Rzeczywistość i mity polsko – litewskie Drukuj
Autor: Władysław Kijuć   
Piątek, 17 grudnia 2010

Przed drugą wojną światową granica zwartego obszaru języka litewskiego w przybliżeniu pokrywała się z polsko - litewską granicą państwową. Po strome polskiej istniały niewielkie enklawy litewskie w rejonie Puszczy Rudnickiej i okolicach Święcan, natomiast na Litwie istniała w dolinie Wilii głęboka nielitewska zatoka, sięgająca do Kowna. Poza tym zwartym obszarem mapy etnograficzne zarejestrowały małe wysepki litewszczyzny w okolicach Gieranion, Puszczy Nalibockiej, a nawet na Polesiu, bodajże Białostocczyźnie, zaś mapy z początków tego stulecia takie wysepki jszcze nad Berezyną i u wrót Kijowa. Były to pozostałości potężnego ongiś kręgu języków bałto-litewskich, który rozciągał się gdzieś od Oki do dolnej Wisły (Prusowie). Wzmianki o Gotach w centralnej Rosji odnosiły się prawdopodobnie do owych Bałtów. Goti nazywa jeszcze Adam Bremeński litewskojęzycznych Prusów. Nie był to najstarszy krąg językowy, Nałożył się na jeszcze starsze podłoże ugrofińskie. Nazwy większości rzek i najstarszych miejscowości w Polsce (np. Rega, Liwiec, Por, Łada, Raba i Radom, Warka, Tumlin) i na Litwie (np. Wilia Neris i Wilno, Kaunas, Mariampol) z łatwością można objaśnić w języku liwskim i estońskim bez konieczności stosowania bałamutnych zabiegów prasłowiańskich czy pragermańskich. Ślady te w postaci nazewnictwa pozostawiły ludy kultury: prafińskiej, ludy uralskie, nosiciele języków ugrofińskich. Języki te wycofały się na północ Europy, w dalekiej przeszłości sięgały zapewne w głąb kontynentu.


Proces cofania się i kurczenia wielkiego obszaru języków bałto-litewskich nastąpił już w czasach historycznych.
Stosunkowo wcześnie zanikł język litewski Jadźwingów na Podlaniu. Doliną Bugu przenikały na ten obszar wpływy Rusi Kijowskiej, a wzdłuż Narwi i Bugu w kierunku Suwalszczyzny przesuwał się język polski w odmianie mazurskiej. Zamilkł też język litewskich Prusów, wyparty przez niemczyznę przyniesioną przez Zakon Krzyżacki. Erozja i zanikanie języka litewskiego odbyły się głównie pod naporem języka białoruskiego. Język ten uformował się gdzieś na obszarach państwa wczesno-ruskiego powstałego na osi Dniepru na drodze iz Warjag w Greki. Język ten, związany z organizacją państwową, chrześcijaństwem i kulturą bizantyjską, piśmiennictwem, starosłowiańsko-cerkiewnym językiem obrzędów, stopniowo wypierał język litewski. Przyjmowała język białoruski jako kulturalnie wyższy nie tylko elita plemienna, ale i ludność wiejska. Rozpoczął się proces cofania się języka litewskiego, który trwał do czasów najnowszych. Powstanie pogańskiego państwa litewskiego i zawojowanie przez niego pranie całej Rusi Kijowskiej sytuację tę nawet pogorszyło, bowiem za Olgierda przyjęto język białoruski (starobiałoruski) jako język urzędowy dla tego wielkiego państwa. Odtąd dekrety wielkich książąt, a później i królów polskich, statuty, decyzje sądowe były sporządzane w rym języku, język zaś litewskich zdobywców cofał się do opłotków wiejskich. Toteż Giedyminowicze, chociaż wyszli z litewskiego pogaństwa, posługiwali się językiem białoruskim, ową łaciną Wielkiego Księstwa Litewskiego. Nic nie wiemy o tym, aby król Jagielło potrzebował tłumaczy. On po prostu stale mówił po białorusku, w języku białoruskim wydawał rozkazy w bitwie pod Grunwaldem i ze względu na podobieństwo języków wszyscy go rozumieli. Skoro sam wielikij knuiź, to też i elita, owi Radziwiłłowie, Tyszkiewiczowie, Pacowie, zanim się spolonizowali, posługiwali się raczej językiem białoruskim. Również owi „boćwinkowie", którzy przyjeżdżali na wspólne sejmy polsko-litewskie, obywali się bez tłumaczy. Nie znajduje żadnego uzasadnienia pogląd o 6 - wiekowej polonizacji Litwy. Otóż Litwa początkowo była pod presją militarną Rusi Kijowskiej, a później pod przemożnym wpływem białoruszczyzny i w sumie trwało to prawe 7 wieków, aż do roku 1697, w którym to na żądanie szlachty litewskiej wprowadzono język polski jako język urzędowy Wielkiego Księstwa Litewskiego. Litwa nigdy me była jakąś prowincją Polski, była do Unii Lubelskiej państwem suwerennym, a po niej tę suwerenność w znacznym stopniu zachowała, tracąc tylko ziemie ukraińskie. Unifikację obu państw postulowała Konstytucja 3 Maja. Ponieważ w czasach feudalizmu obowiązywała lojalność wobec państwa i panującego, wszyscy obywatele Wielkiego Ks. Litewskiego nazywali siebie Litwinami, choć litewskiego już nie rozumieli i co ciekawe, ów język - niewątpliwie białoruski - nazywano też językiem litewskim. Wiemy dobrze, że dwaj zna¬komici obywatele tamtej ziemi, poeta Adam i Józef Piłsudski, mówili doskonale po białorusku, ale nie mamy pewnych informacji czy równie dobrze znali język litewski, chociaż często nazywali siebie Litwinami. Toteż gdy zawierano Unię Lubelską z Wielkim Ks. Litewskim, to raczej zawierano ją już z państwem białoruskim, tylko w litewskim opakowaniu. Większość elity nie znała już języka litewskiego, najwyżej 15-20 % ludności wiejskiej posługiwało się tym językiem. Już w czasach Jagiełły zwarty obszar języka litewskiego zapewne nie przekraczał linii Lida-Krewo. Świadczy o tym lokalizacja kościołów po przyjęciu chrztu przez Litwę, ograniczona w zasadzie do Auksztoty. Na wschód od tej linii od dawna istniały już kościoły wschodnie i zapewne dominował już język białoruski; być może w samym Wilnie litewszczyzna była w zaniku. Naszkicowane procesy etniczne doprowadziły do tego, że młody nacjonalizm litewski mógł zbudować swoje państwo narodowe już tylko na małej resztówce wielkiego litewskiego obszaru językowego. Jego nieszczęściem był fakt, że w dawnej stolicy Litwy i w okręgu nikt już nie rozumiał języka litewskiego, gdyż w wyniku długotrwa¬łych procesów etnicznych pojawił się tam język białoruski, a później polski. Warto przy tym zauważyć, że Jagiełło jest traktowany przez część historyków litewskich jako „zdrajca", który sprowadził na Litwę owe nieszczęście polonizacji. Pogląd ryzykowny, gdyż rola Jagiełły w zachowaniu litewskości jest wręcz kluczowa. Kiedy zawierał w Krewie unię z Polską, w rękach krzyżackich była już Żmudź po Dubissę, a forpoczty krzyżac¬kie docierały do Kowna i Wilna. Ze strony dzisiejszej Łotwy zagrażał Lawinom niemiecki Zakon Kawalerów Mieczowych. Przeciwstawienie się tym obu agresorom własnymi siłami było chyba niemożliwe.
W ów „czarny" dla Zakonu dzień 15. VII 1410 r. Jagiełło wyprowadził pod Grunwald połączone siły chorągwi polskich, litewskich, białoruskich i ukraińskich, które w wielkiej bitwie zniszczyły największą armię średniowiecznej Europy. Niewiele lat później połączone siły litewsko-polskie zmiotły Zakon Kawa¬lerów Mieczowych. Zachodnia granica języka litewskiego na linii Sejny-Tylza nie cofnęła sig w ciągu wieków ani na krok. Rejon Kłajpedy, który pozostał przy Zakonie, uległ znacznej germani¬zacji. Przyjęcie katolicyzmu przez Litwinów odróżniło ich od prawosławnych Białorusinów, co postawiło jakąś tamę
Język polski na Litwie nie był już obcy w początkach jej państwowości. Do jego znajomości przyczyniły się liczne rzesze jeńców wojennych, wziętych w czasie wypraw wojennych na sąsiednie Mazowsze jak też Królestwo Polskie. Osadzani byli na roli, być może głównie w posiadłościach książęcych wokół Wilna. Część z nich zapewne pozostała. Ale utrzymywane były też rozliczne kontakty pokojowe, handlowe, zawierano małżeń¬stwa, w tym małżeństwo króla Kazimierza Wielkiego z Aldoną Gedyminówną.
Unia z Polską w Krewie i chrystianizacja za pośrednictwem Polski rozszerzyły znajomość języka polskiego. Oczywiście po zawarciu Unii Lubelskiej proces przenikania języka polskiego przybrał na sile. Nie było w rym nic nadzwyczajnego. Język polski stał się francuszczyzną środkowo-wschodniej Europy. Znano go na dworze carów moskiewskich, pruskich elektorów i hospodarów mołdawskich. Porzucając swoją białoruszczyznę, przyjmowała go stopniowo elita litewsko-białoruska, która jak każda elita ówczesna lubiła posługiwać się językiem innym niż jej lud. Istotnym zwrotem w kierunku różnicowania etniczno- językowego W. Ks. Litewskiego stały się wydarzenia związane z „potopem" i okupacją moskiewską 1655-61. Wojska litewskie pozbawione teraz polskiego wsparcia poniosły klęskę pod Osz¬mianą. Całe prawie W. Księstwo Litewskie wraz z Wilnem znalazło się pod okupacją moskiewską, tylko część żmudzką zajęli Szwedzi. Ujawniły się teraz skutki wielowiekowych procesów językowo-etnicznych.
Elita białorusko-prawosławna ze Stanisławem Ordą uznała cara Aleksandra wielkim księciem Litwy. Janusz Radziwiłł, niesłusznie nazwany zdrajcą i jego zwolennicy podjęli próbę odbudowy W. Księstwa Litewskiego w oparciu o potęgę szwedzką. Część szlachty i wojska opowiedziała się za związkami z Polską. Okres ten niewątpliwie zapoczątkował proces formowania się polskiej świadomości narodowej. Objął on ludność wyłącznie katolicką, którą od katolickich Litwinów oddzielała bariera językowa. Od prawosławnych Białorusinów oddzielił szok związany z najazdem moskiewskim, jeszcze na wpół mongolsko - tatarskim, lecz pod sztandarem nietolerancyjnęgo prawosławia. Dla ludności tej najbliższą okazała się polskość ze względu na powiązania religijne i kulturowe, a częściowo językowe.
Deklarowała swą polskość później nie tylko ludność rejonu solecznikowskiego i wileńskiego, lecz również rejonów grodzieńskiego, lidzkiego i oszmiańskiego, obecnie Białorusi.
W roku 1697 na żądanie szlachty litewskiej wprowadzono język polski jako język urzędowy Wielkiego Ks. Litewskiego, eliminując język białoruski. Urzędowy język polski niewątpliwie przyczynił się do postępów polonizacji, zwłaszcza polskie szkoły. Należy zauważyć, że polskojęzyczny Uniwersytet Wileński stał się jednym z ognisk litewskiego i białoruskiego odrodzenia narodowego. Po Powstaniu Listopadowym rząd carski rozpoczął rugowanie języka polskiego, a po Powstaniu Styczniowym za używanie tego języka na ulicy lub nawet w kazaniach groziła 5 - letnia zsyłka. Najwięcej zadrażnień litewsko-polskich pochodzi z okresu pierwszej wojny światowej i wojny polsko-bolszewickiej. Był to okres formowania się narodowego państwa litewskiego na bazie językowej, która jednak skurczyła się w ciągu wieków niepomiernie, pozostawiając Wilno i okolice po stronie polskiej i białoruskiej. Wśród działaczy litewskich wykrystalizowała się ostatecznie idea niepodległego państwa bez związków z Polską. Natomiast po stronie polskiej były jeszcze żywe idee federalistyczne, idee unijne. Te diametralnie różne cele polityczne dopro¬wadziły do starć zbrojnych, prób uchwycenia władzy na Litwie przez POW. Nie należy tego demonizować. Twardy opór litewski stworzył nowe realia polityczne. Ku pochwale polskiej polityki uznano odrębność państwowości litewskiej za trwały element. Ofensywa gen. Żeligowskiego nie wyszła poza rogatki Wilna, a w roku 1938 nie wydano rozkazu marszu na Kowno pomimo nacisków ulicy.
Pozostawała otwarta tylko sprawa granicy. Jeden z punktów prez. Wilsona przyjętych za podstawę zakończenia I wojny przewidywał odbudowę państwa polskiego na obszarach z przewagą języka polskiego. W tym układzie szanse Litwy w Wilnie, w którym zaledwie 1 % mieszkańców znało język litewski, były znikome. Toteż z kręgów Koalicji pochodził plan gen. Focha, przewidujący linię demarkacyjną biegnącą w odległości 12 km na zachód od linii kolejowej Dynaburg-Grodno, pozostawiającą Wilno i Suwałki po stronie polskiej. Pozostawało tylko prawo Litwy do jej historycznej stolicy. Trudno mówić o wyłączności tego prawa. Wilno było stolicą wielonarodowego państwa, W. Ks. Litewskiego, rozciągającego się gdzieś od Siedlec do Smoleńska, a nie tylko tego skrawka, na którym formowało się narodowe państwo litewskie. Z Wilnem związany był ruch białoru¬skiego odrodzenia narodowego, jak też kultura i literatura polskiej diaspory.
W kwietniu 1919 r. wojska polskie przeciwstawiając się „czerwonemu marszowi" zajęły Wilno. Opuściły je dopiero w lipcu 1920 pod naporem ofensywy Tuchaczewskiego.
Wbrew obiegowym poglądom bitwa warszawska nie rozstrzygnęła losów wojny 1920 r. Część sił bolszewickich wyszła z pogromu, często wykorzystując terytorium Prus i Litwy. Wzmocniona odwodami, otworzyła front na zachód od Grodna, z rozkazem ponownego marszu na Warszawę. Frontalne uderzenie na te siły pochłonęłoby wiele ofiar. Piłsudski, mistrz zaskakującego manewru, postanawia przejść przez skrawek terytorium litew¬skiego, sforsować Niemen i Marczankę i przez Puszczę Grodzieńską wyjść na głębokie tyły armii bolszewickiej. Następuje jej całkowity pogrom. To naruszenie terytorium Litwy było usprawiedliwione nie tylko koniecznością wojenną, a i tym, że wojska bolszewickie w pochodzie na Warszawę miały uzgodnione z Litwą prawo korzystania z litewskich szlaków komunikacyjnych.
Zwycięskie wojska polskie nie mogły jednak powrócić do Wilna. Miasto to na podstawie układu Litwy z Rosją sowiecką przekazane zostało Litwie.
Celem jego odzyskania podjęto kontrowersyjne działanie zwane „buntem" gen. Żeligowskiego. Generał Żeligowski dowodził dywizją litewsko-białoruską, składającą się z ochotników z tamtych ziem i w tym z Wilna. Dywizja ta wykazała się wielką walecznością w 1920 r., dzielnie stawała pod Radzyminem. Dywizja miała nie pogodzić się z faktem oddania ich Wilna, oderwać się od głównych sił polskich i ruszyć w kierunku Wilna. Zmasowane tam siły polskie nie ruszyły jednak na Litwę. Jak później okazało się, ten „bunt" był inspirowany przez Pił¬sudskiego. Sprawa Wilna należała wtedy do rzadkich problemów, których każde rozwiązanie było złe.
Należy zauważyć, że w krótkim okresie historycznym zakończył się proces formowania nowoczesnego narodu litewskiego, jego tożsamości, nastąpiła jego konsolidacja, której jednym z czynników była sprawa odzyskania Wilna. Trudno powiedzieć; czy te procesy przebiegałyby tak gładko, gdyby stolicą Litwy pozostało polskojęzyczne Wilno, a mniejszości naro¬dowe stanowiłyby 40 % jej mieszkańców.
Mało zbadana jest zasadność oskarżeń litewskich i białoruskich odnośnie działalności Armii Krajowej. Wydaje się, że owe wojny akowsko-litewskie, podjęte w czasie, gdy oczywiste już było zagrożenie nie tylko dla polskości Wilna, lecz, polskości jako całości i Litwy i litewskości, były militarnie chybione i politycznie kontrowersyjne.
Sprawa podręczników polskich na Litwie jest fragmentem bardzo poważnego problemu. Nie będzie otwarcia dzisiejszej Polski na Wschód, na Litwę, bez przezwyciężenia polonocen¬tryzmu w historii pisanej, poglądów, że wszystko tam było polskie, a zwłaszcza kultura. W rzeczywistości była to wspólna historia narodów Polski, Litwy, Białorusi i Ukrainy i często była to kultura wschodnich narodów Rzeczypospolitej, wyrażana tylko w języku polskim. Trudno zaprzeczyć, że wiele z Litwy i Białorusi tkwi w poecie Adamie, Elizie Orzeszkowej czy w kompozycjach Moniuszki. Wystrój architektoniczny Wilna, malarstwo często były dziełem ludzi tamtego kręgu.
Przedstawianie w podręcznikach np. bitwy chocimskiej jako świetnego zwycięstwa oręża polskiego jest nieporozumieniem. Za Dniestr i Chocim ruszyły liczne pułki koronne(polskie),litewsko-białoruskie, nadeszły też wojska kozacko-ukraińskie pod atamanem Sachajdacznym.
Siły te powstrzymały napór turecki, w czym bardzo odznaczali się Kozacy. Było to zatem wspólne zwycięstwo narodów Rzeczypospolite, a nie tylko polskie. Podobnym wspólnym zwycięstwem była bitwa pod Grunwaldem, a nie litewskim czy polskim, jak chce Długosz.
Obie strony nie wspominają, że pokaźny był udział chorągwi ukraińskich (chorągwie przemyska, lwowska, podolskie czy kijowskie). Dlatego polskie podręczniki do nauki historii czy literatury bez obopólnych rewizji są trudne do zaakceptowania w szkołach na Litwie, Białorusi czy Ukrainie.
Współczesne kontrowersje polsko-litewskie wynikają często z błędnej oceny procesów i wydarzeń z przeszłości, jak też niepotrzebnych animozji dnia dzisiejszego. Przedstawione wyżej samorzutne procesy etniczno-językowe, które drążyły W. Ks. Litewskie w ciągu wieków, doprowadziły tam do uformowania się polskiej świadomości narodowej. Nie było w tym zamierzonej, planowanej polonizacji czy kolonizacji - z wyjątkiem może dwudziestolecia. Mniejszość polska jest w większości autochtoniczna i tak dawna jak i jej litewskojęzyczni sąsiedzi. Próby skło¬nienia jej do powrotu do litewskości czy białoruskości będą chybione, jak to wynika z doświadczeń historycznych. Trudno na przykład skłonić dzisiejszych Francuzów, aby porzucili swój język, będący odmianą rzymskiej łaciny, i powrócili do celtyckiego języka przodków. Mniejszość polska na Litwie nie będzie żadnym zagrożeniem dla narodowej Litwy, będzie jej wzbogace¬niem i pomostem łączącym z polskim sąsiadem.
7. 6. 92  Władysław Kijuć
Zeszyty Historyczne, Nr 101.Rok 1992, Paryż.