…Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1 - Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

Obserwacje z USA. Zakrwawiona ziemia Drukuj
Autor: Andrzej Targowski   
Czwartek, 10 marca 2011

 Świetna książka BLOODLANDS, Europe Between HITLER i STALIN pióra Timothy Snydera, amerykańskiego historyka z Uniwersytetu Yale podejmuje się porównać reżimy Stalina i Hitlera. Co dla wschodnich europejczyków jest szalenie ważne, bowiem doświadczyliśmy na swojej skórze ich „sprawność.” Pomimo upływu ponad 90 lat od Rewolucji Bolszewickiej dowiadujemy się coraz to nowych faktów o tych reżimach. Zwłaszcza o reżimie stalinowskim. Bowiem w czasach PRL trudno było dociekać zbrodni stalinizmu, a i w III RP tematyka ta nie jest podnoszona przez polskich historyków. Pomimo funkcjonowania dwóch wyspecjalizowanych instytucji IPN I Wspólnoty Polskiej.

Autor podaje kolejną nazwę ziem tej części Europy Wschodniej, nazywając je “zakrwawione ziemie.” Swego czasu Jan Czapski nazwał Sowiety “nieludzką ziemią.” Podobnie Norman Davis nazwał polskie ziemie “boiskiem igrzysk Boga.” A przecież nie tylko Polska była ofiara omawianych reżimów. Angielski geograf McKinder ziemie te i w zasadzie całą Rosje nazwał “lądem sercem” świata, bowiem kto rządzi tym lądem ten rządzi światem. Na tezę te nabrał się Napoleon a po nim Hitler. Natomiast nazwa “zakrwawione ziemie” najlepiej oddaje sens owych czasów i zbrodni na nich popełnionych. Dzięki za to amerykańskiemu historykowi.

Autor wprowadza trzy kategorie zbrodni popełnionych na tych ziemiach. Zagłada Żydów, masowe zabójstwa popełnione przez Sowietów i masowe zabójstwa popełnione przez Niemców. W sumie według Autora zamordowano 14 milionów ludzi, z tego Sowieci zamordowali 4 a Niemcy 10 milionów, w tym 5,7 miliona Żydów. Zbrodnie te wynikają z politycznej logiki obu reżimów. Autor nie uwzględnia w tej liczbie ofiar działań wojennych oraz żołnierzy, którzy zginęli po obu stronach wojny.

Reżim stalinowski przeprowadził masowe zabijanie w okresie kolektywizacji, która miała na celu rekwirowanie zboża na eksport by finansować uprzemysłowienie. W latach 1930-32 zamordowano w egzekucjach i zagłodzeniu około 3.3 miliona ludzi. Głównie na Ukrainie, gdzie około 30 procent ofiar stanowili Polacy. W latach 19837-38 w ramach Wielkiego terroru zamordowano około 0,7 miliona ludzi.
Natomiast reżim hitlerowski zabił 5.7 miliona Żydów, 2 miliony sowieckich więźniów wojennych (niezgodnie z międzynarodowymi prawami) i 2,4 miliona Polaków, czyli razem około 10 miliona. W sumie na “zakrwawionych ziemiach” zamordowano z pobudek doktrynalnych 14 milionów ludzi.

Ksiązka prawie na każdej stronie zawiera dane, co do liczby ofiar poniesionych w określonych akcjach, także czytelnik gubi się w nich, w tym coraz to nowych podziałach i kategoriach jak być może i niniejszy recenzent też się gubi. Przydałoby się kilka tablic, np. w podsumowaniu, aby wykluczyć pomyłki. Ksiązka jest zbyt dobra w swych dociekaniach i cytowanych źródłach, aby pomyłki w kategoryzowaniu i sumowaniu danych liczbowych miały by ją zdyskwalifikować. 

   Dla polskiego czytelnika nową informacją jest ciągła obawa Stalina, że Sowiety są w kleszczach wrogich Niemiec, Polski i Japonii. Tym bardziej Stalin obawiał się tych kleszczy, gdy Niemcy i Japonia zawarły w 1936 r. pakt Anty-Komiternowski a w 1937 r. wywiady obu państw zawarły porozumienie o wymianie informacji na temat Sowietów. Stalin obawiał się ataku japońskiego na Syberię, o czym głośno mówiono w Japonii. Zwłaszcza, że pamiętał porażkę Rosji w wojnie z Japonią w 1904-05 latach.  Także, gdy Niemcy zaproponowały pakt z Rosja w sierpniu 1939 r., Stalin skwapliwie podpisał go. Natomiast Japonia poczuła się zdradzona przez Niemcy, aczkolwiek w 1940 r. oba kraje i Włochy podpisały pakt o utworzeniu Osi ścisłej współpracy na czas wojny.

Na końcu Autor wypowiada się na temat humanizmu albo raczej jego braku w obu reżimach. Za Hannah Arendt klasyfikuje oba reżimy, jako totalitarne (Totalitarianism, 1951) oraz snuje swobodne rozważania na temat ich charakteru. Nie porównuje obu reżimów według określonych kryteriów, a szkoda. Ogranicza się do stwierdzenia, że Stalin zabijał własnych obywateli w czasach pokoju a Hitler zabijał obcych obywateli w czasie wojny.

Sławna niemiecko-amerykańska filozofka wydostała się z Europy (omal cudem przez Marsylię) w 1941 r. na jej szczęście nie znając z praktyki (za wyjątkiem jej ograniczonej w Niemczech) owych reżimów. Z dzisiejszej perspektywy XXI wieku, kiedy w świecie funkcjonuje kilka totalitarnych reżimów (Kuba, Chiny, Północna Korea, Iran, Libia, Arabia Saudyjska i parę mniejszych na Bliskim Wschodzie), reżimy hitlerowskie i stalinowskie były czymś innym niż reżimami tylko totalitarnymi.

Reżim stalinowski to był reżim mafijno-totalitarny, gdzie Stalin był „Ojcem Chrzestnym,” który umacniał swoją pozycję przy pomocy systemu totalitarnego i w dodatku a politycznego (nie bez powodu pozbył się ideologów komunizmu jak Trocki, Zinowiew, Bucharin, Żdanow, a Lenia tylko tolerował, gdy Stalin jeszcze był „nikim”). Rozwijał uprzemysłowienie, bo zależało mu na silnym imperium. To, że robił to kosztem zagłodzenia 3,3 miliona ludzi na Ukrainie nie stanowiło to dla niego żadnego problemu moralnego. Partyzantkę na Białorusi, dlatego mocno popierał, bowiem jej akcje prowokowały Niemców do zemsty, co równało się z zamordowaniem 1 miliona ludzi. Ludzi, którzy byli zbyt rychliwi do ofiar a zatem groźni dla Stalina, których na wszelki wypadek lepiej, że Niemcy zabili. Dlatego co raz Stalin organizował czystki i mordowanie potencjalnych przeciwników, w falach po kilka, kilkadziesiąt (zamordował 60 procent generałów) a nawet kilkaset tysięcy ludzi [w Okresie Wielkiego Terroru (1937-38, zabito około 700,000 ludzi)]. Po wojnie w latach 1945-47 Stalin wysiedlił z zachodnich terenów przygranicznych 2 miliona ludzi, zdając ich na wielką wegetację i śmierć. Swojego osobistego lekarza kazał zabić, bo ten mu doradzał przejście na emeryturę w 1953 r. (tuż przed śmiercią Stalina).  

Wprawdzie Autor zauważa, że Hitler kolonizował Wschód, a Stalin kolonizował swój kraj. To jednak jest to za mało jak na porównanie tych reżimów. Reżim Hitlera dla Niemców był przyjazny. Niemcy popierali Hitlera. Hitler stosował totalitaryzm nie dla zlikwidowania demokracji w Niemczech, której nigdy w nich nie było, tylko dla zrealizowania planu Wielkiej Rzeszy, gdzie Niemcy będą żyli w dobrobycie, kosztem zniewolonych Słowian. Czyli realizował politykę Cesarstwa Rzymskiego (w wykonaniu cesarza Nerona?), ale z ideologią rasowej wyższości Niemców. Aby osiągnąć ten cel każdy środek był dobry. Zwłaszcza mordowanie kilkudziesięciu milionów ludzi, bowiem musiał opróżnić ziemie i zapewnić wyżywienie dla Niemców. Robił to przy pomocy znanej ze świetnej skuteczności niemieckiej maszyny organizacyjnej. Dlatego zabił 2,5 raza więcej ludzi niż Stalin. Zatem, jakim reżimem był hitleryzm? Był to reżim nacjonalistyczno-imperialny, który stosował totalitaryzm, jako środek a nie cel.

Stalinizm i hitleryzm przetestował humanizm rasy ludzkiej. Wynik wyszedł zatrważający. Na przykład w czasie głodu na Ukrainie panował kanibalizm. Autor ksiązki przytacza fakt krajania na żywo chłopczyka przez inne dzieci i konsumowanie jego ciała, wraz z samą ofiarą, która się zjadała. W Treblince, gdzie palono ciała zamordowanych w krematoriach Żydów, Niemcy ogrzewali się i popijali alkohol jak na „dobrej” party.  A nie było kary dla Niemców, gdy ci odmawiali udziału w mordowniach więźniów.

Do czego może być zdolny doktrynizm pokazała Wielka Rewolucja Francuska w XVIII wieku. Wydawało by się, że po 130-140 latach człowiek rozwinął swój humanizm? Niestety, w imię chęci władzy czy doktryny był zdolny dokonać największych w historii zbrodni. No cóż, po hitleryzmie i stalinizmie wydawałoby się, że może być tylko lepiej? Niestety w latach 1970-tych w Kambodży czerwoni Khmerowie karmili farmy krokodyli ludźmi, de facto potencjalnymi przeciwnikami, którzy na przykład mieli wykształcenie albo nosili okulary, bowiem widocznie umieli czytać. Karmiono owe krokodyle nawet dziećmi swych przeciwników. Polski komunista, Albin Siwak, opisuje w swej książce film, jaki oglądał na Zjeździe Partii w Kambodży, na którym pokazano jak wrzucono chłopczyka krokodylom, który uwolnił się, ale schwytano go i ponownie wrzucono.

Czy podobne fakty będą miały miejsce w przyszłości? Zdaniem recenzenta – tak. Bowiem przeludniona kilkakrotnie planeta Ziemi spowoduje za kilkadziesiąt lat wojny o surowce, w tym wodę. Walki miedzy ludźmi będą jeszcze bardziej zbrodnicze. Na pocieszenie dodam, że mnie i większość czytelników nie będzie to dotyczyło.

Na koniec nie mogę pominąć pewnej osobistej refleksji. Otóż czytałem omawianą książkę na wakacjach w marcu 2011 r. w przepiękanym kurorcie na meksykańskim wybrzeżu Pacyfiku i czułem się winnym. Bowiem moja rodzina (w tym i ja osobiście) była ofiarą tak hitleryzmu jak i stalinizmu. Przed oczyma przewijały mi się znane i wyobrażone sceny ich gehenny i zapomnienia. I po co?         
-------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Timothy Snyder. BLOODLANDS, Europe Between HITLER i STALIN. New York: BASIC BOOKS. 2010.

 9 marca 2011 r.