…Zaszedł bowiem podczas ostatniej wojny ciekawy paradoks historyczny na terenie Wschodniej Europy. Od Petsamo po Morze Czarne, wszystko co było demokratyczne z pochodzenia, a więc narody chłopskie jak Białorusini, Ukraińcy oraz te państwa, które zdobyły sobie niezależność niejako „rękami czarnymi od pługa”, Finlandia, Estonia, Łotwa, Litwa, uznały za wroga nr 1 - Związek Sowiecki. W jednolitym łańcuchu; jedynie „szlachecka” Polska i „kapitalistyczne” Czechy za wroga nr 1 uznały Trzecią Rzeszę, a z Sowietami zawarły przymierze. Józef Mackiewicz. O pewnej, ostatniej próbie i o zastrzelonym Bubnickim. Kultura, 1954

Za Wilnem Drukuj
Autor: Noniewicz Czesław   
Niedziela, 26 września 2010

Noniewicz Czesław

Za Wilnem(Urywek)

To miało być gniazdem

Miejscowość Łoza w przeszłości posiadała oficjalną nazwę Nowy Dwór i należała do majątku Punżany. Później utrwaliła się nazwa Łoza.

Z pytaniem o Łozę zwróciłem się do pani Ireny Słabkowicz, wnuczki przedwojennego właściciela tego folwarku. Odpowiedziała obszernym listem, którego fragment warto przytoczyć.(...)

Piotr Rodziewicz, właściciel Łozy, podobnie jak Aleksander Rodziewicz, który osiadł w Pryciunach, pochodził z miejscowości Podobce koło Bujwidz. W Podobcach, niedużej, bo liczącej 8-10 domów wiosce, znajdowały się dwa domy ze wsi, bowiem żył i pracował w mieście. W okresie międzywojennym prowadził on biuro podań w Wilnie przy Wielkiej Pohulance, tuż przed teatrem. Rodziewiczowie wynajmowali całe piętro okazałej kamienicy i prowadzili tam również pensjonat. Jednakże, gdy nadarzyła się okazja, kupiono ziemię w Łozie, która sąsiadowała z miejscowością Podobce.

Mówi Wanda Klubińska, najmłodsza córka piotra Rodziewicza:

Ojciec kupił ziemię od Stabrowskiego w 1926 roku. Było tego 34 hektary, zaś w roku 1938 również od Stabrowskiego dokupił 36 hektarów. Na kupionej ziemi znajdowały się bardzo skromne zabudowania - tylko chłopska chata i chlewik. Budowanie ojciec rozpoczął od renowacji i rozbudowy chłopskiej chaty, bowiem gospodarstwo prowadziła mama i musiała gdzieś mieszkać. Właściwie kupno ziemi było zrealizowanym marzeniem mojej mamy i ona gospodarowała. W prowadzeniu gospodarstwa pomagał Tomasz Gregorowicz, zarządca. Dom był wciąż powiększany, a tuż przed wojną powzięto decyzję wybudowana nowego domu, nawet zgromadzono budulec.

Moja mama, z domu Podlecka, pochodziła ze Świętnik. Rodzice pobrali się przed rokiem 1907, gdyż w tym właśnie roku urodziła się moja najstarsza siostra Stanisława, zaś w 1909 roku Maria, a Paweł w roku 1911. Dzieci uczyły się w Wilnie. Najstarsza ukończyła Gimnazjum Nazaretanek i poszła na geografię w USB. Geografii nie ukończyła, bo wyszła za mąż i wyjechała do Gdyni - mąż zawodowo był związany z morzem. Maria uczyła się u Nazaretanek, lecz później została przeniesiona do innego gimnazjum. Wstąpiła na medycynę USB, zaś po ukończeniu była rok na stażu, a następnie niecały rok (do wybuchu wojny) lekarzem w Święcianach. Tam poznała przyszłego męża, też lekarza, który był starszym kolegą z Uniwersytetu. Pobrali się w Wilnie i podczas wojny pracowali oboje w Niemenczynie.

Mój braciszek Paweł ukończył Gimnazjum Słowackiego, chociaż szło mu to z trudem, i wstąpił na rolnictwo USB. Kierunku tego nie ukończył z powodu wojny.

Ja zarówno podstawówkę jak też gimnazjum miałam w Wilnie. Było to gimnazjum Nazaretanek. Wojna przerwała moją edukację.

Miejscowość Łozy tonęła w lesie. Oprócz domu Rodziewiczów był tam jeszcze domek Butkiewicza, któremu Stabrowski sprzedał dwa hektary ziemi. Las pochodził do Łozy z trzech stron. Od strony Korejwiszek był to las wysokopienny, zaś w kierunku Punżan ciągnął się teren podmokły, bagienny. Droga do Tautuliszek też szła przez las. Warunki naturalne, a być może też inne okoliczności sprawiły, że w czasie wojny Łoza stała się gniazdem akowców. Było to główne siedlisko 4-tej Brygady "Ronina".

Łoza przypominała obóz warowny. Od rana do późnej nocy zjawiały się lub opuszczały ją formujące się drużyny i plutony. Cały folwark państwa Rodziewiczów był w posiadaniu sztabu brygady. Naturalnie za zgodą seniora roku, który brał żywy udział w naradach dowódców...(...)

Folwark Łoza przed wojną był szykowany ogromnym nakładem sił i środków państwa Rodziewiczów jako gniazdo rodzinne. Dom prawdopodobnie stałby się przedmiotem troski i dumy kolejnych jego spadkobierców. Pierwszym spadkobiercą byłby Paweł, a lubił krzątać się przy gospodarstwie i wybrał rolnictwo za przedmiot swego doskonalenia zawodowego. Wojna przekreśliła to wszystko. Zaprzysiężony w AK, musiał uciekać z Wileńszczyzny. Zginął w PRL na tak zwanych ziemiach odzyskanych.

Wydawnictwo TMW i ZW. Bygdoszcz 2002.

Nasz Czas

Poprawiony: Czwartek, 07 października 2010