…Symbolem ciemnoty politycznej, głupoty mas, symbolem krótkowzroczności, jakiegoś specyficznego chamstwa, ciasnoty nieprawdopodobnej, obłędu nieomal - niech służy fakt następujący: oto nad Wilnem, nad lotniskiem Porubanku, błyszczy czerwona gwiazda bazy sowieckiej. Straszliwy cień czerwonego terroru pada na życie, mienie i sumienie chrześcijańskiej ludności. Tymczasem ludność ta nie ma nic lepszego do roboty, jak tłuc się wzajemnie po własnych świątyniach, tłuc do krwi podczas modłów, spierając się o to - czy w kościołach katolickich śpiewane być mają pieśni w języku polskim, czy litewskim!!! Józef Mackiewicz. Prawda w oczy nie kole, 2002

Żyszkiewicz: Mackiewicz wiecznie żywy PDF Drukuj Email
Autor: Zyszkiewicz   
Niedziela, 21 listopada 2010


Naród wyrasta z legendy. Czy Polacy potrzebują dziś bardziej trudnej prawdy czy idealizacji przeszłości dla pokrzepienia serc?

– Anatema rzucona przez komunistów wciąż obowiązuje. Książek autora „Kontry” właściwie nie ma w księgarniach. Patron naszej nagrody to w wolnej Polsce nadal pisarz-widmo, ale my trwamy – mówił Marek Nowakowski, podczas uroczystości ogłoszenia wyników 9. edycji Literackiej Nagrody im. Józefa Mackiewicza.

Przewodniczący kapituły wyraził ubolewanie, że w projekcie listy lektur, przygotowanym dla szkół polskich na Litwie przez tamtejszy resort edukacji, zabrakło książek pisarza tak ważnego i związanego z Wileńszczyzną, jak Mackiewicz, choć znalazło się miejsce dla m.in. Miłosza, Konwickiego, Białoszewskiego, Różewicza czy nawet Stasiuka. – Musimy na to barbarzyństwo zareagować – powiedział Nowakowski. 

 

Jak wygraliśmy kampanię wrześniową

Z dziesięciu nominowanych do nagrody książek jurorzy wyróżnili dwie powieści, które mieszczą się w formule szeroko pojętej fantastyki, natomiast nagrodę główną przyznali jednej z trzech prac biograficznych, które w szerokim spektrum nominowanych tytułów, obejmującym poezję, prozę, reportaż i pozycje historyczne, tym razem wyraźnie zaznaczyły swą obecność.

– Dla nas młodych autorów parających się literaturą SF, Maciej Parowski, kwalifikujący opowiadania do „Fantastyki”, był po prostu instytucją, niekiedy przyjazną, częściej znienawidzoną – wspominał Rafał Ziemkiewicz, wygłaszając laudację powieści „Burza. Ucieczka z Warszawy ‘40”.

Alternatywna wersja przebiegu kampanii wrześniowej – dzięki fatalnej pogodzie polska kawaleria odnosi efektowne zwycięstwo nad pancernymi formacjami Wehrmachtu – stała się dla Parowskiego okazją do prześledzenia kulturowych konsekwencji ewentualnej klęski Niemiec w 1939, stwarzając sposobność do ocalenia wielu naszych wspaniałych bohaterów.

– Młody Hitchcock podpatruje warsztat reżyserski Józefa Lejtesa, jednego z mistrzów polskiego kina przedwojennego, a grono intelektualistów, przybyłych w 1940 na warszawski kongres, debatuje nad kwestią, co by było, gdyby wojnę wygrał Hitler – mówił Ziemkiewicz, zestawiając powieść zdobywcy wyróżnienia z „Człowiekiem z Wysokiego Zamku” Dicka. 

Odpowiadając na laudację, Maciej Parowski zastanawiał się, czy jego  opowieść przekraczająca rzeczywistość historyczną, polemizująca, wręcz szydercza wobec realności, zasługuje na wyróżnienie, któremu patronuje motto, że „jedynie prawda jest ciekawa”. 

– Mackiewicz pisał o niegodziwościach czasu wojny, ja próbowałem opisać świat, w którym nasi alianci zachowaliby się przyzwoicie, w którym podobnie zachowaliby się Sowieci – wyjaśniał Parowski. – Ilu ludzi mogłoby ocaleć: Niemców, Rosjan, Polaków, Żydów, Litwinów, Ukraińców. Ile książek by napisano, ile dysput by się odbyło, ile wina by wypito, gdyby Francuzi chcieli umierać za Gdańsk…   

Strachy dziecinnego pokoju

Walory drugiej wyróżnionej książki – okazał się nią „Wroniec”, pióra Jacka Dukaja – przedstawił Tomasz Burek. Krytyk zastanawiał się, czy zarzuty, że złowieszcza baśń historyczna, będąca przywołaniem dziecięcych lęków autora, adresowana jest do dzieci, czy raczej przeznaczona dla dorosłego odbiorcy.

– Gdyby się nawet zgodzić, że czytelnicze wyrobienie i rozeznanie w realiach współczesnej historii politycznej, mogą być przydatne, a nawet niezbędne dla wychwycenia bogactwa znaczeń tej szyderczej książki, operującej stylistyką aluzji i bogactwem kontekstów – oceniał Burek – to i tak „Wroniec” pozostaje pełnoprawną lekturą dla dzieci.

Krytyk wyznał, że sam uczył się czytać na „Podróżach Guliwera”, wcale nie pisanych z myślą o młodym czytelniku. Przypomniał też karierę książek Lewisa Carrola, które choć powstały w wiktoriańskiej Anglii dla małej dziewczynki, prawdziwy sukces odniosły dopiero w środowiskach artystycznych następnego stulecia.

– Rozchwianie porządku duchowego, w znacznie większym stopniu niż naga przemoc, sprawia, że społeczeństwo się degeneruje. Trzeba oswoić się z myślą, że w zepsutym społeczeństwie, całe ludzkie życie upływa pośród tajemnic, strachów i potworów – konkludował Burek. – Na tym właśnie polega piekielna aktualność powieści Jacka Dukaja.

Jedynie prawda jest ciekawa

– Słów, które od początku towarzyszą tej nagrodzie, autor „Kontry” użył w ciekawej polemice z Włodzimierzem Odojewskim. Szło wtedy o szczegóły w opisie miejsca masakry polskich oficerów w Katyniu, ale w tej formule zawierał się też program literacki Mackiewicza, jego przekonanie, że dążenie do prawdy jest obowiązkiem nowoczesnego pisarza – mówił w stołecznym Domu Literatury prof. Maciej Urbanowski. 

Józef Mackiewicz chciał być, jako pisarz, wiarygodnym świadkiem historii, w której uczestniczył. Dlatego burzył mity i legendy, podejmował tematy, które naruszały stereotypy zbiorowej wyobraźni historycznej. Stąd też jego specyficzny dokumentaryzm, jego przywiązanie, wręcz pasja do szczegółu, detalu, prawdy. Ale za dążenie do prawdy płaci się nieraz ogromną cenę. Patron tej nagrody godził się taką cenę zapłacić. 

– Mówię o tym, bo Mackiewiczowska dewiza wydaje się bardzo trafnie opisywać postawę i pracę tegorocznego laureata nagrody – przekonywał Urbanowski. – Nie było chyba po roku 1989 książki tak mocno i przez tak potężne siły zwalczanej jak praca „Lech Wałęsa. Idea i historia” Pawła Zyzaka. 

Co takiego zrobił Zyzak, że jego książkę krytykował premier rządu RP? Otóż autor, niczym detektyw, zgromadził ogromny materiał: wypytywał świadków, zbierał cudem nieraz ocalałe dokumenty, fotografował miejsca i osoby. Zestawiał to wszystko ze sobą, wskazywał na sprzeczności, przekłamania. Odnosił się do najdrobniejszych szczegółów.

– Otrzymaliśmy w ten sposób biografię znakomitą, pasjonującą, od której lektury trudno się oderwać. Paweł Zyzak z powodzeniem odnowił gatunek portretu literackiego, mający w Polsce długą tradycję, dziś niestety rzadko uprawiany z sukcesem  – puentował Urbanowski. – Portret Lecha Wałęsy został nakreślony na tle fascynujących miniportretów tych, którzy jego legendę tworzyli, niekiedy z nią walczyli, by wreszcie jej ulec. Jest to opowieść o legendarnym przywódcy Solidarności, ale też opowieść o nas samych, którzy mu zaufaliśmy.

Waldemar Żyszkiewicz

„Tygodnik Solidarność” nr 48, z 26 listopada 2010

Poprawiony: Niedziela, 21 listopada 2010