…Nie należy zapominać, że demokracja to jeszcze nie wolność. Demokracja to tylko równość. Dopiero liberalizm jest ­wolnością. Połączenie równości z wolnością ma wreszcie stwarzać ów ideał, który wszyscy pragniemy osiągnąć. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Czy kozy mają narodowość? Drukuj
Autor: (zh)   
Piątek, 16 września 2011

 Ostatnio prezydentowi Polski przydarzyła się kolejna niezwykle prostacka wypowiedź, kiedy to raczył Litwę nazwać litewską kozą, co wywołało dosłownie burzę w szklance wody.
Mamy jednak przekonanie, że to nie my, obywatele Litwy, powinniśmy z tych dowodów prostactwa się oburzać i wstydzić. Co innego, gdyby Dalia Grybauskaitė nazwała Bronisława Komorowskiego np. polskim kozłem – to z powodu takiego prostackiego zachowania rzeczywiście warto by było się oburzać i straciłaby ona w naszych oczach resztki poszanowania, nawet jeżeli po cichu w głębi duszy B. Komorowskiego za kozła uważa.

Bo taka myśl rzeczywiście u niej mogła zaświtać, kiedy to w czasie pierwszej i widocznie ostatnie wizyty na Litwie Bronisław Komorowski najpierw odwiedził Majszagołę, a dopiero potem Wilno, co nasza przygodna towarzyszka w podmiejskim  autobusie skwitowała zdaniem nie podlegającym dyskusji: – A widzisz panok, Broniuk Komorowski od razu pojechał na spotkanie z Mańką Rekść, a tylko potem z Gribauskaitė.

A obrażać się rzeczywiście nie warto, bo prostacka wypowiedź głowy Polski ubliża przede wszystkim obywatelom tego państwa, które on reprezentuje i rzekomo  w ich imieniu i na ich poziomie przemawia. Dlatego, naszym zdaniem, jest niezwykle ważne, aby Dalia Grybauskaite nie zaczęłaby płacić pięknym za nadobne i nie zaczęła nazywać Bronisława Komorowskiego np. polskim kozłem.

A obrażać się nie warto również dlatego, ponieważ kozy -  to szlachetne zwierzęta i dają niezwykle cenne mleko, wartość którego dopiero teraz zaczęliśmy doceniać i kozie fermy rozwijać. Zupełnie inaczej jest z kozłami, których era się skończyła na początku ostatniej wojny światowej, kiedy to cuchnący moczą kozioł był ozdobą każdej stajni konnego oddziału wojskowego, zapobiegający dychawicy koni przy braku odpowiednich leków.

Co innego, że w odróżnieniu od Bronisława Komorowskiego uważamy, iż ani kozy, ani świnie, ani osły oraz inne bydło narodowości i obywatelstwa nie posiadają, i stosując do imiennego podwileńskiego nazewnictwa – Broniuk Komorowski racji nie ma.

 Inna rzecz, czy w ramach strategicznego partnerstwa naszych krajów nie warto by było czasem naszemu Wileńskiemu Uniwersytetowi Michała Römera zaprosić Bronisława Komorowskiego na kurs podstaw kultury, dyplomacji i historii, aby tej uczelni nie było wstyd za swego doktora honoris causa. Tym bardzie, iż jest to już nie pierwsza tak głęboka wpadka.