…Wobec zazębienia interesów międzynarodowych, nie ma już dziś miejsca na suwerenności państwowe starego typu. Jeżeli jakiś naród chce pozostać suwerennym, winien rozumieć, że taka możliwość istnieje jedynie przez integralne włączenie się do wolnego świata. …Musimy zdać sobie sprawę, że zachodzi wielki proces przejścia od dotychczasowego „adwokatowania” interesom narodowym, do „adwokatowania” interesom ludzkim. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Wit Tarnowski. Kontra Drukuj
Autor: Wit Tarnowski   
Sobota, 29 stycznia 2011

Odkrycie Kontry, mimo że powieść ta ukazała się wcześniej o osiem lat, zawdzięczam dopiero Lewej wolnej. Nie pamiętam już, co sprawiło, że w swoim czasie po przekartkowaniu książki, już do niej nie wróciłem, mimo żywego zainteresowania wszystkim, co Mackiewicz pisał. Może odstraszył mnie pozór historycznego i niepozbawionego politycznych tendencji reportażu (nie lubię polityki i reportaży). Nie wiem. Tak czy inaczej, rzecz przeleżała się w mojej bibliotece przez dobrych parę lat.


Po poznaniu Lewej wolnej postanowiłem jednak raz jeszcze skontrolować swoje pierwsze wrażenie, tym bardziej że oba dzieła zbliża do siebie podobieństwo tematu i ujęcia: wojna oraz łączenie wątków powieściowych z publicystyką. Powrót opłacił się. Nie doceniłem Kontry. Pytanie, czy obok Lewej wolnej nie jest to najdoskonalszy utwór powieściowy (czy w tym wypadku półpowieściowy) Mackiewicza.


Kontra nie ma co prawda pełni Lewej wolnej, nie jest powieścią w całym tego słowa znaczeniu. To raczej historia ilustrowana powieściowo. Można by ją najwyżej nazwać sagą historyczno-rodzinną rodu Kolcowów, a z nimi całej Kozaczyzny - sagą kozackiej niedoli.


Niemniej po przeczytaniu Kontry trudno nie dostrzec, że owa epicka zdolność do odgórnego wszechogarniającego spojrzenia i do organizowania wielości wątków w jednolitą całość, która tak uderza w Lewej wolnej, zaczęła dojrzewać w Mackiewiczu co najmniej o dziesięć lat wcześniej właśnie w tamtej kozackiej powieści. Nawet pojedyncze epizody Kontry (zwłaszcza batalistyczne) wydają się jakby wprawką do Lewej wolnej, i to wprawką pierwszej klasy, często nieustępującą późniejszej powieści. Np. przeprawę Kozaków przez Ploecken Pass lub bitwę pod Waradynem dałoby się włączyć do niepoznania w tekst Lewej wolnej, jako jeden z jej klejnotów.


Co więcej, pod jednym względem Kontra góruje nad swoją następczynią: zgraniem całości. Mackiewicz, którego pisarstwo płynęło zawsze dwoma nurtami - powieściowym i publicystycznym - rozwiązał w Kontrze zagadnienie łączenia obu tych wątków najbardziej jednolicie, logicznie i z najlepszym rezultatem.


Jak to uzasadniałem szerzej w omówieniu Lewej wolnej, jej główna i właściwie jedyna poważna skaza artystyczna polega, w moim pojęciu, na chybionej przez autora próbie włączenia wątku publicystycznego (rozprawy z wojenną polityką Piłsudskiego) w całość powieści. Wątek ten pozostał sztuczną i obcą nadbudową nad powieściowym życiem Lewej wolnej, fuzja obu elementów prawie zupełnie zawiodła.


Wprost przeciwnie w Kontrze. Tutaj partie publicystyczno-historyczne splatają się logicznie i potrzebnie z fikcją i oba wątki w równej mierze przyciągają uwagę i współczucie czytelnika. Wpłynęły na to, jak sądzę, trzy czynniki - każdy rozwiązany w Kontrze w sposób odmienny niż w Lewej wolnej.


l. Zachowanie równowagi między historią a fikcją. Żaden z obu wątków nie dominuje tutaj nad drugim, każdy ma swoje równe prawa i podany jest tak, iż potrafi wzbudzać podobne zainteresowanie czytelnika. W Kontrze historia żyje, tętni uczuciem i siłą wyrazu prawie tak samo jak sceny powieściowe. Nawet objętościowo rozdziały historyczne i powieściowe zajmują tu mniej więcej zbliżoną liczbę stron.


2. Najważniejszym jednak czynnikiem zrośnięcia się historii i fabuły powieściowej w Kontrze jest chyba to, że dzieje kozackiej rodziny Kolcowów i całej Kozaczyzny, losy mas i losy jednostek toczą się od początku do końca identycznymi szlakami, nie rozchodzą się nigdy od Sasa do lasa; przeciwnie, uzupełniają się albo po prostu przechodzą nawzajem w siebie.


3. Wreszcie w ujęciu obu wątków Kontry autor zachował absolutną jedność tonu. Historią i fabułą rządzą tutaj ten sam cel i te same uczucia - litosna to gniewna na przemian chęć przekazania światu wieści o tragedii Kozaków oraz perfidii angielskiego dowództwa w stosunku do nich. I ta jednolitość zamiaru i uczuciowego nastawienia splata jeszcze zupełniej, jak wspólna krew, oba wątki Kontry w jedno żywe ciało.


A w Lewej wolnej wszystko inaczej. Fabuła zmajoryzowała tam historię; dobudówka historyczno-polityczna opowiada o sprawie ledwie związanej z wątkiem powieściowym, wyraźnie zaś polityczny cel i nastrój tej dobudówki różni się krańcowo od epickiego spokoju i obiektywizmu całości.


Podsumowuję: Kontra dzięki temu, że pozostała tylko półpowieścią, że zachowała w całej swojej rozciągłości równowagę pomiędzy historią i fikcją, osiągnęła to, co wymknęło się doskonalszej powieściowo Lewej wolnej: zgranie się obu wątków niemal idealne i także w swój własny sposób sięgające już granic epiki.
Pierwodruk: „Wiadomości" (Londyn) 1966, nr 41.

Opublikowano na podstawie: Józef Mackiewicz i krytycy. Antologia tekstów pod redakcją Marka Zybury. LTW, Łomianki 2009.