…My, Wilnianie…(…) Tuśmy wrośli od wieków, w tę Ziemię Wileńską i nikt jej obrazu z serca nam wyrwać nie jest w stanie. I po największej nawet burzy, ci z nas, co się ostali, zdrowi czy ranni, z okopów, lasu czy piwnic, z zagranicy, czy tylko z domu, wrócimy do swej ziemi i będziemy ją orać. Józef Mackiewicz. Gazeta Codzienna, 1939

Co to jest polityka? (wyjaśnienie dla szesnastoletniej dziewczynki) PDF Drukuj Email
Autor: Bolesław Prus   
Środa, 15 grudnia 2010

[...] Na mocy powyższych objaśnień możemy do pewnego stopnia zrozumieć, kto zasługuje na tytuł polityka. Czy taki pan, który w cukierni zabiera wszystkie gazety i nie pozwala czytać innym? Czy może taki pan, który wykład swoich teorii politycznych zaczyna od słów: „Gdybym ja był na miejscu Ojarny?” Albo może politykiem jest taki pan, który od rana do wieczora pisze programy i memoriały, noce spędza na sesjach i co pół godziny zabiera głos we wszystkich kwestiach, jakie tylko są, były i będą na niebie i na Ziemi? - Wcale nie. Prawdziwym politykiem jest ów inny pan, który nie zabiera gazet ani głosu, lecz który pracuje nad pomyślnością i rozwojem życia zarówno społecznego, jak indywidualnego.

Pan taki, jeżeli bada, czyta, słucha rozpraw ożyciu społecznym i indywidualnym tudzież o warunkach, które to życie potęgują lub osłabiają, pan taki będzie politykiem teoretycznym. Jeżeli zaś, zdobywszy odpowiednią wiedzę, weźmie się do pracy nad pomyślnością i rozwojem społeczeństwa, wówczas będzie politykiem praktycznym.

Polityk teoretyczny, dajmy na to, rozumie, że dla podniesienia życia społecznego trzeba budować koleje, zakładać banki, otwierać szkoły. Ale dopiero polityk praktyczny wskaże, gdzie trzeba otworzyć szkołę, a gdzie zbudować kolej; w jaki sposób uzyskać pozwolenia i jak zebrać potrzebne fundusze. Prawdziwy polityk musi posiadać zalety, które streszczają się w trzech wyrazach: specjalne zdolności, siła, mądrość.

Specjalne zdolności polegają na tym, że - jak botanik kocha rośliny, myśliwiec polowanie, karciarz karty, a pijak wódkę, tak urodzony polityk - nade wszystko miłuje prace społeczne i dla społeczeństwa. Jego nie bawią koncerty, teatry, wyścigi, towarzystwo pięknych dam; jego bawią potrzeby społeczne, instytucje, za pomocą których można je zaspokoić, prądy, które można wyzyskać do urzeczywistnienia celów. Urodzony polityk widzi tylko społeczeństwo, kocha tylko społeczeństwo i pracuje tylko dla społeczeństwa; inne rzeczy go nie obchodzą.

Następnie prawdziwy polityk musi rozporządzać dużymi siłami materialnymi i duchowymi. Majątek, władza, stosunki z rządem, sympatia i zaufanie ogółu są to siły zewnętrzne, niezbędne do kierowania losami społeczeństwa. Wytrwałość zaś, odwaga i wielkie panowanie nad sobą są to siły duchowe, dzięki którym polityk gardzi intrygami i pogróżkami nieprzyjaciół, umie całe lata pracować nad jednym celem i całe lata wyczekiwać na przychylne okoliczności; umie wytrwać na dobrej drodze wbrew krzykom tak zwanej opinii publicznej, odradzaniom przyjaciół, a nawet wbrew własnym zwątpieniom.

Nareszcie polityk musi być mądry. Jemu nie wolno brać przywidzeń albo kaprysów opinii publicznej za -potrzeby społeczne. Jemu nie wolno stawiać celów, choćby pięknych, ale nieużytecznych; jemu nie wolno przez omyłkę poświęcać sprawy ważniejszej, choćby niepopularnej, dla mniej ważnej, choćby popularniejszej, jemu wreszcie nie wolno zrobić czegoś nie w porę. Polityk, który na przykład wypowiada wojnę, nie będąc do niej przygotowany, jest podobny do człowieka, który chciałby orać, siać i bronować w zimie podczas śniegu; zarazem jest on wielkim przestępcą, gdyż swój kraj naraża na niezawodną klęskę.

W tym miejscu należy zwrócić uwagę na dwie rzeczy. Po pierwsze, że w społeczeństwie obok zjawisk normalnego życia istnieją zjawiska chorobliwe: po wtóre, że obok prawdziwych polityków snują się niby-politycy, surogaty polityków.

Zdaje się, że chorobliwych zjawisk społecznych nie potrzeba bliżej określać: zbyt wielka śmiertelność, zbyt częste morderstwa i zamachy samobójcze, zbyt liczne kradzieże i podpalania, nędza i żebranina, kłótnie i bójki, bezrobocia, ogólne rozdrażnienie, poczucie braku swobody i bezpieczeństwa - są to wszystko objawy chorobliwe dowodzące, iż w życiu społecznym są jakoweś przeszkody i że potrzeba reform. Ale powtarzam, zjawisk podobnych nie można nazywać politycznymi, lecz patologicznymi, a im ustaną prędzej, im ogarną mniejszy zakres życia publicznego, tym lepiej.

Co się tyczy polityków nieprawdziwych, niby-polityków, poznać ich można po tym, że nie posiadają oni przymiotów, które charakteryzować powinny istotnego polityka. Głównym zaś niedostatkiem ich działalności jest brak celu politycznego. Celem polityki, jak wiemy, celem koniecznym i zasadniczym jest „pomyślność ogółu i jednostek, doskonalenie się ich". Otóż fałszywy polityk nie tylko nie stawia sobie podobnych celów, lecz po prostu nie jest do nich zdolny, nie rozumie ich. Jego cele są egoistyczne: pozyskać rozgłos, pozawiązywać stosunki z ludźmi możnymi i wpływowymi, zdobyć majątek - oto najpospolitsze motywy jego niespokojnej ruchliwości. Dlatego ludzie podobni odznaczyć się mogą tylko działalnością hałaśliwą a bezładną wśród chorobliwych stosunków.

Są to szkodnicy polityczni, obok których istnieje cała gromada ludzi „pozujących" na polityków, dla których zajmowanie się polityką jest takim samym zabijaniem czasu, jak na przykład bawienie się w żołnierzy, teatr amatorski i tym podobne. Osoby te pragną tylko jednej rzeczy: mieć „rolę", a co zrobią z tej roli i w tej roli, jakie stąd wynikną skutki dla społeczeństwa - to już nic ich nie obchodzi.

Doskonałym przykładem akcji niepolitycznej było rozbijanie domów publicznych. Ponieważ niszczono sprzęty, odzież, bieliznę i tym podobne, więc występowano przeciw politycznej zasadzie „ogólnej i jednostkowej pomyślności". A ponieważ czyniono tak w imię niby wyroków, podyktowanych przez „masy", więc wykroczono i przeciw zasadzie „rozwoju" społecznego, wyroki bowiem wydawane i spełniane przez tłum cofają społeczeństwo do epok barbarzyńskich.

Owe więc pogromy czy „samosądy" nie były czynami politycznymi, lecz objawami chorobliwymi, i to w wysokim stopniu. Czynem politycznym byłaby spokojna i prawidłowa akcja przeciw rozpowszechnianiu się nierządu: zachęcanie młodzieży do pracy fizycznej, ułatwianie małżeństw, przytułki dla kobiet publicznych, pragnących rzucić swój zawód, opieka nad tymiż kobietami przeciw strasznym wyzyskom i krzywdom, jakich dziś doświadczają z najrozmaitszych źródeł.

Oto jest charakterystyka naszego nastroju: łatwiej było w ciągu kilku dni rozbić setkę publicznych domów aniżeli na przykład popierać usiłowania czcigodnej pani Ożarowskiej i jej towarzyszek, które przy ulicy Żytniej od wielu lat przygarniają tak zwane upadłe kobiety i ciężko pracują nad ich poprawieniem!...

Streśćmy, co się dotychczas powiedziało:

Celem prawdziwej polityki jest pomyślność i udoskonalenie zarówno całego społeczeństwa, jak i składających go jednostek. Co zatem prowadzi do cierpień, ofiar, zdziczenia, ogłupienia, zubożenia, to nie jest dobrą polityką, lecz - chorobą społeczną.

Zasadniczym warunkiem dobrej polityki jest wykonalność. To tylko może przynieść pożytek, co może być zrobione, czego zaś wykonać nie można, to nie istnieje i nie zda się na nic. Choćbyśmy więc słyszeli o najpiękniejszych, najszlachetniejszych celach, nie możemy nazwać ich politycznymi, jeżeli do urzeczywistnienia ich nie posiadamy odpowiednich pracowników i kapitałów, jeżeli przeszkody są zbyt silne albo jeżeli ogół nie jest do tych celów przygotowany.

Toteż w praktycznej polityce większą ma wartość zaspokojenie najskromniejszej potrzeby społecznej aniżeli wzniosłe zamiary, których wykonać nie można.

O tym zaś, co jest, a co nie jest wykonalne w danej chwili - zdecydować może tylko - prawdziwa i głęboka mądrość polityczna, nigdy zaś amatorskie poglądy, a choćby nawet zapał „powszechny", który tym się odznacza, że - dziś jest, a jutro go nie ma.

Bolesław Prus

P.S. Są to fragmenty szerzej nieznanego  artykułu opublikowanego w „ Gońcu Porannym" 17 czerwca 1905 roku. Mimo upływu ponad stu lat spostrzeżenia Bolesława Prusa oparte na doświadczeniach XIX w., złotego wieku w rozwoju ludzkości, są jak najbardziej aktualne. W tamte odległe lata pisarz nie mógł oczywiście przewidzieć, iż zaistnieje system sowiecki  ze swoją przestępczą antyludzką ideologią, którego wieloletnia okupacja wpływa i długo będzie jeszcze  wpływała na postawy społeczeństwa,  poszczególnych osób i  polityków. Nie mówiąc o stricte agenturalnej działalności.  Z bólem należy stwierdzić, iż  na Ziemi Wileńskiej dziś już można spotkać tylko i wyłącznie, mówiąc słowami pisarza, „ polityków nieprawdziwych, fałszywych, niby-polityków i szkodników politycznych”. Warto to więc sobie wobec zbliżających się kolejnych wyborów uświadomić.