…Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1 - Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

WILNIANIE POZA LITWĄ
Gdańska skarbnica wiedzy

Rozmowa z Antonim Kakareką, kustoszem Oddziału Zbiorów Specjalnych Biblioteki Głównej Uniwersytetu Gdańskiego.

Nie muszę Pana przedstawiać naszym Czytelnikiem jako Wilnianina, ponieważ zamieścił Pan na naszych łamach kilka niezwykle interesujących publikacji dotyczących Wilna i Ziemi Wileńskiej. Jest Pan natomiast wieloletnim pracownikiem Biblioteki Głównej Uniwersytetu Gdańskiego, Oddziału Zbiorów Specjalnych. Proszę więc o kilka słów o Bibliotece i o swojej w niej pracy?

Biblioteka Główna Uniwersytetu Gdańskiego stanowi warsztat naukowy, dydaktyczny i edukacyjny dla pracowników i studentów tej uczelni, co sprawia, że profil jej zbiorów jest bardzo różnorodny i rozległy, obejmując wszystkie dyscypliny i kierunki reprezentowane na UG. Ogólna liczba zbiorów wynosi już sporo ponad milion jednostek czy pozycji, co - jak na niespełna trzydziestopięcioletnią historię Biblioteki (tyle lat bowiem w przyszłym roku będzie obchodził Uniwersytet Gdański) stanowi wcale pokaźny dorobek. Na dzień dzisiejszy (zresztą tak jak cały Uniwersytet) Biblioteka Główna nie posiada jeszcze jednego gmachu, lecz poszczególne obiekty biblioteczne (tzw. filie) porozrzucane po całym Trójmieście przy poszczególnych wydziałach Uczelni. Sytuacja powyższa zbliża się jednak już ku końcowi, gdyż w fazie finalnej jest budowa nowoczesnego, dużego gmachu Biblioteki, gdzie znajdą się już wszystkie jej dotychczasowe agendy. Aktualnie zaś znajdujemy się w Sopocie, w budynku, gdzie swoją siedzibę ma Dyrekcja Biblioteki (funkcję dyrektora naczelnego sprawuje mgr Urszula Sawicka) oraz tzw. działy merytoryczne (w tym mój macierzysty Oddział Zbiorów Specjalnych wraz ze swoją czytelnią i tzw. salą audiowizualną) a także wypożyczalnia i czytelnie (książek oraz czasopism) ukierunkowane głównie na studentów kierunków ekonomicznych i zarządzania, które to Wydziały posiadają swoje siedziby właśnie w Sopocie.

Oddział Zbiorów Specjalnych, którego już od przeszło dwudziestu dwóch lat jestem pracownikiem, gromadzi, opracowuje i udostępnia - po pierwsze - najstarszy i najcenniejszy księgozbiór, tzw. stare druki, tj. publikacje piśmiennicze wydane do r. 1800 oraz księgozbiór dziewiętnastowieczny, po drugie zaś inne formy piśmiennicze czy też wydawnicze : rękopisy, dokumenty życia społecznego, normy, kartografię, zbiory graficzne, pocztówki itp. oraz (bardzo zróżnicowane pod względem formy) zbiory, zawierające przekazy treściowe na innych nośnikach niż papier czyli w postaci: taśm i kaset magnetycznych, mikrofilmów i mikrofisz, płyt winylowych (tzw. czarnych), płyt CD. i CD.-ROM (tzw. zbiory elektroniczne), dyskietek komputerowych, kaset video i DVD. Nośników tych jest dużo i mam nadzieję, iż niczego nie pominąłem. Oddziałem kieruje mgr Gabriela Igielska, pracuje zaś w nim ogółem (łącznie z kierownikiem) 7 osób. To tak pokrótce i bardzo ogólnie o profilu Oddziału.

Tak się złożyło, iż w ciągu tych dwudziestu lat mojej pracy w Bibliotece, zwłaszcza zaś w okresie, gdy aktualny Oddział był sekcją i liczył tylko dwie osoby, opracowywałem wszystkie wymienione wcześniej rodzaje zbiorów, a opracowywanie wielu z nich zapoczątkowałem (łącznie ze sposobem opracowywania): stare druki, rękopisy, dokumenty życia społecznego (tzw. "solidarnościowe"), mikrofilmy i mikrofisze, kasety video (filmy), dokumenty elektroniczne. Przede wszystkim zaś, zgodnie zresztą z wykształceniem o profilu historyczno - archiwalnym, zajmuję się rękopisami i starymi drukami, a także dokumentami życia społecznego (tzw. "solidarnościowymi", na które jednak aktualnie nie starcza niestety czasu). Robię to wspólnie z moją młodą koleżanką, mgr Angeliką Dąbal i razem tworzymy nieformalną sekcję rękopiśmienniczo-starodruczną. Od pewnego momentu gros naszego czasu zajmuje opracowywanie olbrzymiej, a niezwykle ważnej dla badaczy regionu Pomorza i Kaszub, spuścizny rękopiśmiennej po profesorze Andrzeju Bukowskim (1911-1996), m.in. jednym z inicjatorów i współzałożycieli Uniwersytetu Gdańskiego.

Jakie miejsce w zbiorach Biblioteki UG zajmuje problematyka wileńska i w ogóle kresowa?

Miejsce zajmuje nawet pokaźne, zwłaszcza w zbiorze książkowym, szczególnie pozycje wydane dawniej, głównie w okresie międzywojennym i w wieku XIX, ale i okres po 1945 r. jest bogato reprezentowany, zwłaszcza pozycje ukazujące się w Polsce, ale również i druki tzw. emigracyjne. W naszym księgozbiorze starodrucznym posiadamy znaczny zbiór pozycji wydanych w oficynach wileńskich, począwszy od wieku szesnastego. Tutaj wymienię tylko parę ważniejszych pozycji: "Statut Wielkiego Xięstwa Litewskiego ..." w polskim przekładzie, wyd. w Wilnie w r. 1744 w Drukarni J.K.M. Akademickiey Societatis Jesu"; oprac. przez Macieja Dogiela "Codex diplomaticus Regni Poloniae et Magni Ducatus Lituaniae ...", wyd. w Wilnie w oficynie drukarskiej OO Pijarów (mamy tylko t. 1 i 4); również oprac. przez M. Dogiela zbiór dokumentów źródłowych, dotyczących granic Korony i Wielkiego Księstwa Litewskiego: "Limites Regni Poloniae et Magni Lituaniae ...", wyd. w Wilnie w r. 1758, również w drukarni pijarskiej; i na koniec tej małej prezentacji dziełko Bonifacego Stanisława Jundziłła, "Opisanie roślin w prowincyi W.X.L. naturalnie rosnących według układu Linneusza ..." wyd. w Wilnie u Pijarów.

Jaka jest dostępność tych bogatych zbiorów, również np. z odległości Wilna i Wileńszczyzny?

Zasadniczym celem każdej biblioteki, w tym i naszej, jest nie tylko gromadzenie i ochrona swoich zbiorów, ale również (o ile nie przede wszystkim) udzielanie informacji o nich i ich udostępnianie. Nasza Biblioteka służy przede wszystkim pracownikom i studentom UG, ale jest zarazem biblioteką publiczną i z jej zbiorów może korzystać (zwłaszcza na miejscu, w czytelniach) każdy. Stare druki udostępniamy (tylko na miejscu, w czytelni zbiorów specjalnych) przede wszystkim dla pracowników nauki i studentów na podstawie zaświadczeń czy skierowań od promotorów, zakładów i instytucji naukowych itp. W przyszłości, po przeprowadzce do nowego gmachu, stopniowo dostępność ta będzie większa. W zamierzeniach bowiem Dyrekcji Biblioteki jest stworzenie ( z biegiem czasu) możliwości korzystania z naszych zbiorów za pośrednictwem internetu, nie tylko w postaci informacji katalogowej o nich (co można uczynić już dzisiaj), ale również wnikanie w ich zawartość, dzięki technologii skanowania. Ale to jest jeszcze przyszłość. Już teraz jednak - jak już wspomniałem - również z perspektywy Wilna (czy w ogóle Litwy i innych państw) można poprzez internet dowiedzieć się o tym, co Biblioteka posiada. Wystarczy tylko wejść na naszą stronę internetową. A oto jej adres: www.bg.univ.gda.pl./library.

Czy dociera do Biblioteki Uniwersyteckiej w Gdańsku aktualna polska produkcja wydawnicza, ukazująca się w Wilnie: prasa, periodyki, książki, broszury. Jaka jest możliwość współpracy z Biblioteką w tej sferze?

Na razie docierają bardzo sporadycznie. Kwestia informacji i nawiązania kontaktu. Mam nadzieję, iż po wizycie Pana Redaktora w Bibliotece, przynajmniej "Nasz czas" i jego wydawnictwa książkowe oraz broszury, będą stale zasilać zasoby naszej Biblioteki. Ta oferta ze strony redakcji "Naszego Czasu", którą przekazałem koleżankom kierowniczkom Oddziału Gromadzenia, mgr Teresie Bohdanowicz i Oddziału Czasopism, mgr Marii Burzyńskiej - Felińskiej została przyjęta bardzo życzliwie. Do zbiorów Bibliotecznych już zostały przekazane trzy egzemplarze "Informatora Wileńskiego". Obecność aktualnej literatury wileńskiej w Bibliotece Głównej UG jest o tyle ważna, iż na Uniwersytecie, na poszczególnych kierunkach wiele osób (zarówno pracownicy jak i studenci) tąż problematyką się zajmuje. O ile chodzi o współpracę - Biblioteka Uniwersytecka jest zawsze otwarta na kontakty i współpracę "wileńską".

A jak wygląda gromadzenie dorobku piśmiennictwa wileńskiego i w ogóle problematyki dotyczącej Wilna, Wileńszczyzny i innych obszarów dawnych Kresów Wschodnich, w skali ogólnopolskiej?

O ile się orientuję, to sporo czyni w tym zakresie Biblioteka Główna Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu (ze zrozumiałych względów, jako że Uniwersytet Toruński powstał w głównej mierze na bazie kadry profesorskiej i naukowej wileńskiego USB) oraz ośrodek białostocki, tj. Książnica Podlaska im. Łukasza Górnickiego i Biblioteka Uniwersytecka im. Jerzego Giedroycia.

Co według Pana należy, co można zrobić, by zachować dla potomnych, ocalałe jeszcze (po różnych, nieraz bardzo burzliwych, kolejach losu) dziedzictwo piśmiennicze dawnych ziem kresowych Pierwszej Rzeczypospolitej?

Przede wszystkim zbierać informację, gdzie co się znajduje i możliwie (choćby w formie reprodukowanej) gromadzić w profesjonalnych ośrodkach dokumentacyjnych. To, co zamierza robić zainspirowana przez Pana Fundacja Zbiory Wileńskie. Dużo by można na ten temat powiedzieć. Poruszę tylko niektóre kwestie. Po pierwsze konieczna jest współpraca i pewna koordynacja działalności w tej mierze między poszczególnymi ośrodkami dokumentacyjnymi (bibliotecznymi, muzealnymi, prywatnymi itd.), które problematyką wileńsko-kresową się zajmują. Po drugie: ważna jest kwestia odpowiedniego zabezpieczenia i konserwacja tych zbiorów, znajdujących się w różnych miejscach. Wiele z nich nosi na sobie ząb czasu i losów dziejowych i należy coś zrobić dla ich zachowania dla potomnych. Po trzecie: w kontekście tego, co już powiedziałem, wydaje mi się iż koniecznym jest i należy o tym myśleć, powołanie internetowej bazy elektronicznej, zawierającej zarówno możliwie pełną informację o zbiorach, lecz również i zawartość treściową tychże, posługując się technologią skanowania.

Wkład Polaków wileńskich, rozsianych po całym świecie (wziąwszy przykładowo kadrę profesorską i naukową międzywojennego Uniwersytetu Stefana Batorego) w różnych dziedzinach nauki, kultury, życia społecznego, gospodarczego i ekonomicznego oraz techniki jest znaczny. Co należy, Pana zdaniem, zrobić dla jego udokumentowania i rozpowszechnienia?

Pytanie to ściśle koresponduje z poprzednim. Przede wszystkim należy gromadzić wszelką dokumentację, dotyczącą Wilnian (w szerokim oczywiście rozumieniu tego pojęcia), zwłaszcza tych, którzy w różnych miejscach świata, zaznaczyli swoją obecność. Po drugie: wydawać ich dzieła, pisma, pamiętniki; publikować zgromadzoną dokumentację w formie wydawnictw źródłowych. Po trzecie: w różnych ośrodkach naukowych stwarzać "atmosferę" dla powstania prac magisterskich, doktorskich, habilitacyjnych i innych naukowych, dotyczących poszczególnych postaci, a następnie je wydawać.

Jak Pan, urodzony w Wilnie, mieszkający już długie lata w Gdańsku, radzi sobie z tym dualizmem?

Właśnie! Rzeczywiście ten swoisty dualizm cały czas odczuwam. Wilno, gdzie się urodziłem (100 m od Ostrej Bramy) i okolice Dziewieniszek, gdzie spędziłem wczesne dzieciństwo i skąd pochodzą moi Rodzice, dziadkowie itd., to moja Ojczyzna - ziemia rodzinna, która (zarazem) we mnie stanowi jedność i jedno z moją polską świadomością. To temat na dłuższą refleksję i to nie tylko w kontekście mojej osoby. Jako historyk ten dualizm odczuwam też szerzej, odczuwam też i boleśnie, bo przecież (gdyby nie zło obecne również w procesie dziejowym) historia w pewnym momencie mogła się potoczyć zupełnie normalnie, bez żadnego uszczerbku i dla osób używających na codzień języka litewskiego, i dla osób mówiących na codzień po polsku, czy białorusku czy też ukraińsku, zachowując zaś całe wspólne (przecież) kilkusetletnie dziedzictwo kulturowe. Przerwanie tego dziedzictwa spowodowało, moim zdaniem, powstanie stanu pewnej "schizofrenii" w świadomości (również historycznej) wszystkich "spadkobierców" dawnej Rzeczypospolitej. Żebym był dobrze zrozumiany, nie chodzi mi tutaj o to (bo to jest też i niemożliwe) o odtworzenie bezpośrednie dawnej rzeczywistości, nie wchodzi się nigdy przecież do tej samej wody w rzece, z drugiej jednak strony rzeka pozostaje ta sama. Osobiście taki stan schizofrenii, o którym wspomniałem, dostrzegam. Trwanie zaś w takim stanie nigdy nie jest zdrowe i tylko pogłębia jeszcze bardziej różne patologiczne zachowania .Naturalnym odruchem powinno być wychodzenie z tego stanu. To są takie moje prywatne, osobiste refleksje, snute na płaszczyźnie li tylko aksjologiczno-historiozoficznej. Wracając zaś do tego dualizmu z Pańskiego pytania, to niektórzy mówią, że taki stan psychiczny może powodować bogaty rozwój osobowościowy. Nie mnie oceniać to z mojej perspektywy, ale dobrze by było, żeby tak było.

Dziękuję za rozmowę i życzliwe przyjęcie, połączone z pokazem Biblioteki oraz jej cennych książek.

Rozmawiał R. Maciejkianiec

Nasz Czas 19/2004 (644)

Nasz Czas
 

Początek strony
JSN Boot template designed by JoomlaShine.com