…Wobec zazębienia interesów międzynarodowych, nie ma już dziś miejsca na suwerenności państwowe starego typu. Jeżeli jakiś naród chce pozostać suwerennym, winien rozumieć, że taka możliwość istnieje jedynie przez integralne włączenie się do wolnego świata. …Musimy zdać sobie sprawę, że zachodzi wielki proces przejścia od dotychczasowego „adwokatowania” interesom narodowym, do „adwokatowania” interesom ludzkim. Józef Mackiewicz. Zwycięstwo prowokacji, 1962

Replika. Postkomunistyczna propaganda i alkoholizowanie Narodu Drukuj
Autor: Ryšard Maceikianec   
Środa, 06 maja 2015

Poznacie ich po ich owocach. Ewangelia wg św. Mateusza.

Ostatnio z inicjatywy prezydent D. Grybauskaitė było niezwykle głośno o szkodliwym wpływie na umysły naszego społeczeństwa postkomunistycznej  propagandy, nadawanej poprzez stacje telewizyjne z Rosji. Nie będziemy  oponować pani prezydent odnośnie stopnia szkodliwości komunistycznej i postkomunistycznej propagandy, bowiem jest ona niezrównanym znawcą tego tematu.

Ale  ponieważ rosyjskich programów nie oglądamy, więc nie jest nam w związku z tym ani ciepło ani zimno. Zresztą spotykamy dziś coraz więcej osób, które telewizorów nie mają  i nie oglądają również żadnych krajowych programów w celu zachowania jasności umysłu i niezależności myślenia.

Natomiast nasze nienaukowe i niesystematyczne obserwacje jednoznacznie wykazują, iż najczęściej ideologicznej propagandzie ze Wschodu ulegając osoby nadużywające napoi alkoholowych. I tylko w parze – alkoholizowanie społeczeństwa  i postkomunistyczna propaganda  mogą nas dosłownie wykończyć. Trzeźwemu społeczeństwu z jasną głową -  to nie grozi.

O ile nie mamy żadnego wpływu na to, co na świat będzie przekazywała Rosja, o tyle tragiczne w skutkach alkoholizowanie swego Narodu mamy obowiązek powstrzymać. Zacznijmy więc może od likwidacji warunków i przyczyn ulegania postkomunistycznej propagandzie, zamiast głośnego mówienia o bohaterskiej walce z konsekwencjami?

Nie wiem czy D. Grybauskaitė, L. Graužinienė i A. Butkevičius wiedzą o stanie spajania Narodu Litwy, ale jeżeli wierzyć  euro parlamentarzyście B. Ropė (on z kolei powołuje się na dane Światowej Organizacji Zdrowia), to w ciągu ostatnich kilku lat wysunęliśmy się na trzecie miejsce w świecie i pierwsze w Europie według ilości wypijanego alkoholu.

Wypijamy w ciągu roku 15,4 litra 100% spirytusu na głowę każdego mieszkańca kraju  powyżej 15 lat, co znaczy iż już dwukrotnie przekroczyliśmy granicę (8 litrów), za którą następują tragiczne w skutkach i nieodwracalne zwyrodnienia.

Co więcej – każdy czwarty piętnastolatek co najmniej raz w tydzień również pije. W ten sposób praktycznie zrównaliśmy się z przodującymi  w tej dziedzinie Białorusią i Rosją, skąd akurat płynie ta szkodliwa postkomunistyczna propaganda, rozliczona na alkoholizowane społeczeństwa.  A uwzględniając fale emigrantów, którzy nie rejestrują swego wyjazdu z kraju, w związku z czym statystyka również na ich „głowy“ dzieli wypity alkohol – widocznie jesteśmy na pierwszym miejscu nie tylko w Europie.

Ciekawe, że w odróżnieniu od D. Grybauskaitė, L. Graužinienė i A. Butkevičiusa, władze rosyjskie doskonale rozumieją współzależność skuteczności propagandy od stopnia alkoholizowania społeczeństwa, a dlatego stale zwiększają eksport mocnych trunków na Litwę. Zastanawiając się na tematem przy okazji oceniliśmy stan dostaw rosyjskiej wódki w jednym ze sklepów „Iki” i zdębieliśmy  – „Зеленая марка”, „Русский стандарт”, „Беленькая”,  „Спецзаказ”, „Талка”,  „Журавли”, „Пять озер” zajmują gros miejsca w dziale alkoholizowania społeczeństwa. Nie licząc wódek, produkowanych  z udziałem rosyjskiego kapitału na Łotwie i Białorusi. Znawcy tematu twierdza, iż w innych centralach handlowych sytuacja jest jeszcze bardziej jednoznaczna.

Znaleźliśmy się więc dziś w sytuacji niezwykle interesującej – Rosja stosuje embargo na dostawy naszych produktów, w tym zakąsek. Przy braku zakąsek - nadmiar wódki Rosja wysyła do naszego kraju. Tymczasem nasi przywódcy D. Grybauskaitė, L. Graužinienė i A. Butkevičius nie wiedzieć czemu embarga na dostawy rosyjskiej wódki na Litwę nie mają odwagi wprowadzić, mimo iż z ich słów bije takie męstwo i troska o dobro Narodu Litwy. Może Unia Europejska nie pozwala?

Będąc w posiadaniu wiedzy, iż jesteśmy w Europie krajem, gdzie są najgłębsze podziały społeczne (różnica miedzy minimalnym wynagrodzeniem i najwyższym wynagrodzeniem urzędnika w krajach UE wynosi 6 – 7 razy, w naszym kraju ta różnica wynosi 28,9 razy), a skala antykonstytucyjnych przywilejów dla sowieckiej i nowej nomenklatury nie ma analogów na Starym Kontynencie – rozumiemy, iż dzieje się to kosztem najsłabszych i najbardziej bezbronnych. I szczególnie kosztem tych rodzin, członkowie którzy wypijają co roku 15,4 litra 100% spirytusu i więcej - za siebie i emigrantów również.

Sytuacja, kiedy znaczna część społeczeństwa jest spajana tylko po to, aby „elity” mogłyby otrzymywać antykonstytucyjne przywileje, naszym zdaniem, jest głęboko amoralna. I wyraźnie przeczy art. 53 Konstytucji Republiki Litewskiej głoszącemu, iż (…)Valstybė rūpinasi žmonių sveikata (Państwo troszczy się o zdrowie ludzi). Bowiem jak na razie nie udało się nam znaleźć dowodów, iż spajanie Narodu jest równoznaczne trosce o jego zdrowie i przyszłość.

Będąc w temacie spajania Narodu, nie sposób nie zauważyć, iż w ciągu ostatnich tygodni historyczna stolica Litwy, Wilno, bije tragiczne rekordy w dziele reklamy alkoholi – prawie nie ma tablicy reklamowej, oszklonych przystanków, słupa czy płotu – przy placach zabaw, przy szkołach, przy kościołach, przy Sejmie i przy Rządzie – wszędzie widzimy różnorodne plakaty, reklamujące piwo, wino i drinki. Wieczorem reklamą mocnych alkoholi, w tym ruskich wódek, uderzają ekrany telewizyjne. Nie da się więc przed tym ukryć ani w dzień ani w nocy – biegnie więc co słabszy do najbliższego działu alkoholizowania się.

Jest więc dziś Wilno oplakatowane reklamą alkoholową, podobnie jak przed referendum w spawie przystąpienia do Unii Europejskiej czy przed wyborami do Europarlamentu. Co innego, że w odróżnieniu od wyborów – obywatel nie ma żadnego wyboru. Wśród morza plakatów, nawołujących do alkoholizowania się, nie ma ani jednego, który by krytycznie oceniał pijaństwo i zachęcał do zdrowego trybu życia. Reklama alkoholu wyraźnie zdominowała otwartą przestrzeń informacyjną stolicy, co pozwoliłoby z tego powodu widocznie znaleźć się Wilnu w Księdze rekordów Guinessa.  O ile władze stolicy wystąpią z takim wnioskiem.

Zastanawiamy się, co o tym myślą D. Grybauskaitė, L. Graužinienė, A. Butkevičius?  Możliwie że pomocniczki i pomocniki ich o tym nie informują, a poruszając się po mieście w samochodach z zaciemnionymi szkłami  tego po prostu nie widzą.

Wyślemy więc im powyższe rozważania i będziemy z zapartym tchem i biciem serca oczekiwali na ich odpowiedź i reakcję. Bowiem gdyśmy zwróciliśmy im uwagę na niespotykany w skali Europy zakres  antykonstytucyjnych przywilejów, podmywających fundamenty państwowości – to zaczęli je przyznawać kolejnym i kolejnym grupom.

Ale z alkoholizowaniem obywateli tego się zrobić już nie da – wszystkie możliwe do oplakatowania miejsca zostały oplakatowane reklamą alkoholu, a wszystkie półki  i magazyny mają już jakoby kilkuletnie zapasy.

Zaczekajmy więc.  Poznamy ich po owocach, o których na bieżąco będziemy informowali naszych  Czytelników.

Ryšard Maceikianec

Na zdjęciach: kilka przykładów obecnego oplakatowania Wilna.