…Genezy koncepcji mojej skłonny jestem dopatrywać się w założeniach politycznych W. Ks. Witolda: obydwa państwa utworzyły wówczas związek, który upodobnić można do dwóch ludzi opartych wzajem plecami, a zwróconych twarzami w przeciwległe strony. Wielkie Księstwo Litewskie na wschód, Korona na zachód. W ten sposób każde z tych państw miało zabezpieczone tyły. Nic oczywiście nie stało na przeszkodzie, aby działać miały, zależnie od okoliczności, w jednym kierunku wspólnie. Józef Mackiewicz. Prawda w oczy nie kole, 2002

Iwona Hofman „Ogłoszę się Litwinem". O programie wschodnim Jerzego Giedrojcia Drukuj
Autor: Iwona Hofman   
Wtorek, 25 stycznia 2011

Przekornie wyrwana z kontekstu fraza - „ogłoszę się Litwinem"1) - zasługuje na umieszczenie w tytule, gdyż objaśnia złożoną ideę państwa oraz szczególny rodzaj patriotyzmu cechujący założyciela  Instytutu Literackiego w Paryżu. Jerzy Giedroyc mówił o sobie, że, „jest Polakiem drugiego piętra", czyli spadkobiercą tradycji Rzeczypospolitej Obojga Narodów, świadomym współczesnej roli Polski w Europie Wschodniej.2) Jerzy Kłoczowski interpretował to wyznanie w kontekście tzw. programu wschod niego „Kultury", pisząc m.in.: „Ta tradycja nowocześnie odczytana przez człowieka, który, nie zapominajmy, sam pochodził z największego obok Jagiellonów rodu Wielkiego Księstwa Litewskiego, polega na tym, że mamy dobre stosunki z sąsiadami, rozwijamy je, pozostając w pełni sobą, i w ten sposób stabilizujemy naszą pozycję w świecie i pozycję Europy. Jedną z najbardziej trudnych decyzji było powiedzenie, iż dla dobra sprawy, dla większego dobra oddajemy Lwów Ukrainie, a Wilno Litwie. To była jego strategia polityczna i zasługa".3) Warto w tym miejscu dodać, nieco wyprzedzając zasadniczy wywód, iż ogłoszenie tej koncepcji nie było łatwe osobiście także dla Jerzego Giedroycia, który utracił w Mińsku Litewskim swoją, jak to określił „bliższą ojczyznę". Jednakże nad argumentami uczuciowymi przeważył pragmatyzm powojennej sytuacji geopoli tycznej. 4)


Trwały i oczywisty związek z Litwą, być może nieco skrywany przez chłod nego z usposobienia Redaktora, pielęgnowany był w głębi duszy, o czym świad czą dwa symboliczne fakty. Pierwszy to ten, iż z woli Jerzego Giedroycia wyko nawcy testamentu: Zofia Hertz i Henryk Giedroyc przekazali jego prywatny księgozbiór do Biblioteki Narodowej Białorusi w Mińsku, dawniej Litewskim.5) Drugi - posiada wymowę wzruszającą. Z Maisons-Laffitte do Wilna przekazano bowiem dwie z trzech wykonanych masek pośmiertnych Redaktora (pierwsza „czuwa" w gabinecie domu „Kultury"). Jerzy Giedroyc przeznaczył je dla nowego muzeum w Widziniszkach, niedaleko Giedrojci oraz dla byłej katedry historycznej i diecezji żmudzkiej pod wezwaniem św. Piotra i Pawła w Worni (dzisiaj kościół parafialny), gdzie została złożona w tzw. Krypcie Giedroyciowskiej.6)

Historyczny rodowód Giedroyciów przedstawił zajmująco Marceli Kosman, przypominając, że w książęcym rodzie odznaczyli się przede wszystkim dostoj nicy Kościoła oraz żarliwi obrońcy uciemiężonej ojczyzny.7) Służba nie przynio sła im bogactwa ani zaszczytów, toteż potężni w czternastowiecznej Litwie Gie droyciowie tracili wpływy i znaczenie, kontentując się już pod koniec XV stule cia zaledwie tytułem honorowym kniaziów. Kroniki odnotowują imię protopla sty rodu, Giedrusa (zm. ok. 1300 r.), brata wielkiego księcia Trojdena z dynastii Kitaurusów-Centaurów; stąd też herb Giedroyciów - Hippocentaurus. Giedrus wybudował siedzibę rodową, Giedroycie, na północ od Wilna, w widłach rzeki Willi i Świętej.8)
Kiedy w 1906 r. Jerzy Giedroyc przyszedł na świat w rodzinie „farmaceuty, lecz bez własnej apteki", świetność historycznego rodu należała już do legendy. W poszukiwaniu lepszych warunków życia przeniesiono się do Warszawy. Wielką przygodą młodości Jerzego Giedroycia był ochotniczy udział w obronie stolicy w 1920 roku. Od tej pory rozpoczęła się trwająca całe życie fascynacja marszałkiem Piłsudskim. Po ukończeniu studiów prawniczych J. Giedroyc podjął pracę urzędnika ministerialnego.


Równolegle, posiadając niemałe ambicje polityczne, koncentrował się nad redagowaniem pism, m.in. „Buntu Młodych", przemianowanego w 1937 r. na „Politykę". Wydawnictwo, adresowane głównie do inteligencji programowo lan sowało „ideę silnego państwa, integrującego społeczeństwo i prowadzącego ak tywną politykę zagraniczną".9) Giedroyc dopuszczał w nim krytyczne opinie na temat aktualnych zamierzeń rządu, zaniedbań w dziedzinie równouprawnienia mniejszości narodowych, megalomanii elit itd. Na marginesie warto zauważyć cechy typowe dla przyszłej pracy wielkiego Redaktora: inspirowanie autorów do podejmowania dyskusyjnych zagadnień oraz przejęcie pełnej i wyłącznej odpo wiedzialności za linię polityczną pisma.


Patrząc przez pryzmat dorobku założonej w 1946 r. „Kultury" paryskiej, do strzec można pewną ciągłość i obecność na jej łamach niektórych elementów przedwojennego programu J. Giedroycia. Wśród tych kontynuacji najważniejszą rolę odgrywają zalążki tzw. koncepcji wschodniej, czyli uznanie samoistnej wartości narodu ukraińskiego, litewskiego i białoruskiego oraz ich wkładu w dziedzictwo Rzeczypospolitej i zapewnienie lojalności w walce ze Związkiem Sowieckim.10)


Dzięki paradoksalnej konfiguracji romantycznej idei służby państwowej re alizowanej pragmatycznie przez najlepszych publicystów i pisarzy politycznych, „Kultura" zdobyła autorytet jako opiniotwórczy, niezależny ośrodek myśli emi gracyjnej. W zakresie wizji suwerennej Polski pierwszoplanowym założeniem były dobrosąsiedzkie stosunki z niepodległymi w przyszłości Ukrainą, Litwą, Białorusią, czyli koncepcja ULB wypracowana piórem Juliusza Mieroszewskie go. Projekt ten, wywodzący się bezpośrednio z przedwojennych zainteresowań Redaktora, zyskał dodatkowe znaczenie w pojałtańskiej Europie. Jerzy Giedroyc oceniał go najwyższej w perspektywie pięćdziesięciolecia istnienia „Kultury".11) Niewątpliwie ważnym aspektem było także przeniesienie i twórcze rozwinięcie myśli politycznej Piłsudskiego odnośnie do sposobów regionalnego zjednocze nia Polski z Ukrainą i Litwą (federacja) oraz współczesnej wersji prometeizmu.


Dyskusja o polskiej granicy wschodniej rozwinęła się - na łamach pisma w 1952 r. - na bazie listu ks. Józefa Majewskiego („Kultura", dalej K., 1952, nr 11 (61)], który w imieniu Polaków uchodźców zaaprobował odcięcie KresówWschodnich, czyniąc symboliczną ofiarę Wilna i Lwowa na rzecz przyszłego porozumienia z Ukraińcami oraz Litwinami. Brzemienny w skutki list poprzedzał obszerny memoriał Józefa Łobodowskiego o wymownym tytule Przeciw upiorom przeszłości [K. 1952, nr 2 (52)-3 (53)], uwypuklający historyczne pod łoże stereotypów. głównie polsko-ukraińskich. Autor artykułu, odwołując się do świadomej części emigracji, poddawał pod rozwagę konieczność przezwyciężenia kompleksów i podjęcia wspólnej pracy nad zbliżeniem narodów dzielących obecnie jednakowy los w orbicie sowieckiego uzurpatora. Ksiądz Majewski sformułował swoje stanowisko znacznie radykalniej. Wiele ryzykowała redakcja „Kultury", publikując to wezwanie do uznania bezpowrotnej utraty Wilna i Lwowa, narażając się licznym rzeszom wschodnich uchodźców, a zarazem kwestionując imponderabilia polityczne rządu londyńskiego.12) Do Maisons-Laffitte napłynęła obfita korespondencja w tej sprawie: od oskarżeń o zdradę interesów narodowych przez umiarkowane, pragmatyczne wypowiedzi tych, którzy będąc obserwatorami sytuacji światowej, tracili wiarę w możliwość przywrócenia granic ustalonych traktatem ryskim (1921 r.) aż po głosy Ukraińców poruszonych odwagą i otwartością założenia. Pod naporem rozbudzonych emocji ukazała Nota Redakcji. Nieporozumienie czy tani patriotyzm [K. 1953, nr 1 (63)], akcentująca bliskie związki Polski z obszarem ULB (Ukraina-Litwa-Białoruś) i obowiązek współpracy emigrantów w walce o niepodległość.13)

Wkrótce rzecznikiem pojednania i wyrazicielem poglądów Jerzego Giedroy cia został Juliusz Mieroszewski.14) Ogłosił on kilka różnych wariantów strategii Polski wobec wschodnich sąsiadów, biorąc pod uwagę zmieniające się doktryny polityki mocarstw, jednakże ich ideę przewodnią stanowiło uzależnienie miejsca Polski na Zachodzie od pozycji na Wschodzie, czyli de facto budowa silnych, zrównoważonych relacji partnerskich z obszarem ULB. Mieroszewski dostrze gał umotywowane historycznie prawo Ukraińców i Litwinów do suwerenności. Uwrażliwiał na istniejące kompleksy i urazy przeszłości. Przestrzegał przed ich podsycaniem przez sowiecką propagandę. Wskazywał racje geopolityczne prze mawiające przeciw rewindykacjom terytorialnym, trafnie obrazując wydźwięk polskich roszczeń o Wilno i Lwów analogią niemieckiego wołania o Szczecin oraz Wrocław. Pisał dosłownie: „przy odpowiedniej koniunkturze odbudować nasz status w stosunku do Rosji - będziemy mogli wówczas, gdy narody oddzielające Polskę od rdzennej Rosji będą pewne naszej przyjaźni i poparcia".15)


W roku 1974 Mieroszewski użył po raz pierwszy skrótu ULB, myśląc o ob szarze determinującym sąsiedztwo polsko-rosyjskie i wykorzystywanym w wal ce o przywództwo w środkowo-wschodniej części Europy. Odsłaniając pusto słowie hasła „przedmurze", kierunkował uwagę taktyków na termin „pomost" (między Wschodem i Zachodem). Uzmysławiał, dlaczego Ukraińcy i Litwini obawiają się restauracji koncepcji jagiellońskiej. Poszukiwał nowego sensu w tworzeniu wspólnoty regionalnej zdolnej do przeciwstawienia się imperiali zmowi niemieckiemu i rosyjskiemu.16)
Publicystyka Mieroszewskiego wzbudzała wiele kontrowersji, gdyż przeła mywała pewne tabu. Oswajała z myślą, że bezpieczeństwo Polski zależy od relacji z Ukrainą, Litwą i Białorusią w dobie ich niepodległości, nie zaś od po siadania Kresów Wschodnich. Odkłamywała trudną historię wielowiekowych związków. Uczyła Polaków spojrzenia na Rosję nie tylko wrogim okiem.


„Londyńczyk" zyskał wielu naśladowców. Jego teorie umacniali w mie sięczniku m.in. Bogumiła Berdychowska, Włodzimierz Brylewski, Zbigniew Brzeziński, Mirosław Czech, Józef Darski, Michał Heller, Benedykt Heyden korn, Mieczysław Jackiewicz, Edmund Jakubowski, Sokrat Janowicz, Borys Le wyćkyj, Józef Łobodowski, Dominik Morawski, Bohdan Osadczuk, Jerzy Po mianowski, Zbigniew S. Siemaszko, Jerzy Stempowski, Anna Strońska, Wiktor Sukiennicki, Stanisław Swianiewicz, Leopold Unger, Andrzej Vincenz i wielu innych autorów wspomnień, szkiców, przyczynków, recenzji, esejów. Do poło wy lat 70. program wschodni był wyraźną dominantą problemową i czytelnym wyróżnikiem linii „Kultury" (w latach późniejszych poświęcano coraz więcej uwagi sprawom krajowym, a zwłaszcza narastającej opozycji demokratycznej). Jerzy Giedroyc angażował do jego urzeczywistniania najlepsze pióra emigracyj ne, inspirując powstanie zupełnie nowatorskich rubryk w piśmie tzn. kronik. Spośród piętnastu z nich, trzy, tj. ukraińska, litewska i białoruska, oraz formalnie spokrewnione Notatki rosyjskie, autorskie dzieło M. Hellera (pod pseud. A. Kru czek) odegrały rolę szczególną, umacniając sąsiedzki dialog.17)


Poza oddziaływaniem publicystycznym Redaktor starał się przedstawiać problemy wschodnie na zgromadzeniach międzynarodowych, za pomocą gestów solidarności lub spektakularnych akcji wydawniczych, np. wystąpienie Józefa Czapskiego w trakcie berlińskiego Kongresu Wolności Kultury, w 1950 r. o ko nieczności wsparcia przez Zachód narodów wschodnioeuropejskich, wydanie w 1962 r. antologii Rozstrzelane odrodzenie, dokumentującej tragizm pokolenia pisarzy ukraińskich lat 20. i 30. XX w. oraz książek m.in.: Andrieja Siniawskie go, Julija Daniela, Aleksandra Sołżenicyna. W roku 1974 Redaktor oraz Józef Czapski i Gustaw Herling-Grudziński przyjęli członkostwo kolegium emigra cyjnego pisma rosyjskiego „Kontynent”, kierowanego przez Władimira Maksi mowa. Ukazywały się specjalne numery „Kultury" w języku rosyjskim. Giedroyc przypominał swoim odbiorcom przemilczane rocznice historyczne.18) Zbierał świadectwa współczesności.l9) W roku 1977 doprowadził do podpisania przez działaczy Ruchu Demokratycznego w ZSRR oraz redaktorów ważnych czaso pism emigracyjnych: „Kultura", „Kontynent", „Svedectvi", „Irodalmi Ujsag" deklaracji na temat wolności narodów wschodnioeuropejskich.20) Gesty te zjed nywały środowisku Maisons-Laffitte sympatię dysydentów i myślicieli europejskich.21)


Zgodnie z założeniami Mieroszewskiego warunkiem wstępnym koncepcji było ustalenie poprawnych i korzystnych relacji z Rosją, a ściślej z demokra tycznymi ugrupowaniami reprezentującymi wolną Rosją. Tylko bowiem Polska korzystająca ze statusu równorzędnego partnera mogła upominać się o prawa Ukraińców, Litwinów, Białorusinów. Mieroszewski wykluczał porozumienie z Moskwą kosztem najbliższych sąsiadów. Był głęboko przekonany o tym, iż wskutek ruchów odśrodkowych - w przewidywalnym czasie - mocarstwo roz padnie się na szereg państw skonfliktowanych na podłożu nacjonalistycznym. Nieustępujący „Londyńczykowi" w zaangażowaniu Bohdan Osadczuk po latach rekapitulował:
„Naszym pierwszym zadaniem było podjęcie dialogu, przezwyciężenie muru wrogości i nieufności, publicystyczne wyjaśnienie starych uprzedzeń i nowych wzajemnych oskarżeń wy niesionych z pożogi lat wojny. »Kultura« stała się na długo jedynym miejscem takich dyskusji i dysput prowadzonych na zasadach wzajemnej tolerancji". 22)


W pewnym uproszczeniu można przyjąć, że Litwa była drugim ogniwem koncepcji ULB, do którego w pełni znajdowały zastosowanie słowa Osadczuka. W każdym numerze miesięcznika problematyka stosunków polsko-litewskich zajmowała poczesne miejsce. Poruszano zagadnienia z kręgu: dzieje związków Polski z Litwą do 1945 r. w aspekcie genezy narodowych mitów, historyczne znaczenie Wilna na Kresach Wschodnich, współczesność litewskiej SRR, walka o niepodległość, perspektywy wzajemnych relacji po 1990 roku. Obszernie przedstawiano twórczość litewskich pisarzy i poetów. Regularnie zamieszczano recenzje książek i opracowań naukowych dotyczących tej tematyki.23) Osobne miejsce w dorobku „Kultury" zajmuje dwugłos Czesława Miłosza i Tomasa Venclovy Dialog o Wilnie [K. 1979, nr 1 (376)-2 (377)] oraz List otwarty do
Litwinów i Polaków na Litwie
podpisany przez litewskiego dysydenta [K. 1989, nr 3 (498)].


„Kultura" towarzyszyła także Litwinom w dramatycznych chwilach prokla mowania niepodległości (11 marca 1990 r.) i w pierwszym najtrudniejszym okre sie budowy zrębów demokratycznego państwa. Wysłannikom pisma wywiadów udzielali przywódcy Sajudisu, politycy, pisarze.24) Regularnie powracał na łamy miesięcznika temat mniejszości polskiej na Litwie i litewskiej w Polsce. Publi cyści wiązali nadzieje na rozwiązanie wielu drażliwych kwestii, np. religijnych, językowych, edukacyjnych, obyczajowych, z postępującą normalizacją stosun ków między suwerennymi państwami. 25)
W świetle dokonanej skróconej inwentaryzacji obecności tematyki litewskiej na łamach „Kultury" jak najbardziej uprawniony jest tytuł nadany Redaktorowi przez Annę Strońską: „Piłsudczyk, którego pokochała Litwa". Współpracująca z Instytutem Literackim dziennikarka uzasadniła tym samym zaszczyty przy znane Jerzemu Giedroyciowi przez władze wolnej Litwy: honorowe obywatelstwo (wrzesień 1997 r.), order Giedymina (maj 1998 r.).26)


Założyciel „Kultury" mówił Litwinom:
„Przestańmy się wzajemnie siebie bać. Ciągle istnieje na Litwie kompleks zagrożenia Polską. Stosunek do generała Żeligowskiego czy do Armii Krajowej to problem bardzo ciężki, ale zo stawmy go historykom, bo to czas przeszły dokonany. Trzeba nam wreszcie napisać uczciwie historię stosunków polsko-litewskich, nie zapominając o wkładzie Polaków do waszej niepodle głości. Czyż nie jest w pewnym sensie ojcem współczesnej Litwy Kraszewski, i kto o tym wie...? 27)


Ale mówił też i tak:
Otóż proszę, aby nie uważano mnie za spolonizowanego Litwina, którego za wszelką cenę należy z powrotem zlituanizować. Jestem Polakiem i za Polaka się uważam. Litwa jest moją drugą ojczyzną, ale całe życie poświęciłem Polsce. Nie chcę ani wyolbrzymiać, ani minimalizować swo ich i mojej rodziny wysiłków w walce o niepodległość Litwy. Ale nazwisko Giedroyc jest tak samo dobre jak Giedraitis".28)


Jerzy Giedroyc doczekał w latach 90. realizacji swojej, jak można było sądzić w chwili jej ogłoszenia, utopijnej wizji niepodległej Polski układającej się z suwerennymi: Ukrainą, Litwą i Białorusią. Mógł czerpać satysfakcję, gdy pew ne elementy programu wschodniego „Kultury" zostały włączone jako istotny wkład emigracyjny w opracowywaną strategię polityczną III Rzeczypospolitej.29) Uprawiając „osobisty interwencjonizm", niepiszący Jerzy Giedroyc chwycił za pióro, by od 1994 r. w Notatkach Redaktora skutecznie wpływać na opinię pu bliczną, wskazując zaniedbania, lekceważenie odrębności religijnej Ukraińców i Litwinów, brak szkół z językiem ukraińskim oraz litewskim, powielanie błę dów w dziedzinie polityki narodowościowej, w konsekwencji odnawiające oba wy - zwłaszcza Litwinów - o postawę Polaków na Wileńszczyźnie.30)


Dość chętnie udzielał także wywiadów, uwypuklając wszechstronny wymiar koncepcji ULB oraz zalecając wyciągnięcie z niej wniosków w przededniu roz szerzenia Unii Europejskiej. Stale zwalczając polski nacjonalizm, Giedroyc z za dowoleniem witał inicjatywy naukowe i dyplomatyczne zmierzające do wyja śnienia białych plam we wspólnej historii. Ze względu na potencjał społeczny oraz gospodarczy Ukrainy, większość planów wiązał ze strategicznym partner stwem, wszak jeszcze w 1981 r. sojusz polsko-ukraiński w warunkach suweren ności nazywał „kwestią życia i śmierci państwa polskiego".31) Cierpliwą perswa zją udało mu się zmienić optykę problemów ukraińskich w Warszawie, gdyż spór o Lwów oznacza dzisiaj kwestię zamkniętą, podobnie jak o Wilno. Czesław Miłosz słusznie zauważył, że Giedroyc „musiał [...] zdobyć się na ogromny wysiłek, żeby w imię jutra działać na przekór tragicznej historii i wzajemnych oskarżeń ze strony Polaków, Ukraińców, Litwinów i Białorusinów".32) Wierzył jednak głęboko, że przyszłość zależy od złagodzenia istniejących antagoni zmów. Ciężarem odpowiedzialności za prowadzenie całej akcji przebudowującej świadomość mieszkańców wschodniej Europy obarczał rodaków, dostrzegając nad Wisłą dynamikę rozwoju myśli demokratycznej i zobowiązania Rzeczypo spolitej.33) W roku 1991 bywał rozgoryczony, twierdząc: „Polska ma możliwość odegrania wielkiej roli na Wschodzie i w środkowej Europie. Tymczasem robi się absolutnie wszystko, aby te możliwości przekreślić i zaprzepaścić". Drażnił go brak orientacji krajowych polityków w sytuacji międzynarodowej, chaos decyzyjny, niekompetencja, przesadne obawy przed Rosją, rzadka znajomość problemów ukraińskich czy litewskich. Nie rozumiał powodów odwlekania de cyzji polskiego Sejmu w sprawie uznania niepodległości Litwy (co nastąpiło dopiero we wrześniu 1991 r.).34) Nazywał „zanikiem instynktu państwowego" zadrażnienia w stosunkach z mniejszościami narodowymi. Pod koniec życia apelował: „Polacy muszą zrozumieć, że nasza pozycja w Europie będzie zależała od naszej pozycji na Wschodzie. Tylko wówczas będziemy uznawani jako ten zwornik wschodniej Europy. I tylko wówczas nasza pozycja na Zachodzie bę dzie silna".35)


Mówiąc o programie wschodnim „Kultury", nie sposób pominąć słynnego Przesłania podsumowującego Autobiografię... Jerzego Giedroycia. Pobrzmie wają w nim wcześniej wyznawane fascynacje dziedzictwem Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Zdaniem Redaktora najlepszym przypadkiem w naszej historii wydaje się unia polsko-litewska i wprowadzenie dynastii Jagiellonów. Ten akt przymierza zobowiązuje obecnie do uznania i obrony niepodległości Ukrainy, Litwy, Białorusi oraz równolegle do utrzymania dobrych stosunków z Rosją i Niemcami.36) Mądre odczytanie Przesłania powinno stać się wykładnią współ czesnej polityki zagranicznej Polski.

Przypisy:
1) Stosowny, pełny cytat brzmi: „Jak już będę miał tego zupełnie dosyć, ogłoszę się Litwinem". Zdanie to puentuje krytyczną ocenę charakteru narodowego Polaków oraz rozczarowanie J. Gie droycia rzeczywistością wolnej Polski po 1989 roku. Por. „Bo to jest rodzaj zakonu ". Zapis roz mowy Jacka Żakowskiego z Jerzym Giedroyciem, twórcą paryskiej „Kultury ", „Gazeta Wyborcza - Magazyn" 2000, nr 41(397), s. 13.
2) Por. E. Berberyusz, Książę z Maisons-Laffitte, Gdańsk 1995, s. 55. Podobny sąd wyraził Jan Nowak-Jeziorański w słowach: „Odszedł ostatni obywatel Rzeczypospolitej Obojga Narodów, Po lak i Litwin w mickiewiczowskim tego słowa znaczeniu, a raczej Rzeczypospolitej złączonej wspólną przeszłością Polaków, Litwinów, Ukraińców i Białorusinów", Xiążę Redaktorów. Wspominają go, „Gazeta Wyborcza" 2000, nr 217.3518 s. 1 I .
3) Prawdziwy król bez ziemi, „Rzeczpospolita", dodatek „Plus-Minus" 2000, nr 37(403), s. 2.
4) W wywiadzie udzielonym Barbarze Toruńczyk, zimą 1981 r., Giedroyc powiedział: „Mińsk był dla mnie, no moją bliższą ojcryzną. Trudno było walczyć, prawda, żeby Mińsk Litewski wrócił do Polski. To już została tylko kwestia sentymentu, tak, że najwyżej możemy dzisiaj myśleć -  przy ułożeniu sobie stosunków czy z Litwą, czy z Ukrainą - o zapewnieniu sobie jakiejś autonomii kulturalnej, zachowaniu zabytków polskości, podkreśleniu, że te paręset lat to jest jednak wspólna historia tych narodów z Polską", Wciąż żyjemy pod tym namiotem, „Gazeta Wyborcza" 2000, nr 221.3522, s. 16.
5) Uroczyste przekazanie daru nazwanego „Kolekcją Jerzego Giedroycia" odbyło się 18 maja 2001 r. w Mińsku w obecności m.in. białoruskiego wiceministra kultury Walerego Giedrojcia. Imprezę towarzyszącą stanowiła wystawa przygotowana przez Towarzystwo Opieki nad Archiwum Instytutu Literackiego w Paryżu. Por. M. Krawczyk, Dar Instytutu Literackiego dla Biblioteki Narodowej Białorusi, „Zeszyty Historyczne" 2001, nr 136, s. 225.
6) M. Giedroyc, Przekazanie Litwie odlewów maski pośmiertnej Jerzego Giedroycia (23-25. 05. 2001), „Zeszyty Historyczne" 2001, nr 137, s. 172. Przekazanie daru nastąpiło w trakcie sesji naukowej „Giedroyciowie - fenomen kulturowy" w wileńskim muzeum Starego Arsenału, gdzie czasowo wyeksponowano jeden z odlewów. Drugi złożono we wspomnianej krypcie, gdzie pochowani są dwaj członkowie rodziny Giedroyciów, biskupi: Józef Arnolf (zm. w 1838 r.) i Szymon-Michał (zm. w 1844 r.). Maski stanowiły „drugą część pełnego daru pożegnalnego", który składał się także z kopii tzw. Krakowskiej Madonny Giedroyciowej ofiarowanej przez J Giedroycia Prezydentowi Valdasowi Adamkusowi w 1998 r. w Maisons-Laffitte, gdzie Redaktor przyjmował honorowe obywatelstwo Litwy. Wizerunek Madonny zyskał ten przydomek, gdyż modlił się przed nim Błogosławiony Michał Giedroyc (zm. w 1485).
7) Por. M. Kosman, Jerzy Giedroyc - człowiek instytucja, [w:] id., Z rozważań nad kulturą polityczną w Polsce, cz. 2, Poznań 2001, s. 101-109. Warto pochylić się nad sylwetką najsłynniejszego zakonnika kościoła św. Marka Ewangelisty w Krakowie - Michała Giedroycia. Por. 500 - lecie śmierci Bł. Michała Giedroycia, „Zeszyty Historyczne" 1985, nr 72, s. 229-231.
8) Por. E. Berberyusz, op. cit., s. 11-13.
9) A. S. Kowalczyk, Giedroyc i „Kultura ", Wrocław 1999, s. 25.
10) Jerzy Giedroyc, podsumowując swoje poglądy polityczne w latach międzywojennych, powiedział m.in. „Dla mnie wartością nadrzędną było państwo. Byłem przekonany, że rozsadzają je odśrodkowe dążenia poszczególnych narodowości, z którymi trzeba dojść do porozumienia, jeśli państwo polskie ma w ogóle istnieć", J. Giedroyc, Autobiografia na cztery ręce, oprac. K. Pomian, Warszawa 1994, s.42. Szerzej na temat ideowego wymiaru poprzedniczek „Kultury" pisał M. Król w książce Style politycznego myślenia. Wokół „Buntu Młodych " i „Polityki ", Paryż 1979.
11) Por. J. Giedroyc, Autobiografia..., s. 152-154; Bo to jest rodzaj zakonu, s. 8, id., Polak zachodni, „Polityka" 1999, nr 47(2220), s. 66; J. Baczyński, Jerzy Giedroyc (1906-2000), „Polityka” 2000, nr 39 (2264), s. 15.
12) Programowe uznanie granicy wschodniej przez „Kulturę" było jednym z głównych powodów antagonizmów na linii Maisons-Laffitte-Londyn obok takich np., jak: stosunek do Kraju, Skarbu Narodowego, tzw. sprawa Miłosza. Generalnie powiedzieć należy, że rząd polski na uchodźstwie domagał się równoczesnego przywrócenia przedwojennej granicy na wschodzie i zachowanie powojennej na zachodzie. Szerzej na ten temat: R. Habielski, Między Londynem a Maisons- Laffitte. Emigracja niezłomna i „Kultura", [w:] Z. Kudelski, Spotkania z paryską „Kulturą", Warszawa 1995, s. 71-92; A. Friszke, P. Machcewicz, R. Habielski, Druga wielka emigracja 1945-1990, cz. 1-3, Warszawa 1999.
13) Jak słusznie stwierdził Leszek Szaruga, stanowisko „Kultury" w sprawie Kresów wynikało z rozpoznania błędów polityki Dwudziestolecia. Oceniając dalekowzrocznie nieodwracalność porządku jałtańskiego, publicyści pisma podejmowali próby obiektywizacji problemu. W kręgu „Kultury" dominował pogląd, że „Kresy, pozostając niezbywalnym elementem historycznego i literackiego pejzażu, mogą stać się [...] doświadczeniem rodzącym projekcję kultury od owych resentymentów wolnej". Por. L. Szaruga, Galop historii. Kresowa lekcja paryskiej „Kultury”, [w:] Przestrzeń spotkania. Eseje o „Kulturze" paryskiej, Lublin 2001, s. 90.

14) Juliusz Mieroszewski (1906-1976) pisywał do „Kultury" przez ćwierć wieku, nadsyłając z Londynu co miesiąc artykuł zasadniczy i „Kronikę angielską/londyńską" podpisaną „Londyń czyk". Publicysta skutecznie i ku pełnemu zadowoleniu J. Giedroycia spełniał rolę jego porte pa role, o czym świadczą tysiące listów, w których uzgadniali drobiazgowo tematy szkiców i analiz, określenia, zwroty, całą poetykę wykładu. Giedroyc powierzył zresztą Mieroszewskiemu na pisanie Noty Redakcji. Por. J. Giedroyc, J. Mieroszewski, Listy 1949-1956, Warszawa 1999, cz. 1, s. 242-243; Wciąż żyjemy..., s. 17. Wnikliwie ich współdziałanie przedstawił Krzysztof Pomian w studiach: Aktualność Mieroszewskiego oraz Redaktor i publicysta - o polityce „Kultury ", [w:] id., W kręgu Giedroycia; Warszawa 2000, s. 75-149.
15) Por. J. Mieroszewski, Materiały do refleksji, K. 1956, nr 3 (101), s.75-83, nr 4 (102), s. 73 -78; Analiza widma, K. 1957, nr 3 (113), s. 53-59; Kronika angielska, K. 1959, nr 9 (155), s. 61 -65; Geoideologia, K. 1964, nr 12 (206), s. 3-12; Pewne rzeczy nazwane po imieniu, K. 1967, nr 4 (234), s: 72-81; Tytuł zostaje ten sam, K. 1967, nr 12 (242), s. 33-42; Kronika: O emigracyjnym patriotyzmie, K. 1968, nr 12 (255), s. 67-74; Kronika: Ziemie Wschodnie, K. 1969, nr 3 (258), s. 43-50; Może zdarzyć się i tak, K. 1970, nr 4 (271), s. 47-53; O banałach i „cudach " w polityce, K. 1972, nr 4 (295), s. 79-90; Amerykańska „Ostpolitik" i wnioski, K. 1972, nr 7 (298)-8 (299), s. 115-126; Polska „Ostpolitik", K. 1973, nr 6 (309), s.68-79; Polska „Westpolitik", K. 1973, nr 9 (312), s. 45-56.
16) Por. J. Mieroszewski, Rosyjski „kompleks polski" i obszar ULB, K. 1974, nr 9 (324), s. 3-15.
17) Kronikę ukraińską na przestrzeni lat 1952-1999 redagowali: B. Osadczuk, B. Lewyćkyj, I. Łysiak-Rudnyćkyj, A. Vincenz, B. Heydenkorn, D. Morawski, W. Żeleński, J. Darski. Litewską w latach 1974-1990 E. Żagiell (ps. E. Jakubowskiego), potem J. Darski. Białoruska ukazywała się z przerwami w okresie 1955-1992 pod redakcją A. Vincenza, W. Brylewskiego, J. Darskiego. Por.  I. Hofman, Kroniki emigracyjne paryskiej „Kultury ", Annales UMCS, sectio K, vol. IX, 2002, s. 87-99.
18) Na przykład, w 1960 r. ukazała się książka S. Kota, Jerzy Niemirycz. W 300-lecie ugody hadziackiej, lub miało miejsce manifestacyjne złożenie kwiatów na Grobie Symona Petlury.
19) Por. J. Koszeliweć, Ukraina 1956-1968, Paryż 1969.
20) Dwa lata później - w listopadzie 1979 r. - Prezydent Edward Raczyński i Premier Kazimierz Sabbat podpisali deklarację polsko-ukraińską, wyrażającą wolę solidarnej walki z Rosją oraz ułożenia w przyszłości dobrosąsiedzkich stosunków z Ukrainą.
21) O czym świadczą wypowiedzi m.in. historyka białoruskiego Uładzimira Arłowa, Sokrata Ja nowicza, Tatiany Maksimowej, redaktora naczelnego ukraińskiego pisma „Krytyka" Mykoły Riabczuka, dyrektora Instytutu Polityki Kulturalnej w Kijowie Ołeksandra Hrycenki, redaktora „Nowoj Polszy" Jerzego Pomianowskiego. Jacek Bocheński powiedział np. „Największą zasługę polityka Jerzego Giedroycia była dalekowzroczność. Zaplanować rozumną politykę polską wobec Litwy, Ukrainy, Białorusi, Rosji, Niemiec w latach, gdy politycy na całym globie nie umieli jesz cze sobie wyobrazić świata bez ZSRR, to było coś naprawdę nadzwyczajnego". Por. Xiężę Redaktorów..., s. 1 l, 18. Osiągnięcia J. Giedroycia podkreślał również dziennikarz włoskiej „La Stam pa" Nicola Chiaromonte. Por. Polacy z Paryża, [w:] Z. Kudelski, op. cit., s. 136.
22) B. Osadczuk, Rola Jerzego Giedroycia w stosunkach polsko-ukraińskich, [w:] Jerzy Giedroyc. Redaktor, Polityk, Człowiek, Lublin 2001, s. 166.
23) Problemy te relacjonowałam dokładnie w książce Ukraina, Litwa, Białoruś w publicystyce paryskiej „Kultury ", Poznań 2003, s. 209-245.
24) Por. J. Darski, Sprawą dla nas najważniejszą jest współpraca z Polakami, K. 1989, nr 4 (499); s. 70-77; J. Skoczylas, W litewskim tyglu, ibid., s. 106-112; B. Spinelli, Los litewskiej demokracji, K. 1990, nr 5 (512), s. 155-156; L. Unger, Widziane z Brukseli, ibid., s. 42-52; R. Gorczyńska, Powrót Litwy na orbitę europejską. Rozmowa z Tomasem Venclovą, K. 1991, nr 3 (522), s. 104-109; M. Zieliński, Wyższa cena. Rozmowa z przewodniczącym Rady Najwyższej Litwy prof. Vytautasem Landsbergisem, K. 1991, nr 6 (525); s. 81-95, J. Widacki, Litwa po wyborach, K 1997, nr 3 (594); s. 115-124; M. Jackiewicz, Wileńszczyzna po wyborach do samorządów, K. 1997, nr 5 (596), s. 19-28.
25) Por. Litwini w Polsce, K. 1993, nr 3 (546), s. 93-104; Por. M. Jackiewicz, Impresje litewskie, K. 1995, nr 4 (571), s. 115-124, nr 5 (572), s. 22-31, nr 6 (573), s. 44-54; J. Widacki, Stosunki polsko-litewskie (od końca lat 80-tych po dzień dzisiejszy), K. 1997 nr 11 (602), s. 37-71.
26) Por. A. Strońska, Piłsudczyk, którego pokochała Litwa, [w:] Jerzy Giedroyc. Redaktor…, s. 221-233.
27) E. Berberyusz, op. cit., s. 15.
 28) Ibid., s. 11-12.
29) Por. Jaka Polska na XXI wiek, K. 1995 nr 10 (577), s. 4-111; B. Osadczuk, Rozmowa z pre zydentem Aleksandrem Kwaśniewskim, K. 1997, nr 1 (592)-2 (593); s. 105-114, M. Kubik, Rozmowa z Jerzym Giedroyciem, „Gazeta Uniwersytecka UŚ", dodatek kulturalny 2001, nr 3; s. 18, M. Ziółkowski, Źródła polskiej polityki wschodniej, „Polska w Europie" 2001, z. 35.
30) Obiektem uważnej krytyki była stale działalność Wspólnoty Polskiej. Por. I. Hofman, „Notatki Redaktora ". Jerzy Giedroyc o nowej Polsce, „Aere Perennius", Poznań 2001, s. 227-248; id., Od utopii do realizmu. O programie i recepcji paryskiej „Kultury", [w:] M. Szyszkowska, T. Kozłowski [red.], Tolerancja, Warszawa 2003, s. 123-133.
31) Por. Wciąż żyjemy..., s. 18.
32) Cz. Miłosz, O dawnym czasie „Kultury ", [w:] id., Życie na wyspach, Kraków 1997, s. 175.
33) Por. Droga na Wschód. Z Jerzym Giedroyciem rozmawia Marek Zieliński, „Więź" 1989, nr 10 (372), s. 42-50; Nie wyprowadzam się z Polski. Z Jerzym Giedroyciem rozmawia Andrzej Garlicki, „Polityka" 1994, nr 48 (1960), s. 17.
34) Por. Dlaczego nie przyjechałem do Polski. Doktorat honoris causa dla Giedroycia, „Gazeta Wyborcza" 1991, nr 262, s. 7; E. Polak, Polską rządzą królewięta. Rozmowa z Jerzym Giedroyciem, „Spotkania" 1991, nr 41, s. 3-6; Jestem pesymistą. Z Jerzym Giedroyciem rozmawia A. Garlicki, „Polityka" 1991, nr 42 (1798), s. 8; Rozmowa Krzysztofa Pomiana z Jerzym Giedroyciem, K. 1992, nr 1 (532) -2 (533), s. 83-90.
35) Por. L. Kaletowa, Instynkt państwowy. Rozmowa z Jerzym Giedroyciem, redaktorem „Kultury", „Polityka" 1999, nr 35 (2208), s. 30-31.
36) Por. J. Giedroyc, Autobiografia..., s. 228; E. Berberyusz, op. cit., s. 58.

Na podstawie: Ostatni obywatele Wielkiego Księstwa Litewskiego. Redaktorzy Tadeusz Bubnicki i Krzysztof Stępniak. Wydawnictwo Uniwersytetu Marii Curie – Skłodowskiej, Lublin 2005.