie udało się w końcowym okresie I wojny światowej stworzyć własnej administracji, to jednak paromiesięczny okres białoruskiej państwowości może odegrać dziś rolę mitu jednoczącego w walce o własne, niepodległe państwo.
Krzysztof Tarka
 
* Krystyna Gomółka, „Między Polską a Rosją. Białoruś w koncepcjach polskich ugrupowań politycznych 1918-1922”, Warszawska Oficyna Wydawnicza „Gryf', Warszawa 1994, ss. 263.
„Polska-Białoruś 1918-1945", pod red, naukową Wiesława Balcera¬ka, Instytut Historii PAN, Stowarzyszenie Współpracy Polska-Wschód, Stowarzyszenie Polska-Białoruś, Warszawa 1994, ss. 211.
Zeszyty Historyczne, 1995,nr. 112,  Paryż.