Pogłębiają się podziały społeczne w sąsiedniej Polsce Drukuj
Autor: (red)   
Sobota, 01 grudnia 2012

Poniższe publikacje z „Gazety Wyborczej” i list z Wrocławia, nadesłane na nasz portal, świadczą o narastaniu głębokich społecznych podziałów w sąsiednim kraju. Temu dowodem są również niedawne starcia obywateli z policją w Warszawie w dniu 11 listopada.

Warto o tym wiedzieć i porównać, czy czasem nie dojrzewa  podobna sytuacja u nas, na Litwie, gdzie półświatek i postkomunistyczna sitwa, którym „ryje przywarły do koryta” – również „żrą i piją po pełnej mordzie” na koszt obywatela, a który jest pozbawiony jakiegokolwiek prawnego mechanizmu, korzystając z którego mógłby wpływać na pozytywne zmiany.

Na ogólnym, nie najlepszym tle całego kraju, szczególnie tragiczna  jest sytuacja na Ziemi Wileńskiej, gdzie rodzina lidera  i postkomunistyczni kołchozowi dzierżymordy, strojąc się w szaty przewodników demokracji i obrońców polskości,  pogłębiają okupację bezbronnego społeczeństwa, prześladując każdego, kto stawia chociażby najmniejszy opór, kto ma co najmniej inne zdanie.

Poniższe publikacje w zasadzie wyjaśniają, dlaczego „nasi” dzierżymordy znajdują pełne poparcie ze strony rządzących w Polsce.

Stąd też najwyraźniej wynikła „litewska koza” B. Komorowskiego ( http://www.pogon.lt/artykuly-dyskusja/496-czy-kozy-maja-narodowosc-.html ) czy gesty nieprzyjaźni wobec naszego kraju w kościele św. Teresy w Wilnie w wykonaniu  D. Tuska ( http://www.pogon.lt/historia-najnowsza-/509-do-redakcji-tygodnika-przeglad-to-nie-zmiana-to-ciag-dalszy-.html ), którzy widocznie liczą, iż pobudzanie nieprzyjaźni wobec Litwy pozwoli odwrócić uwagę społeczeństwa od narastającego napięcia wewnątrz swego kraju.

Jesteśmy przeciwni przemocy i rozprawom bez sadu, wierząc, iż wcześniej czy później winni prześladowań obywateli i nadużywania stanowisk staną jednak przed obliczem Temidy. Temu też powinna służyć, nawet w warunkach trudnych, nasza obywatelska postawa sprzeciwu wobec nadużyć, przywilejów, zakłamania, zastraszania oraz sprzecznego z Konstytucją RL monopolu i terroru informacyjnego. Pamiętając,  iż należy to do naszych konstytucyjnych obowiązków.

Gazeta Wyborcza: Grzegorz Braun podtrzymuje słowa o zabijaniu redaktorów GW i TVN. Prof. Hartman: Nieszczęście jest blisko.

Prokuratura zajęła się w poniedziałek wypowiedzią Grzegorza Brauna, że należy zabijać redaktorów "Gazety Wyborczej" i TVN. We wrześniu mówił m.in.:"Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj, dusza, piekła nie ma". W poniedziałek w Polsat News poszedł dalej: - Myślę sobie, że mówiąc "co dziesiątego" chyba nie doszacowałem, sądząc po rozmiarach tego, co się teraz rozpętało - powiedział.
Skandaliczną historię ujawniła w sobotę ''Gazeta Wyborcza''. Chodzi o wypowiedź reżysera Grzegorza Brauna w prawicowym Klubie Ronina. W roli gospodarzy występują tam dziennikarze ''Rzeczpospolitej'' i ''Uważam Rze''; o wiele rzadziej ''Gazety Polskiej''.

Fragment sobotniego tekstu: "Wrzesień tego roku, warszawskie Hybrydy. Dyskusja z udziałem prof. Andrzeja Nowaka, reżysera Grzegorza Brauna i tria blogerów: Coryllusa, Kamiuszka i Toyaha. Zagaja Józef Orzeł: - Temat spotkania: jak z tego wyjść? Jesteśmy inteligentni, jesteśmy patriotami, mamy rację, a mimo to przegrywamy. Dlaczego porządni głosują na nieporządnych?
- To przez rosyjskie serwery, przez które płyną dane o wynikach wyborów - rzuca ktoś z sali.

Głos zabiera Braun. Wzywa do walki na serio: - Kule powinny świstać, a mamy kabaret. Bo kolejny przesąd to wiara w pacyfizm. Wiara, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną w sposób nagły, drastyczny wyprawieni na tamten świat z tuzin redaktorów ''Wyborczej'' i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych - TVN. Nie wspominam o etatowych zdrajcach ze starego reżimu [brawa na sali]. Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj, dusza, piekła nie ma. Jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co? - pyta Braun.".

"Nie doszacowałem"

W poniedziałek w Polsat News nie wycofał się z tych słów. "Myślę sobie, że mówiąc "co dziesiątego" chyba nie doszacowałem, sądząc po rozmiarach tego, co się teraz rozpętało. Ja jestem państwowcem, fanem państwa polskiego - chciałbym, żeby istniało. Śmiertelnie zagraża państwu bezkarne obnoszenie się z zaprzaństwem i zdradą. Jest to praktyką w obu tych gwiazdach śmierci (...) i w gwieździe śmierci na Czerskiej i w tej drugiej, o której mówiłem" - powiedział.

"Proszę przyjrzeć się tej paradzie sprzedawczyków, która tam występuje jako eksperci"
- ciągnął. I jeszcze: "Jeśli zdrada stanu nie tylko nie jest karana, a nawet piętnowana, byt państwa jest zagrożony. Bo jeśli coś się promuje, tym samym stwarza się popyt na zdradę i zaprzaństwo. I z festiwalem takiej postawy mamy teraz do czynienia, zwłaszcza w ciągu 2,5 roku po zamachu smoleńskim. Nie tylko w tamtych centrach propagandy antypolskiej przewinął się szereg takich bezczelnych zdrajców i zaprzańców, którzy najwyraźniej czują się bezkarni".

Braun znany jest z agresywnych wypowiedzi. Rok temu na spotkaniu ze studentami KUL zaatakował nieżyjącego abp. Życińskiego: "Był kłamcą i łajdakiem". Ostro zareagował Episkopat: "Posunięto się do oszczerstwa, które obciąża przede wszystkim sumienie mówiącego, ale także tych, którzy zgadzają się na tego typu wypowiedzi, a nawet je nagłaśniają".

Prokuratura sprawdzi

- Prokuratura wdrożyła postępowanie sprawdzające w kierunku przestępstwa polegającego na wzywaniu do popełnienia zbrodni - oświadczył w poniedziałek rzecznik Prokuratury Generalnej Dariusz Ślepokura. - Prokurator uzyska ewentualne nagrania z tego spotkania, ustali świadków i gdy stwierdzi, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, podejmie decyzję o ewentualnym wszczęciu śledztwa. Podstawą postępowania jest art. 255 paragraf 2 Kodeksu karnego: "Kto publicznie nawołuje do popełnienia zbrodni, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3".

- Chciałbym, żeby prokuratura stosowała takie same standardy wobec wszystkich - zareagował na te wiadomość Zbigniew Ziobro, lider Solidarnej Polski, i podał przykład Janusza Palikota, który - jak mówi - wiele razy nawoływał do agresji i wsadzania do więzień bez wyroków.

W przypadku, gdy prokurator uzna, że zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa, w ciągu 30 dni zostanie wszczęte śledztwo. Przestępstwo publicznego nawoływania do popełnienia zbrodni jest zagrożone karą do trzech lat więzienia.

Gowin: prokurator albo psychiatra


Wypowiedzi Brauna komentują politycy. Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin (PO) w rozmowie z poniedziałkową "Gazetą Wyborczą" stwierdził: - Taką wypowiedzią powinien zająć się albo prokurator, albo psychiatra.

Józef Oleksy (SLD): - Jak ktoś publicznie mówi, że uzdrowienie Polski ma polegać na wybiciu jakiejkolwiek grupy ludzi, to albo szaleniec, albo przestępca. W pierwszej kolejności to zadanie dla prokuratury.

- Prokurator powinien się zorientować czy to jest człowiek, który czasami coś palnie, czy jest chory psychicznie, czy naprawdę ma takie intencje. Jeśli to trzecie, należy wszcząć postępowanie - mówił z kolei Janusz Palikot.

W Polsacie News Witold Waszczykowski z PiS przyznał, że "to było jedyne słuszne zachowanie ze strony prokuratury, żeby podjąć tę sprawę".

O wypowiedziach Brauna mówili też goście programu "Tomasz Lis Na Żywo" w TVP2. - Nie chcę hamletyzować, ale wydaje mi się, że zbliżamy się do jakiegoś krytycznego punktu, po którym zdarzy się nieszczęście. Wszyscy mamy obowiązek reagować. Nie robiliśmy przez ostatnie lata nic, byliśmy bierni i tchórzliwi, no i doczekaliśmy się - komentował filozof prof. Jan Hartman.

Minister administracji i cyfryzacji Michał Boni dodawał: - To wierzchołek góry lodowej. Co się kryje u podnóża? Bardzo dużo niechęci, frustracji i szerząca się mowa nienawiści, której nikt nie kładzie tamy. Tak samo, jak nikt nie kładzie tamy obojętności wobec niej.

Publicysta Czesław Bielecki zwrócił uwagę Lisowi, że i on - jego zdaniem - ma udział w szerzeniu "mowy nienawiści": - Oglądałem trzy ostatnie okładki Newsweeka [Lis jest naczelnym tego tygodnika]. Pan dolewa oliwy do ognia. Tymczasem bardzo ważne jest, żeby tonować debatę.

Na koniec prof. Hartman podał receptę: - Wszyscy powinni robić, co do nich należy. Prasa nie powinna wpuszczać na łamy radykałów. Minister edukacji winien zastanowić się, jak to zrobić, żeby szkoły zaczęły wychowywać, i co zrobić z młodzieżą, której jest źle, która czuje się osamotniona. Każdy powinien robić, co do niego należy i ugryźć w język, gdy chce powiedzieć o słowo za dużo.
26.11.2012

Gazeta Wyborcza. Braun: Mam nadzieję, że Polska wróci. I wymiar sprawiedliwości postawi niektórych pod ścianą

Grzegorz Braun ubolewa, że w sytuacji, gdy zdrada stanu nie jest karana śmiercią, przyszłość Polski rysuje się bardzo marnie. Tak wypowiedział się dla wydawanego w Stanach Zjednoczonych "Nowego Dziennika".

O reżyserze Grzegorzu Braunie ostatnio głośno wcale nie za sprawą jego filmów. Na spotkaniu w Klubie Ronina nawoływał do rozstrzeliwania dziennikarzy "Gazety Wyborczej" i TVN. - Demokracja to przesąd inteligencji i ściema. Trzeba wyzwolić się z przesądu, że wybory demokratyczne coś zmienią - mówił podczas wrześniowego spotkania. - Kule powinny świstać, a mamy kabaret. Bo kolejny przesąd to wiara w pacyfizm. Wiara, że tu można cokolwiek załatwić, jak nie zostaną w sposób nagły, drastyczny wyprawieni na tamten świat z tuzin redaktorów "Wyborczej" i ze dwa tuziny drugiej gwiazdy śmierci mediów centralnych - TVN. Nie wspominam o etatowych zdrajcach ze starego reżimu [brawa na sali]. Jeśli się nie rozstrzela co dziesiątego, to znaczy: hulaj dusza, piekła nie ma. Jeżeli nie karze się śmiercią za zdradę, to co? - pytał ewidentnie dumny z entuzjazmu, jaki udało mu się wywołać wśród publiki.

Skandaliczną wypowiedzią w poniedziałek zajęła się prokuratura, z urzędu wszczynając postępowanie wyjaśniające.

To jednak go nie ostudziło. W Polsat News uściślił swój przekaz. - Myślę sobie, że mówiąc "co dziesiątego", chyba nie doszacowałem, sądząc po rozmiarach tego, co się teraz rozpętało.

Wydaje się, że to jednak dopiero początek medialnego tournée twórcy filmu "TW Bolek". Teraz udzielił wywiadu wydawanemu w USA "Nowemu Dziennikowi".

Ja, niegodny Grzegorz Braun


W rozmowie z Anną Tarnowską tłumaczy, że jest państwowcem zatroskanym jedynie o stan Polski. Ubolewa, że w sytuacji, gdy zdrada stanu nie jest karana karą śmierci, "która niestety od dłuższego czasu nie figuruje w polskich kodeksach", przyszłość Polski rysuje się bardzo marnie. - Otóż te ośrodki propagandy antypolskiej ["GW" i TVN] specjalizują się w propagowaniu zdrady i zaprzaństwa jako wzorców osobowych i w związku z tym taką wyrażam myśl, że gdyby istniało prawdziwe państwo polskie, to działalność antypolska, antypaństwowa, antynarodowa tych ośrodków propagandowych byłaby przedmiotem dochodzeń i śledztw i mam nadzieję surowych wyroków - przekonuje.

Bo jak mówi, jest "wielkim zwolennikiem stawiania zdrajców i zaprzańców przed sądami Rzeczypospolitej" i "przykładnego, surowego karania aktów zdrady i zaprzaństwa najwyższym wymiarem kary". - Mam nadzieję, że kiedyś Polska wróci. I wówczas wymiar sprawiedliwości upomni się o tych wszystkich, którzy dziś działają na zgubę państwa polskiego, postawi ich licznie przed sądami, a niektórych - pod ścianą - roztacza swą wizję Braun.

Choć zapowiada, że na wezwanie prokuratury się stawi, nie wydaje się nazbyt wszczęciem śledztwa przejmować. - Prokuratura postpeerelowska nieraz już ośmieszała się, podejmując sprawy na zlecenie polityczne wydane właśnie m.in. przez te centra propagandowe, a jak się ośmieszy raz jeszcze, to dziury w niebie nie będzie - mówi. Ubolewa jedynie "nad tym faktem, że prokuratura w Polsce nie ściga jawnych publicznych i bezczelnych zdrajców i zaprzańców", a zamierza "zajmować się mną niegodnym".

Czy przyczyny licznych procesów, o których Braun tak chętnie opowiada, mogą tkwić w jego filmach? - To jest pytanie, na które nie mnie wypada odpowiadać. To pani musi odpowiedzieć, czy to jest przypadek, czy to jest jakaś metoda w tym szaleństwie - mówi. I chwali się, że "od czasu do czasu udaje się jeszcze zrobić jakiś film", a te już zrealizowane dołączane są choćby do "Gazety Polskiej" i nagradzane na festiwalach, np. w Niepokalanowie.

Braun poucza też prowadzącą z nim rozmowę, żeby nie ufała wiadomościom "redagowanym przez te dwa centra propagandy antypolskiej", "przez oficerów frontu ideologicznego z gwiazdy śmierci z ul. Czerskiej w Warszawie i tej drugiej", którym zależy tylko na tym, by przedstawić go jako "najczarniejszy charakter".

Rok temu Braun zaatakował nieżyjącego już wtedy abp. Józefa Życińskiego: - Był kłamcą i łajdakiem - mówił na spotkaniu ze studentami KUL w Lublinie. Duchownemu zarzucił działania "antypolskie" i "antykatolickie".
27.11.2012

Leszek Skonka. Pełne poparcie   postawy Grzegorza Brauna

Przed kilku dniami z inicjatywy „Gazety Wyborczej  Adama Michnika  rozpętała się  haniebna nagonka w stylu stalinowsko – faszystowskim  na znienawidzonego przez rządzących III RP,  odważnego, patriotycznego  działacza  i publicystę Pana Grzegorza Brauna. Pretekstem do nagonki stały się jego poglądy i wypowiedzi , że naprawienie Polski należałoby zacząć od ujawniania sprawców zła,  napiętnowania , ukarania   winnych, skuteczne, bezwzględne i trwałe izolowania lub eliminowanie  ich od wpływu na dalsze  życie Państwa i  Narodu; nawet nie wykluczając rozstrzelanie  kilku tysięcy  najbardziej  winnych i potencjalnie  szkodliwych dla  Polski.     Braun powiedział tylko  to, co światła, świadoma  i aktywna  część obywateli myśli od lat, ale rządzący uniemożliwiają ujawnienie   tego publicznie. Choć te masowe postawy można łatwo znaleźć w Internecie i choćby w czasie zbiorowych antyreżimowych manifestacji.  Już znacznie wcześnie podobnie negatywnie o obozie rządzącym  wypowiadało się  publicznie wielu aktywnych obywateli.

Janusz Korwin Mikke np. pisał , w  tygodniku „Angorze”,  że Polską rządzą BANDYCI, że posłowie powinni siedzieć w więzieniu,  a nie  zasiadać w  ławach poselskich . Również bardzo  aktywny działacz obywatelski Marek Chrapan także głosi od lat, że polskie wewnętrzne  sprawy wymagają rozwiązań siłowych, na barykadach,  z użyciem karabinu kałasznikowa i szubienicy;  bo pokojowe próby nie udały się. Działacz  lewicowy, publicysta  Aleksander Małachowski  twierdził, że nie udało się dotrzymać  i przestrzegać przez rządzących III RP warunków Porozumienie   Sierpniowego (  podpisanego  w sierpniu 1980 r. „porozumieliśmy się  jak Polak z  Polakiem” słowa vice premiera PRL  Mieczysława Jagielskiego).

Małachowski uważał, na podstawie doświadczenia i obserwacji  ” że obecnie rządzącym tak ryje przywarły do koryta, że teraz , żeby   je oderwać,  trzeba by je siekierą odrąbywać”. Oburzeni  lub udający oburzenie , wypowiedzią Brauna , że winni  wyrządzonego  Polsce   zła , powinni być karani,  nawet   śmiercią, nie słusznie się obrażają. Krytycy ubolewają, że tak rzekomo beztrosko wymienia  on liczbę 10 tys. skazanych szubrawców III RP.  Natomiast  nie chcą przyjąć do wiadomości prawdy ile od roku 1980 milionów niewinnych ludzi skazali rządzący świadomie na śmierć, ilu obywateli umiera  z braku pomocy lekarskiej,  podstawowych leków, ile dzieci głoduje z ich winy, cierpi, choruje, ile rodzin jest bezdomnych, ilu młodych ludzi szuka chleba i schronienia za granicą, ile samobójstw z powodów ekonomicznych popełniono, kto i jak okradł  kraj, zniszczył dorobek wielu pokoleń. jakiego poniżenia od ponad 30 lat  doznają Polacy w swojej Ojczyźnie i u obcych . Czy za to wszystko wyrządzone zło odpowiadają mityczne  krasnoludki? Za te zbrodnie  i szkody wyrządzone Narodowi nikt nie ponosi winy i można  znów zastosować „nową grubą kreskę”?  Nawet bardzo surowa kara,  nie byłoby adekwatna w stosunku do dokonanych na Narodzie zbrodni przez rządzących. W  historii, także w dziejach Polski są przykłady krwawych buntów i rewolucji podejmowanych  przez skrzywdzonych  np. rewolucja we Francji w 1789, Wiosna Ludów w 1848, rewolucja 1917 w Rosji …

W  Polsce w 1794 roku ,np. w czasie tzw. Insurekcji Warszawskiej ( Kościuszkowskiej)  wieszano PUBLICZNIE, zdrajców arystokratów, Targowiczan, biskupów, a nawet skazano na śmierć, za zdradę, za kolaborację  z Prusakami Prymasa Polski Jerzego M. Poniatowskiego , brata Króla Stanisława Augusta Poniatowskiego. Biskupów przed powieszeniem pędzono publicznie do kościołów i tam pozbawiano ich  szat duchownych i  wieszano w bieliźnie oraz pozostawiano ich ciała  przez kilka dni na szubienicy dla satysfakcji  i uciechy mieszkańców Warszawy, a także  ku przestrodze  dla potencjalnych złoczyńców i zdrajców. Atakujący Brauna zarzucają mu, że głosi nienawiść do wrogów. Zarzut wręcz idiotyczny. Krytykujący  mają do niego pretensje , że nie sympatyzuje ze swoimi przeciwnikami, czy wręcz nie kocha wrogów , szkodników  społeczeństwa polskiego, nie nadstawia drugiego policzka.  To prawda, że Kościół oficjalnie nakazuje miłować naszych wrogów, ale jest to tylko oficjalna retoryka, slogan, hasło ewangeliczne, którego Kościół nigdy nie przestrzegał  w praktyce ( np. wyprawy krzyżowe, mordowanie innowierców, nawracanie pogan,  heretyków mieczem, paleniem na stosie, torturami …

Nienawiść  może i jest często siłą aktywizującą. Wrogów i szkodników należy dla dobra ogółu zwalczać , neutralizować  i w koniecznych przypadkach , dla dobra  społeczeństwa skutecznie eliminować z życia.  Wrogów  ludu trzeba traktować wrogo, przynajmniej tak, jak oni traktują społeczeństwo. Wrogom społeczeństwa warto przypomnieć  słowa pieśni  gniewu ludu,   - „krew naszą długo leją kaci. Wciąż płyną ludu gorzkie łzy. Nadejdzie jednak dzień zapłaty, sędziami wówczas będziem my!!!  I na barykady ludu roboczy …

Myślę podobnie , jak  red. Grzegorz Braun i setki tysięcy światłych i świadomych obywateli Polski.
Chylę czoła przed Jego Odwagą , Mądrością, Uczciwością Talentem, Zaangażowaniem , Patriotyzmem .

Z głębokim Szacunkiem  -  dr Leszek Skonka - Komitet Pamięci Ofiar Stalinizmu we Wrocławiu.
Wrocław,  27 listopad 2012 r.