Nina Taylor-Terlecka. Józefa Mackiewicza wizja Wielkiego Księstwa Litewskiego 1922-1939 Drukuj
Autor: Nina Taylor-Terlecka   
Piątek, 07 stycznia 2011

Pisząc przed laty o powojennych powieściach Józefa Mackiewicza w kontekście innych prozaików z byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego na emigracji (Florian Czarnyszewicz, Sergiusz Piasecki, Czesław Miłosz, Wiktor Trościanko), stwierdziłam, że ,”jeśli idea Wielkiego Księstwa Litewskiego posiada jeszcze jakiś trwały sens, to akurat koncepcja Józefa Mackiewicza najbardziej zasługuje na uznanie".1) Znaczenie jego powojennej prozy artystycznej 2) polega na otwartości jego perspektywy geograficznej, etnicznej, narodowej, wyznaniowej. Przemierza ogromne obszary, ogarnia całe połacie Wielkiego Księstwa Litewskiego, od hanzeatyckiej Nadbałtyki aż po Prypeć i Polesie, przygarnia aż daleką Kozaczyznę. Te wielkie powieści obyczajowe, historyczne, polifoniczne, składając się równocześnie na studia polityczne, na udramatyzowane reportaże czy na powieści z tezą, pękając od wtrętów publicystycznych. I najkonsekwentniej, najszerzej obrazują terytorium i ludzi zamieszkujących to terytorium. Jako ostatnia, ostateczna kronika końca Wielkiego Księstwa stanowią może jedyny w swoim rodzaju epos drugiej wojny światowej, olbrzymi fresk o walce ze Złem, o ludobójstwie, o wyniszczeniu przez Bolszewię cywilizacji i kultury.3) W tych utworach wszystkie drogi prowadzą do Wilna i przez Wilno. Jako epicentrum wydarzeń i zapatrywań, jako ostateczny sprawdzian wartości, Wielkie Księstwo Litewskie stanowi nie tylko oś strukturalną, ale także i jedyne źródło natchnienia lirycznego i uczuciowego.

Dostarcza podstawy wiedzy o Bogu i człowieku, o historii i moralności. Z niego się biorą pragnienia metafizyczne, niemal kosmiczny głód wzniosłości.
Horyzonty o tej porze roku są szczególnie dalekie, i o tej porze przelot ptaków ciągnących na południe, w wirze. Człowiek stoi w pisku, kwakaniu, gęganiu; słyszy nad sobą wibrujące miedzią w przestworzach nawoływanie żurawi, i łatwo może się zamyślić nad losem wszystkich istot, ba, nad samym obrotem globu. Stoi na brzegu Piny, czy Strumienia, Jasiołdy czy już Prypeci samej - bo plątanina tych rzek i zmiennych nurtów, dowolnie jest tylko nazwana i przez ludność i przez geografów - stoi, wzdycha pełną piersią, i nad czymkolwiek bądź, ale zawsze musi się zamyślić. W taki dzień naturalnie; pod bladobłękitnym nieboskłonem, pod skośnym słońcem, zapatrzony w dalekość". (Lewa wolna, s. 396)
Krajobraz - a więc ta niema, obojętna, bujna przyroda litewska 4), rojąca się od znaczących szczegółów 5), ma pełną autonomię jako wartość niezależnie od sensów nadawanych przez subiektywną świadomość i sentymentalne przywiązanie podmiotu lirycznego. Przyroda zawiera własną przesłankę i wykładnię,  przedstawia w wielkim skrócie główne wątki publicystyki politycznej Józefa Mackiewicza: „A jak ty wszystkim wronom każesz krakać pod batutą, a liście na drzewach przykroisz w jeden wzór, to co zostanie z pejzażu?" (Lewa wolna s. 372). Ten cytat uwydatnia fakt, że ideologia i polityka oraz ci, którzy chcieliby narzucić jednostajność temu, co jest ex definitione unikatowe i niepowtarzalne, są w niezgodzie z naturą, są antynaturą. Innymi słowy pozwala to określić Wielkie Księstwo jako twór zgodny z naturą.
Aż dotąd zdawałoby się, że Mackiewicz idzie śladem swoich poprzedników, poetów, literatów i kustoszy krajobrazu litewskiego. Bezwzględny zapis historyczny przez Mackiewicza stanowi już pierwsze odchylenie od kanonu mickiewiczowskiego. Przy zachowaniu najistotniejszych cech szkoły litewskiej, odżegnuje się od uświęconej tradycji epicko-lirycznej sławienia stolicy Litwy. Odrzuca schematy, unika mitologizacji i stereotypowego traktowania toposów w literaturze ziemiańskiej. Jego przekaz literacki jest pozbawiony mistycyzmu, martyrologii, bohaterszczyzny, majestatu historycznej przeszłości. Demitologizuje tradycyjną idyllę kresową przez programowo i historycznie sprawdzalną antysielankowość, gdyż minął już wiek mistyków i bohaterów, wajdelotów i znachorów, minął czas dworków. Sprowadza życie „kresowe" na płaszczyznę powszedniości. Kraina baśni, idylli i epopei okazuje się krainą zwykłych, szarych, przeciętnych ludzi. Jego powojenne powieści cechuje niezmierna powściągliwość i męska postawa wobec utraty. Szczególnie uderza brak martyrologii. Wobec nadchodzącego końca całego dotychczasowego świata jeden z bohaterów Nie trzeba głośno mówić ogranicza się do lamentu: „A wschodnia Europa? Ech, propadi ty propadom, bodaj byś ty przepadła, sczezła". Mackiewicz obala tradycyjną wizję i przemienia ją w antybaśń, przedstawia antytezę Soplicowa. W swoich powieściach historycznych dla dorosłego czytelnika najbardziej zbliża się do antymitu. Wizji mitoburczej towarzyszy więc antyheroizm postaw, programowa antysoplicowość i antybohaterszczyzna; Mackiewicz okazuje się jakimś Mickiewiczem a rebours. Jest to sprawa nie tyle przekornego negowania, ile odkła¬mania. Mackiewicz tworzy bowiem literaturę-odtrutkę.6) W tym duchu trzeba odczytać reportaż pt. Ostatni zajazd na Litwie w roku 1936. 7)
*
Wygląda więc na to, że Mackiewicz zabił mit. Bo jego Litwa to żaden „matecznik polskości" (określenie Jana Błońskiego) 8), ale przedsionek Łukijanowskiej tiurmy, Workuty, Pamiru i Magadanu. Jego wypowiedzi z okresu powojennego wskazują na nieco ambiwalentny stosunek do barda nowogrodzkiego. W ankiecie rozpisanej w „Wiadomościach" 9) wymienił Pana Tadeusza jako swój ulubiony utwór Mickiewicza, z podkreśleniem „oczywiście". Sądził jednak, że Mickiewiczowski obraz Litwy był nierealny i niesprawiedliwy. Gdzie indziej Barbara Toporska wyraziła swoje zdziwienie, że Mickiewicz, a po nim też i Miłosz mogli bez ironii opisywać procesy przyrodnicze, jednocześnie nawiązując do metafizycznego czy nawet sakralnego ładu istnienia.10)
Tym ciekawiej przedstawiają się przedwojenne reportaże prasowe, wydane pt. Bulbin z jednosielca i Okna zatkane szmatami, oraz tekst powstały po wybuchu wojny Prawda w oczy nie kole. 11) Okazuje się bowiem, że mit jest nieśmiertelny i że Mackiewicz także mu ulegał. Harówka dziennikarska z jego lat terminowania pisarskiego składa się na prolegomena do jego dalszej twórczości, pozwala wyłożyć podstawy wiary politycznej i credo artystycznego, zapowiada cały warsztat jego powojennego dorobku. Przy tym określa podkład myślowy, rozumowy oraz metodę artystyczną, którą w swojej prozie fabularnej opanowuje w stopniu absolutnym, już nie potrzebując usprawiedliwień czy komentarzy odautorskich.
Z tych przedwojennych reportaży nader ciekawie wyłania się autoportret literacki debiutanta. W tekście-manifeście 12) Mackiewicz na pierwsze miejscc wysuwa swoje pojęcie dziedzictwa b. Wielkiego Księstwa Litewskiego, którego obywatelami są obszarnicy - „to szlachta polska, to element, który, krwią wrosły do ziemi litewskiej, łączył ją przez wieki całe z Polską". 13) Jako rzecznik tej tradycji, gotów podczas wojny walczyć o jego ideały, 14) przyznaje się Mackiewicz do schedy literackiej od Mickiewicza i Wincentego Pola (poetygeografa) po Rodziewiczównę. Tradycja ta jest obecna na wielu stronach jego wczesnej prozy dziennikarskiej. Znamienny jest jego odbiór krajobrazu kultury: w okolicy miasteczka rozpoznaje i określa rzeczywistość na podstawie poezji, rozpoznaje znaki utrwalone w poezji i uznaje je jako przymioty sielanki, jako składniki idylli. 15)
Czy od Olkiennik, czy od Woronowa się jedzie do Ejszyszek, czy też dalej stamtąd na Raduń, ma się czasem wrażenie, jakby człowiek kartki z Pana Tadeusza obracał. Tylko patrzeć, jak na wzgórzu błysną białe ściany soplicowskiego domu. I wszystko wokół tak, jak to w pierwszej księdze opisane. Jakieś specjalnie charakterystyczne piętno posiada ta ziemia, jakby sielaka jaka". 16)
Na tym odcinku uderza także fakt, że młody reporter nie zabrania sobie wzruszeń. Nie szczędzi epitetów chwalących, wyznaje bezpośrednio swoje uwielbienie. Nie waha się nazywać pięknym, co jest piękne, czy mowa o lasach augustowskich,  o niezrównanej krasie gąszczy leśnych w pobliżu Puszczy Rudnickiej i Puszczy Kobylnickiej nad Naroczą, nie unika superlatywów („najpiękniejszy cud przyrody, jakim jest zachód słońca nad Prypecią” 17). Daje upust uczuciom, wykrzykuje: „Boże błogosław Twemu pięknu! [..] Płynęliśmy w zachwycie". 18) Nawet naiwny" i tkliwy Florian Czarnyszewicz nie szasta takimi określeniami. Najwyżej gdy bohater patrzy na krajobraz leśny pod śniegiem -
Wprost wierzyć się nie chciało iż w pospolitym ich prostym nadberezyńskim kraju, Bóg ukazuje na jawie tak cudne widoki, jakie tylko w baśni i we śnie istnieją".19)
Mimo że dostrzega piękno przede wszystkim w pierwotności 20), Mackiewicz raju dopatruje się zarówno w ciszy majątku ziemskiego w podwileńskich Markuciach 21), jak i w rewirze łąkowym dla myśliwego nad Berezyną pod Dokszycami: „Ślicznie tu jest, jak w najcudniejszym jakim dziewiczym raju". 22) Rozszerza swoje credo estetyczne, pisząc o dziewiczych błotach i o zwykłym błocie, samego siebie nazywa „smakoszem błotnistej egzotyki".23)
Mackiewicz ceni malowniczość, bardziej przyciąga go wzniosłość, dzikość i nieskończoność, a nad Prypecią doznaje istnej epifanii, tego frisson mystique zaledwie napomkniętego w przytoczonym cytacie z Lewej wolnej. To nienasycenie spotęguje zresztą sytuacja geopolityczna. Granica narzucona przez Traktat Ryski, ale nieuznana przez przyrodę, zostawiła po sobie nieustającą tęsknotę do dalszych obszarów, do Mińska, Witebska, Mohylewa, do całej przestrzeni aż po Dniepr, a te terytorialne marzenia z kolei nakładają się na jakąś „wieczną tęsknotę do natury" wyniesioną z lektury Alfreda Brehma.24) Pisze anonimowy recenzent Buntu rojstów 25), pozycji podsumowującej gros dotychczasowych reportaży: „To fotografia dokładna, niemiłosierna, bez retuszu. To akwarela pełna barw i życia, i poezji. To szkice kredką jakżeż wyraziste, oryginalne, o mocnych konturach, o silnym rysunku. To chwilami pastel miękki i surowy, tam gdzie autor opisuje roztopy Prypeci, bagna Polesia, urok polowania, grozę zamieci śnieżnej, wdzięk poranku czy atmosferę kresowych dworów".26) W przedmowie do tej książki Ludwik Chomiński, krajowiec-federalista, chwali Mackiewiczowski wizerunek „ginącego świata, zacofanego w dziedzinie materialnych podstaw bytu - ale jakże pięknego w swej pierwotnej krasie [...] zanim nastąpi wszystko niwelująca cywilizacyjna jej zagłada", gdyż te ziemie, ”jak te rojsty są ostatnim zakątkiem pierwotnej kultury tubylczej i nieskażonego urbanizmu człowieka".27)  Chomiński wskazuje także na tradycję literacką, która leży u podstaw książki Mackiewicza i wywodzi ją z Wincentego Pola:
...puszcze czarne, zboża marne...
...rojsty grząskie, groble wąskie
Proza Mackiewicza żywi się puszczami, moczarami, rzekami oraz ich dopływami, które stanowią nie tylko rezerwat przyrody, ale także forum czy amfiteatr wydarzeń politycznych. Przy każdej inwazji odbywa się „kolejna, historyczna zmiana warty nad Wilią".28)  Tu rolę pragmatyczną i symboliczną odgrywa topos drogi, szczególnie uwydatniony w powieści Droga donikąd. 29)  Ale i w reportażach przedwojennych droga nie zawsze doprowadza do mety. Trakt połocki, czyli szosa na Nową Wilejkę, trakt mejszagolski, szeroki trakt wilkomierski, trakt dołhinowski, kiedyś pełen furmanek i wozów; trakt kowieński, gdzie stoją litewskie patrole; droga do Lidy, okropna droga do Mior, droga, przy której autobus „nawala" ' nadziejnie w zaroślach, choć są też przyzwoite drogi i państwowe, i prywatne, leżące w dobrach magnackich.30) Najbardziej lubuje się jednak w bezdrożach, których człowiek porusza się nie limuzyną, lecz konno, pieszo, rowerem, spóźnialskim autobusem, pociągiem-samowarkiem lub sankami po zaspach.
Bo - zdaniem Mackiewicza - nic nie ma piękniejszego niż drogi i trakty (rzecz jasna, w wydaniu wielkoksiążęcolitewskim, nie Polski zachodniej i poznańskiej). Jako kronikarz drogi Mackiewicz przewyższa nawet Władysława Syrokomlę. Tu może nie bez znaczenia jest fakt, że jako dziecko bywał w domu Fleury'ego 31), świadomie czy półświadomie oglądając jego warsztat fotograficzny. Już tylko Jan Bułhak dorównuje Mackiewiczowi jako teoretyk estetyki drogowej. Z tym że Bułhak, jako fotograf i autor wyśmienitych wspomnień 32), pozostaje poetą-malarzem, artystą-estetą pieszej wędrówki, a Mackiewicz - historiozofem i ontologiem arterii komunikacyjnych, arterii poskracanych wskutek traktatów międzynarodowych. Tu można by posklejać antologię jego określeń o ojczyźnie skurczonej, porąbanej, rozczłonkowanej, posiekanej granicami, rozłączonej od krewnych i ziomków pozostałych po „tamtej" stronie, lecz wciąż uważanej za „poszczególne pokoje obszernego domu rodzinnego".33) Brzmi to jako parafraza słów Chrystusa, że „w Domu Ojca mego jest mieszkań wiele".
*
Jako rzecznik Litwy historycznej i Litwinów historycznych Mackiewicz ubolewa nad parcelacją byłego państwa in tres partes pomiędzy totalitarną, doktrynerską Moskwą-Mińskiem, nacjonalistycznym Kaunasem i lepiej nie określić jaką Warszawą, gdyż żaden z tych spadkobierców nie pojmuje istoty tradycji terenowej, chociaż w sumie „myśmy często byli większymi Litwinami niż panowie dziś rządzący w Kownie".34) Z tej samej przyczyny występuje przeciwko nacjonalizmowi nie tylko litewskiemu, przyznaje rację prawdziwym dziedzicom, tworzącym enklawę wileńską. Tu nie brakuje sformułowań programowych dotyczących idei krajowej 35), współżycia białorusko-litewskiego 36) jako conditio sine gua non dla urzeczywistnienia pragnienia wieśniaków i szlachty i ponownego połączenia wszystkich ziem.37) Z biegiem dni i tygodni pojęcie Mackiewicza o łączności z Polską ulega zmianie, nakładają się na nie wciąż nowe wrażenia prywatne i spostrzeżenia. Wierność tradycji Wielkiego Księstwa każe reporterowi ostro krytykować prowincjonalnych administratorów, ujawniać bolączki, nieuczciwe interesy, najczęściej zakrawające na skandal i ukoronowane sprawą sądową.
Mackiewicz polemicznie reaguje na potoczne użycie wyrazu kresy, ironicznie określa je jako „tzw." i pisze w cudzysłowie, gdyż uważa słowo za cudze, obce i opaczne, świadczące o ogólnopolskiej psychozie, 38) która nieraz zaraża samych Wilnian. Wilno zawsze było stolicą Wielkiego Księstwa Litewskiego, może uchodzić za „kresy" tylko w oczach Warszawy.39) Przy tym narasta poczucie odrębności od Polski. Traktowana po macoszemu i zgoła niezrozumiana przez Polskę C, głodna i biedna Polska B ma służyć „centrali" za forpocztę i kolonię do eksploatacji gospodarczej przez napływowy element osadników, junaków i urzędasów różnego autoramentu.
W oczach chłopów tutejszych zachowanie się Polski C wygląda obco i wrogo, aż typowo bolszewicko.40) Dają się we znaki: nieudolność, niezgrabność, nieznajomość terenu; niefrasobliwa biurokracja, niechlujstwo, cynizm, skostniałość aparatu państwowego 41) i wieczne afery korupcyjne; bezkarność urzędów i komitetów państwowych; pasożytnictwo biurokracji na chłopskiej cierpliwości; 42) system dyskrecjonalny polskiej administracji, 43) która faworyzuje osadników kosztem zakorzenionych tu od pokoleń chłopów i szlachty.
W tym najjawniej grzeszą: osadnicy z Polski, 44) „plantatorzy" polskiego słowa i pionierzy polskości. 45) Osadnicy-naprawiacze sieją chwasty, zbierają subsydia, ulgi i zapomogi, stosują system eksperymentalny i dyktatorski. Toczy się nie¬ustanna wojna domowa pomiędzy nimi a autochtonami, którzy odbierają Polaków jako intruzów i czują się przez nich wyobcowani, 46) zwłaszcza kiedy tylko przyby¬sze mają zagwarantowaną protekcję. Zdaniem Mackiewicza propagowanie urzę¬dowego, sztucznie ludowego regionalizmu jako części programu polityczno - ¬społecznego godziło w spoistość tych ziem. 47) Jako odtrutka na wszystkie tendencje separatystyczne wprowadzało zamieszanie pojęciowe, wypaczało ogólną percepcję idei krajowej, uchodzącej za coś pomiędzy zwariowanym romantyzmem i przestępstwem antypaństwowym. Krótko mówiąc: dominuje bezprogramowość; frazeologia, bezmyślność i głupota; hipokryzja i załganie; czy jak Mackiewicz to ujął już po wybuchu wojny: zakłamanie, bezmiar pustej frazeologii, w której ubiera się społeczne, gromadne życie państw i narodów.48) Przy tym podaje w wątpliwość mit o wybitnej indywidualności Polaków, widzi raczej owczy pęd,styl zachowania konformistyczny, tworzący jak gdyby małą Bolszewię.49)  Wobec pseudopostępowego laicyzmu i odgórnego antyklerykalizmu Mackiewicz  stanie w pozycji obrońcy tradycyjnie pojętego katechizmu.
Powojenne powieści Mackiewicza ze spokojem wręcz klasycznym przedstawiały świat i jego substancję ulegające monstrualnemu, tragicznemu rozpadowi pod naporem bolszewików. Pisane na gorąco, przedwojenne reportaże - niby ko szkice przygotowawcze, ale jakże wykończone - składają się na bogatą mozaikę, która przy odrobinie „gdybania" pozwala wykoncypować treść i ujęcie dużej powieści realistycznej, demaskatorskiej. Przypuścić wolno, że gdyby nie wojna, taka powieść z konieczności musiałaby powstać. W otoczce polityki światowej od wciąż aktualnego Afganistanu po egzotyczny Zanzibar roztacza się szerokie przyrodnicze: tu Prypeć występuje jako dramatis persona, a pojawiają się Radziwiłłowie, którym nie jest na imię ani Rudy, ani Czarny, ani Janusz, ani Bogusław, ani Sierotka, Rybeńko czy Panie Kochanku. Do konspektu tej powieści, do
narracji wydarzeń bieżących można dobrać kilka epizodów kluczowych, jak to sprawę melioracji gruntów chłopskich; malowanie wychodków wiejskich i płotów;  postawienie pomnika żyjącemu jeszcze wojewodzie; okna na Wschód symbolicznie, nader wymownie zatkane szmatami. Ta karygodna nieumiejętność patrzenia świat i dostrzegania zagrożenia znad wschodniej granicy zawiera jak gdyby zapowiedź nieuniknionej klęski. Bez względu na zderzenie dwu państw totalitarnych, polityka ta była z góry skazana na porażkę.
Skądś my to wszystko znamy - i jaki to świat przedstawiony? Krytyk dostrzegałby tu zapożyczenie u Eugene'a Ionesco albo może u Sławomira Mrożka. Na płaszczyźnie czysto anegdotycznej rozkaz malowania wapnem przypo¬mina epizod chlapania płotu przez niejakiego Tomka Sawyera. Może Mackiewicz ma kompleks dorównania Sałtykowowi-Szczedrinowi w odzwierciedlaniu nieśmiertelnego miasta Głupow z Istorii odnowo goroda. Może przewiduje dla Leszka Kołakowskiego epizod do 13 bajek z królestwa Lailonii dla dużych i małych (1963). Może dalekowzrocznie podsuwa materiał do dziennika telewizyjnego Trzeciej Rzeczypospolitej. Wszystkie te warianty są do rozważenia. Albo może dzieje Wileńszczyzny pod rządami Warszawy są zwyczajną powtórką z nibycudzych dziejów. Przywołują bowiem na myśl wsie potiomkiowskie, które tradycyjnie - tak samo jak grażdanskaja skorb'- stanowią rosyjską specyfikę. Groteskowo zniekształcona rzeczywistość świata przedstawionego przez Mackiewicza styka się z fantazmatami Stanisława Ignacego Witkiewicza. Z tym że do rozprawy z mitem litewskim Witkacy nawiązywał do znanego modelu literackiego wszelkimi dostępnymi mu środkami i chwytami teatralnymi i scenicznymi.50) Mackiewicz po prostu opisał z autopsji rzeczywistość narzuconą przez Polskę C. O tym, że miał zdrową żyłkę satyryczną, świadczy chociażby jego udział w Wileńskiej powieści kryminalnej.51) Tu jednak okazuje się satyrykiem mimo woli, bo rzeczywistość mówi za siebie. I tak to się dzieje w reszteczce byłego Wielkiego Księstwa Litewskiego rządzonej przez Warszawę.
W beletrystyce te afery i skandale hiperboliczne, iście gogolowskie, to programowe samozaślepienie administracji państwowej, miałyby wymiar czysto rozryywkowy; czyny i wypowiedzi operetkowych urzędników, ujętych bez karykatury, bo już sami w sobie są karykaturą, wywołałyby salwy śmiechu. Ale wchodzi w grę czynnik ludzki, społeczny. Mackiewicz udziela głosu wyzyskiwanym wieśniakom, choć przedstawia ich bez tkliwości. Daleki od ludomanii, wiedząc równocześnie, że to chłop jest wieczną ofiarą wszystkich rządów, przewrotów, reform i rewolucji, nie waha się nazywać go ciemnym, i to bez  cudzysłowu. Ale w odróżnieniu od chłopomanów, a zgodnie z tradycją dobrze  rozumianego katolicyzmu, wczuwa się z pełną świadomością w jego reakcję, 52) szanuje go, nawiązuje z nim kontakt, rozumie jego stan bycia, jego światopogląd, wstawia się za pokrzywdzonym. W tamtych latach na adres redakcji „Słowa” wileńskiego napływała obfita korespondencja od skarżących się maluczkich i poszkodowanych. Świetnie zrozumiał i podzielał autorskie intencje wspomniany recenzent Buntu rojstów, gdyż „nade wszystko, to jest mocne, jaskrawe, brutalne, silne, pełne gryzącej ironii, pełne boleści oskarżenie naszej biurokracji, jej tępoty, jej nieznajomości kraju, jej doktrynerstwa, jej bezmyślności, jej niechęci do tych ziem, którą chcą szablonami i frazesami uszczęśliwić, którą uważają za miejsce zesłania, za polską katorgę".53)
W czasie tych kilkunastu lat współpracy ze „Słowem" wileńskim poglądy Mackiewicza ulegają ewolucji. W postulowanej przez niego idei krajowej chodziło o zrealizowanie tworu zdolnego do przeciwstawiania się potędze sowieckiej. Zmienia się jego stosunek do obszarnictwa. Uważał początkowo, że litew¬ska reforma rolna była niepotrzebna, a nawet szkodliwa. Ale zwłaszcza po wybuchu wojny dochodzi do wniosku, że Polsce bardziej by się opłacało stworzenie klasy własnych kułaków. Wyznaje wówczas, że jego program krajowy był naiwny. Przyznaje się też do marzycielstwa politycznego, do żywienia złudzeń. Jako konsekwentnemu obrazoburcy ta świadomość musiała sprawić wielką przykrość.
*
O dorobku pisarzy Litwinów powstałym na obczyźnie w latach 1942-1970 da się powiedzieć, że stwarzają jedną wspólną, ale jakże różnorodną Wielką Księgę Litewską, gdzie b. Księstwo stanowi główny wątek, sens i cel narracji. Ich powieściopisarstwo składa się na największą jak dotąd fabularną, beletrystyczną panoramę północno-wschodnich rubieży Rzeczypospolitej w XX wieku, zazębia się i uzupełnia nawzajem - historycznie i geograficznie, obyczajowo, etnograficznie i politycznie. Właściwie powinno się czytać ich utwory razem, w porządku chronologii dziejowej. Przy tym korzystają maksymalnie z przywilejów wolności słowa, dlatego jest to zjawisko typowe dla literatury emigracyjnej. Ich dzieło odbudowuje świat niemal integralny, jako olbrzymi skansen, wskrzesza miejscowości i społeczeństwa, które odtąd, niezależnie od późniejszych zmian w polityce wschodniej Europy, mają swoje samoistne istnienie w literaturze tak jak Itaka, tak jak mury świętego Ilionu. Podpisujący się nolens volens pod poetyką Mickiewicza, Florian Czarnyszewicz, Sergiusz Piasecki, Wiktor Trościanko, Czesław Miłosz i Józef Mackiewicz mają jednak przewagę nad swoim literackim patronem. Co prawda Miłoszowa Litwa jest bliżej mitu, podłożona magią i metafizyką, za to Czarnyszewicz, chociaż dopuszcza się rzewnej idealizacji, pisze na ogół bez przemilczeń. Z nich wszystkich Mackiewicz najlepiej wyczuwa bliskość świata sowieckiego Gułagu. W jednym wielkim skrócie jego reportaż z 1933 r. jest jak gdyby zapowiedzią powojennej prozy łagierniczej na emigracji.54) Zresztą jego dokumentarność i cała jego świadomość najbardziej go zbliża do modelu literatury zsyłkowej: stworzył coś, co może uchodzić za pierwszy nieocenzurowany wizerunek Wielkiego Księstwa bez białych plam czy pustych stronic.
Jego przedwojenna reporterka wnosi jeszcze więcej znaków przynależności do szkoły litewskiej i współpracy nad jej Księgą. O nawiązywaniach expressis rerbis do dwojakiej tradycji Wielkiego Księstwa (historyczno – polityczno - ideowa, rzutująca na ukształtowanie „idei krajowej"; literacka pod patronatem Mickiewicza, z ukłonami dla Wincentego Pola i Rodziewiczówny) już była mowa. Jeden z pierwszych reportaży Mackiewicza przynosi nieoczekiwaną, pewnie niezamierzoną i nieuświadomioną kodę do Silviludiów Macieja Kazimierza Sarbiewskiego, w postaci dokładnego rozmieszczenia Puszczy Grodzieńskiej i nieprzebytych lasów bersztańskich i Kotry 55), gdzie Władysław IV rozpoczął swoje królewskie łowy w 1636 roku. Metoda zapisywania kierunków i postojów przypomina podobne notatki w diariuszu Jana Antoniego Chrapowickiego (ur. w Podbereziu pod Witebskiem).56) Dla polonistów i literatów zakłopotanych tym, że kartograf państwowy przeoczył aż kilka zakrętów jednego z dopływów Prypeci, Mackiewicz nanosi na mapę sztabową celowe i celne poprawki.
Wiadomo chociażby z Wileńskiej powieści kryminalnej, że Mackiewicz miał na pieńku z niemal całym wileńskim establishmentem. Z jego przedwojennych reportaży wyłania się właściwie na bieżąco wizerunek powstającej wówczas literatury. Przewijają się po tych stronach znane postacie ze świata kultury: Marian Zdziechowski, Mieczysław Limanowski, 57) Bronisław Krzyżanowski, 58) a z okazji Dni Mickiewiczowskich, organizowanych przez Związek Propagandy Turystycznej Ziemi Nowogródzkiej - państwo Karpowiczowie z Czombrowa. 59) Pojawiają się znani również na emigracji Leon Mitkiewicz 60) i Karol Zbyszewski, towarzysz niejednej wyprawy Mackiewicza.61) Szczególnej nobilitacji doczekuje się Sergiusz Piasecki, który swoim debiutem 62) zdołał wykroić własny, rozpoznawalny krajobraz literacki. Będąc w Ejszyszkach, Mackiewicz odnalazł archatypową soplicowość, centrum wileńskości 63), przez to jak gdyby uzasadnia wspomnienia marzeniowe Pani Malwiny w Senniku wspólczesnym Tadeusza Konwickiego, mimo że jego optymistyczne proroctwo o dalszym szczęściu tego miasteczka przekreśla i unieważnia nie tylko rzeczywistość wojenna, ale i kronika sztetlowska.64) Stojąc teraz nad wschodnią granicą, dostrzega nowy prawzór literacki, wyznaje bowiem, że Raków, Olechnowicze, Radoszkowicze, Olkowicze, Dołhinów „to teren powieści Sergiusza Piaseckiego".65) Pisząc reportaż o strzelaninie w Baranowiczach 66) i innych szpiegowskich aferach, Mackiewicz zresztą uwiarygodnia tło i niejeden wątek byłego wywiadowcy.
W mniemaniu Mackiewicza - niech to będzie dla wszystkich przestroga - za Wilnem o Wileńszczyźnie piszą zgoła niepowołani do tego. 67) Szczególnie drażni go cykl w „Wiadomościach Literackich" pt. Siejemy w Polsce B. Jest tycznie ustosunkowany wobec Ksawerego Pruszyńskiego lub Melchiora Wańkowicza, właściwie odszczepieńców od dziedzictwa Rzeczypospolitej Obojga Narodów, którzy podróżują kazionnym samochodem i oglądają tutejsze życie „z okien limuzyny". A jednak ciężka ironia losu zechciała, że Wańkowicz uchodził jeszcze nie tak dawno w PRL-u za wielki autorytet w sprawach tzw. kresowych. Mackiewicz polemizuje z całym wileńskim środowiskiem artystycznym i kulturalnym. Upadek moralny, rozkład wsi, nędza i ciemnota tworzą palący surowiec literacki, sprawiają, że „współczesne życie powiatowego miasta pisze powieść. Ponurą”.68) Tymczasem Wilnianie wykazują mentalność wyspiarską. Oderwani od gleby literaci żyją starowileńskimi tradycjami albo nowinkami z Warszawy, czerpią pokarm intelektualny z dalekiego, polskiego gruntu 69), wskutek odległości politycznej rozchodzą się literacko z własnym krajem. Co do wileńskiej awangardy poetyckiej i takich sztandarowych pism jak „Po prostu" i „Pion" Mackiewicz najzwyczajniej pyta: „Kogo to obchodzi?" 70)  Ma żal do Jerzego Wyszomirskiego, notbene współautora Wileńskiej powieści kryminalnej, że „od wielu już lat do swych korespondencji w „Wiadomościach Literackich” nie może dobrać innych bohaterów z Wilna, jak wciąż dokoła Maślińskiego, Putramenta, Dembińskiego et comp., jakby to były osoby dla kraju, w którego stolicy mieszkają, zgoła ciekawe albo charakterystyczne".71) Innymi słowy dyskusję prowadzi z innym odłamem własne¬go katastrofizmu na łamach pisma, które nieraz gościło jego przeciwnika. Ale jako konserwatysta dopatruje się innego wroga niż klasowego, kapitalistycznego wyzyskiwacza ludu. Ornitolog i leśniczy, ekolog i „zielony", czyżby Mackiewicz był również żagarystą avant la lettre? Nie tylko zresztą Mackiewicz: reklamowany katastrofizm wileńskich żagarystów wyprzedzają pisarze żydowscy, debiutujący  niedługo po rewolucji 1905 roku.72) A jeszcze wcześniej, bo na początku tamtego wieku, Ferdynand Ruszczyc namalował dwa prorocze płótna: Pustka (Stare gniazdo) (1901), i Wychodźcy (1902), 73) nie mając do tego żadnych konkretnych  podstaw ani bodźców poza własną intuicją artystyczną.
Intertekstualność wczesnej twórczości Mackiewicza widać w licznych jeszcze nawiązaniach, odwołaniach i odsyłaczach, bezwiednych czasem aluzjach, przypisach i dopiskach do literatury litewskiej szkoły, a także w zapowiedziach własnego dorobku (migawki do Sprawy pułkownika Miasojedowa 74) , epizody z wojny bolszewickiej do Lewej wolnej). Z licznych notatek i spostrzeżeń wyłania się teoretyczna podstawa organicznie rodzącego się projektu pisarskiego. W podsumowaniu można by określić wizerunek Wielkiego Księstwa Litewskiego obrazowany przez Józefa Mackiewicza jako panoramiczny dramat zawieszony pomiędzy wzniosłością a unicestwieniem. Prolog wprowadza niezmienne, niezniszczalne tło - niewysłowione piękno krajobrazu stworzonego przez Pana Boga na wzór raju ziemskiego. Na pierwszy akt dramatu, na expose, składa się sztuka historyczna: tradycja dziejowa, pod patronatem Witolda. Zawiera konkretną propozycję polityczną i kulturalną, z biegiem wieków przerabianą, upiększaną, wreszcie skodyfikowaną i utrwaloną w tekstach literackich różnorakiej proweniencji, zarówno w wierszach wieszczych jak w powieściach dla szaraczków. Marionetkowe intermezzo rządów Polski C, które wypełnia cały drugi akt, zahacza o ciemne dno natury ludzkiej, obecne skądinąd w Sprawie pułkownika Miasojedowa, uderza w urojenia i mrzonki, które na temat Wielkiego Księstwa żywią Koroniarze, każe snuć smutne refleksje nad losem tego Księstwa za ich rządów. Zło absolutne ujawnia dopiero fatum, które wkracza w postaci czołgów i piekielnej maszynerii Józefa Stalina, zmiata ze sceny cały scenariusz operetkowy wraz ze wszystkimi rekwizytami, sztandarami, orderami, obraca wniwecz ludzi, krajobraz, kulturę duchową.
A jednak tylko w tej bezpowrotnie zniszczonej tradycji tkwi jakaś nadzieja na przyszłość.

Przypisy:
1) N. Taylor, Dziedzictwo W. X. Litewskiego w literaturze emigracyjnej, „Kultura" (Paryż) 1986, nr 10(469), s. 124-136; nieskrócona wersja wraz z przepisami jako Dziedzictwo kresowe w literaturze emigracyjnej, [w:] Literatura polska na obczyźnie, Prace Kongresu Kultury Polskiej, t. 5, red. J. Bujnowski, Londyn 1988, s. 130-143. Specyficznie o Józefie Mackiewiczu: Kresy na emigracji, „Więź", R. 31, styczeń 1988, nr 1 (351), s. 54-64; ten sam tekst pt. Krajobraz kresowy we współczesnej literaturze emigracyjnej, [w:] Literatura a wyobcowanie. Studia, red. J. Swięch, Wydawnictwo Lubelskiego Towarzystwa Naukowego, Lublin 1990, s. 157-169; także Józef Mackiewicz w dwu kontekstach: kresowiec i emigrant polityczny, [w:] Nad twórczością Józefa Mackiewicza, red. M. Zybura, Wydawnictwo Baza, Warszawa 1990, s. 7-29. Wersja angielska pt. The Lost Land of Lithuania: the Polish Emigre Perspective in the Novels of Józef Mackiewicz, „Slavic and East European Journal", R. 33, nr 2, lato 1989, s. 190-203. Część niniejszego referatu dotycząca powojennych powieści Mackiewicza czerpie wyłącznie i dosłownie z tych prac.
2) J. Mackiewicz, Droga donikąd, Londyn: Orbis, 1955; Karierowicz, Londyn: Orbis, 1955; Kontra, Paryż: Instytut Literacki, 1957; Sprawa pulkownika Miasojedowa, Londyn: B. Świderski, 1962; Pod każdym niebem, Londyn: Polska Fundacja Kulturalna, 1964; Lewa wolna, Londyn: Polska Fundacja Kulturalna, 1965; Nie trzeba głośno mówić, Paryż: Instytut Literacki, 1969. Zob. także Fakty, przyroda i ludzie, przedm. B. Toporska, Londyn: Kontra, 1984; J. Mackiewicz, B. Toporska, Droga Pani, Londyn: Kontra, 1984.
3) Ważna część tej twórczości już istniała, gdy Danilewiczowa pisała, że „emigracja nie doczekała się wielkiej, monumentalnej powieści". Zob. M. Danilewiczowa, Pogląd ogólny na literaturę emigracyjną, [w] Literatura polska na obczyźnie 1940-1960, t. 2, praca zbiorowa wyd. stara Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie pod red. T. Terleckiego, Londyn 1965, s. 635. Nie zrewidowała swojej opinii w Szkice o literaturze emigracyjnej, Biblioteka „Kultury", t. 289, Paryż: Instytut Literacki, 1978, s. 259.
4) Por. H. Grynberg, Wielka tragedia małych ludzi, „Wiadomości", nr 2(1815), luty 1981, s. 19.
5) J. Zieliński, Rekontra, [w] Literatura, źle obecna (Rekonesans), Londyn: Polonia, 1984, s. 145-151.
6) J. Mackiewicz, Prawda w oczy nie kole, s. 41.
7) Id., Ostatni zajazd na Litwie w roku 1936, „Słowo" 1936, nr 100 i 101; Bulbin z jednosielca, [w] Narratives and articles 1922-1936 selected by Michał Bąkowski. Dzieła, t. 14, Londyn: Kon¬tra, 2001, s. 393-406.
8) J. Błoński, Polski raj, „Tygodnik Powszechny" 1987, nr 51-52, s. 3. Tekst referatu francuskiego w D. Beauvois [red.], Les Confins de l'ancienne Pologne. Ukraine. Lituanie. Bielorussie. XVIe XXe siecles, preface de Czesław Miłosz, Presses Universitaires de Lille, Lille 1988, s. 59-68.
9) J. Mackiewicz, Ankieta mickiewiczowska, „Wiadomości", nr 33 (489), 14 VIII 1955, s. 1.
10) B. Toporska. Fakty, przyroda i ludzie, „Kontra", Londyn 1984, s. 10-11.
11) J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca; Okna zatkane szmatami, ibid., t. 15, Londyn: Kontra, 2002; Prawda w oczy nie kole. ibid., t. 17, Londyn: Kontra, 2002.
12) Id., Wielkie Księstwo Litewskie, „Słowo" 1928, nr 228; Bulbin z jednosielca, s. 139-143.
13) Id., Wielkie nieporozumiente, „Słowo" 1927, nr 257; Bulbin z jednosielca, s. 106-107.
14) Id., Prawda w oczy nie kole, s. 84-85.
15) Por. id., Życie Józefa Fajki, [w] Bulbin z jednosielca, s. 276-280.
16)  Id., Kto badał puszcz litewskich, [w] Bulbin z jednosielca, s. 191.
17) Id., Okna zatkane szmatami, s. 129.
18) Ibid., s. 385-386.
19) F. Czarnyszewicz, Nadberezyńcy, s. 437. Na temat jego twórczości zob. N. Taylor, Florian C:arnyszewicz. Zarys wstępny, [w] Wilno-Wileńszczyzna jako krajobraz i środowisko wielu kultur, t 4, red. E. Feliksiak, Towarzystwo Literackie im. Adama Mickiewicza, Oddział Białostocki, Biblioteka Pamięci i Myśli, Białystok 1992, s. 249-266.
20) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 290.
21) Id., Ostatnia posiadłość ziemska Puszkinów, „Słowo" 1935, nr 348; Bulbin z jednosielca, s 379-385.
22)Id., U źródel Berezyny, „Słowo" 1929, nr 259; Bulbin z jednosielca, s. 181.
23) Id., Okna zatkane szmatami, s. 289.
24)Id., Alfred Brehm, „Słowo" 1934, nr 325; Bulbin z jednosielca, s. 322-126.
25) Id., Bunt rojstów, „Słowo", Wilno 1938; przedr. Dzieła, t. 13, Londyn: Kontra, 2002.
26) Niepodpisana recenzja w „Czasie" (z 11 lutego 1938).
27) J. Mackiewicz, Bunt rojstów, XI-XII).
28) Id. Prawda w oczy nie kole, s. 94.
29) Zob. J. Zieliński, op. cit.; bardziej szczegółowo w: N. Taylor 1988 i 1990. Doroga nikuda to  również tytuł utworu rosyjskiego prozaika Aleksandra Grina, syna polskiego powstańca z 1863 roku.
30) J. Mackiewicz, Hen, na północ tam daleko, „Słowo" 1928, nr 266; Bulbin z jednosielca, s. 147-161. Por. Okna zatkane szmatami, s. 398.
31) S. Figlarowicz, A. Kwaśniewska, A. Śliwka, Wilno i Wileńszczyzna na przełomie wieków w fotografii Stanisława Filiberta Fleury (1858-1915), wyb. i oprac. ..., Warszawa: Prószyński i S-ka, 1999.
32) J. Bułhak, Kraj lat dziecinnych, oprac. J. B. Kucharska, red. J. Puchalska, A. Spanily, K. Świetlikowski, wstęp R. Kiersnowski, Gdynia: Wyd. ASP Rymsza, 2003.
33 J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 174, 180, 202.
34)Ibid., s. 112.
35) Ibid., s. 141-142, Prawda w oczy nie kole, s. 7.
36) J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 264. 
37)Ibid., s. 181.
 38) Ibid., s. 196.
39) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 283.
40) Id., Bulbin z jednosielca, s. 486.
 41) Ibid., s. 469.
 42) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 341.
 43) Ibid., s. 193.
44) J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 176. Por. osadnictwo to „wrzód", Okna zatkane  szmatami, s. 338.
45) Id., Okna zatkane szmatami, s. 130, 133 i n.
46) Id., Bulbin z jednosielca, s. 254.
47) Ibid., s. 184.
48)J. Mackiewicz, Prawda w oczy nie kole, s. 41.
49) Id., Bulbin z jednosielca, s. 258, 259.
50) S. I. Witkiewicz, Janulka, córka Fizdejki. Tragedia w 4 aktach, Wrocław 1923; F. A. Bernatowicz, Pojata, córka Lezdejki, albo Litwini w XIV wieku. Romans historyczny, Warszawa 1826:
51) F. Romanowska (właśc. J. Mackiewicz, J. Wyszomirski, S. Mackiewicz, W Charkiewicz), Wileńska powieść kryminalna, wstęp i przypisy W. Lewandowski, Londyn: Kontra, 1995.
52) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 209.
53) Niepodpisana recenzja w „Czasie" (z 11 lutego 1938).
54) J. Mackiewicz, Ad mirażau kulturnaj pracy u Miensku po Sołowieckije i Korelo-Murmanskije isprawitielno trudowyje łagiery, „Słowo" 1933, nr 264; id., Bulbin z jednosielca, s. 280-290.
55) Id., Okna zatkane szmatami, s. 60, 282; id., Bulbin z jednosielca, s.194. O Silviludiach Sarbiewskiego zob. N. Taylor-Terlecka, Poetyka przestrzeni. Genius loci i kłopoty z krajobrazem, [w:] M. Kapełuś i A. Engelking [red.], Fascynacje folklorystyczne. Księga poświęcona pamięci Heleny Kapeluś, Warszawa 2002, s. 135-142.
56) J. A. Chrapowicki, Diariusz, cz. l: Lata 1656-1664, oprac. i wstęp T. Wasilewski, Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax, 1978, cz. 2: Lata 1665-1669, oprac. i wstęp A. Rachuba, T. Wasilewski, Warszawa: Instytut Wydawniczy Pax, 1988.
57) J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 237, 520.
58)Bronisław Krzyżanowski (pseud. Bałtruk), Wileński matecznik 1939-1944. (Z dziejów „ Wachlarza " i Armii Krajowej), Paryż: Instytut Literacki, 1979.
59) J. Mackiewicz, Na współczesnym Szlaku Mickiewicza, „Słowo" 1935, nr 250; id., Okna zatkane szmatami, s. 393-400. Z czombrowskiego archiwum wydano ostatnio: M. Karpowiczowa, Listy z Czombrowa, wstęp, zakończenie i przypisy J. Puchalska, red. J. Puchalska i A. Spanily, Wyd. ASP Rymsza 2002, druk w „Bernardinum" w Pelplinie. Te listy uzupełnia wcześniejsza pozycja: Z. Brzozowska, Impresje czombrowskie, Biblioteka Wileńskich Rozmaitości, seria A, nr 12, TMWiZW w Bydgoszczy, Bydgoszcz 1997. Sporo o Czombrowie znajduje się w Kraju lat dziecinnych Jana Bułhaka.
60) Leon Mitkiewicz ogłosił m.in. Wspomnienia kowieńskie, Londyn: Veritas Foundation, 1968.
61) Po śmierci Mackiewicza Karol Zbyszewski ogłosił szkic Józef Mackiewicz na co dzień, „Tydzień Polski", 2 III 1985.
62) S. Piasecki, Kochanek Wielkiej Niedźwiedzicy, Warszawa: Towarzystwo Wydawnicze Roj, 1937.
63) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 282; id., Bulbin z jednosielca, s. 193.
64) E. Yaffa, There once was a world: a nine-hundred year chronicle of the Shtetl of Eishyshok, Boston-London 1998.
65) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s. 200. Por. id., Sergiusz Piasecki i jego Niedźwiedzica, „Wiadomości", nr 20 (1970): 1.
66) Id., Dziwna pobtażliwość, „Słowo" 1929, nr 162; id., Bulbin z jednosielca, s. 162-168.
67) Id., Okna zatkane szmatami, s. 234.
68) Ibid., s. 184.
69) J. Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 337.
70)Ibid., s. 377.
71) J. Mackiewicz, Okna zatkane szmatami, s.253; O środach literackich, ibid., s.270.
72)Obszerne studium na ten temat pisze Mindaugas Kwietkauskas z Uniwersytetu Wileńskiego.
73) Reprodukcje w: Ferdynand Ruszczyc 1870-1936. Życie i dzieło, katalog wystawy pod red. E. Targoń, Muzeum Narodowe w Krakowie 2002, s. 108 i 113.
74) Mackiewicz, Bulbin z jednosielca, s. 333.

Na podstawie: Ostatni obywatele Wielkiego Księstwa Litewskiego. Redaktorzy: Tadeusz Bujnicki, Krzysztof Stępniak. Wyd. Uniwersytetu Marii Curie - Składowskiej, Lublin 2005.