…My, Wilnianie…(…) Tuśmy wrośli od wieków, w tę Ziemię Wileńską i nikt jej obrazu z serca nam wyrwać nie jest w stanie. I po największej nawet burzy, ci z nas, co się ostali, zdrowi czy ranni, z okopów, lasu czy piwnic, z zagranicy, czy tylko z domu, wrócimy do swej ziemi i będziemy ją orać. Józef Mackiewicz. Gazeta Codzienna, 1939

Replika. Partnerstwo Wschodnie po naszemu Drukuj
Autor: Ryšard Maceikianec   
Wtorek, 22 października 2013

Przed kilkunastu dniami, w przeddzień 240. rocznicy powołania Komisji Edukacji Narodowej, w Wilnie spotkali się historycy krajowi oraz  z Białorusi i Polski, aby podzielić się wiedzą o naukowych badaniach, dotyczących historycznego fenomenu - pierwszego w Europie świeckiego ministerstwa oświaty. W trakcie rozmów podczas przerw w obradach konferencji podjęliśmy  się przesłania dla gościa z Białorusi wydanej w Wilnie książki. Jakież było nasze zdziwienie, gdy miła pracownica poczty za dostarczenie z Wilna do Mińska drukowanego słowa  o wadze około 600 gr. wystawiła nam kwit na sumę większą, niż cena książki.

Nie mniej miła przygodna rozmówczyni  z kolejki  wymownym gestem popukała w czoło i wyjaśniła, iż w podobnym wypadku ludzie o zdrowym rozsądku idą nie na pocztę, a na stację autobusową, książkę przekazują dla kierowcy autobusu relacji Wilno – Mińsk  i telefonują  do odbiorcy.  Bowiem korzystając z usług poczty za przesłanie książki o powyższej wadze do Mińska (do Kijowa również)  trzeba zapłacić aż 31.10 Lt. Do Londynu też nie mało, ale jednak tylko  22 Lt.

Wsłuchując się w głosy miłych kobiet nie wiedzieć czemu pomyśleliśmy o Partnerstwie Wschodnim - programie określającym wymiar wschodni polityki Unii Europejskiej w ramach Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, zakładającym zacieśnienie współpracy z Białorusią, Ukrainą, Mołdawią, Gruzją, Azerbejdżanem i Armenią. Jak też o tym, czy rzeczywiście jest taniej i prościej w ramach tego Partnerstwa przekazywać informację dla Białorusinów o Litwie i Unii Europejskiej drogą lotniczą, rozrzucając z powietrza misie z ulotkami, niż zwykle po sąsiedzku ułatwiać ludziom kontakty, również poprzez nie stosowanie bezpodstawnie wygórowanych cen za przesyłanie na Białoruś i Ukrainę literatury. Bo trudno uzasadnić, dlaczego przesłanie tej samej książki na odległość 187 km do Mińska jest prawie dwukrotnie droższe niż na odległość 2077 km do Londynu.

Ta nasza dwukierunkowość czy dwulicowość, ubrana w piękne słowa o zacieśnianiu współpracy, wyraźnie konfrontująca  z realnym  utrudnianiem międzyludzkich kontaktów na praktyce - smuci i dowodzi, iż brakuje nam wyczucia znaczenia dobrego sąsiedztwa. Tym bardziej, iż chodzi o nie byle jakiego sąsiada, ale wywodzącego się z naszego wspólnego historycznego pnia – Wielkiego Księstwa Litewskiego.

***
Kiedy przed dwoma laty w Wilnie władze naszego kraju założyły konto dla Alesia Beliackiego i przelały  tam znaczną sumę  na jego poparcie - minister Remigijus Šimašius natychmiast poinformował o tym władze Białorusi, które z kolei skazały lidera „Wiasny” na 4 i pół roku więzienia za niepłacenie podatków (zresztą podobnie postąpiono by w każdym innym kraju). Wydawało się, iż ten wypadek oraz konsekwencje zrzucania ulotek z zabawkami, zmienią tryb myślenia „naszych elit” i  w poczynaniach władz będzie się można doszukać sensu i logiki. Niestety – i wtedy i dziś Partnerstwo Wschodnie, jako program Europejskiej Polityki Sąsiedztwa, a praktyka życia chodzą różnymi drogami.

Biorąc się za pióro, miałem cichą nadzieję, iż będę miał co najmniej okazję złajać, jak to tradycyjnie się przyjęło, Waszyngton, Brukselę czy Moskwę za wygórowane i ekonomicznie nieuzasadnione taryfy pocztowe w naszym kraju. Bowiem powszechnie jest przecież wiadomo, że kiedy zadłużaliśmy państwo, pobierając kredyty pod najwyższy procent – to dyktował nam Waszyngton, Bruksela albo Moskwa, że rozwijamy i poszerzamy system przywilejów dla sowieckiej i nowej nomenklatury oraz pogłębiamy podziały wśród ludności – to robota tych samych ośrodków, że jesteśmy najbardziej na nowo skomunizowanym krajem z ideologiem marksizmu – leninizmu na czele – to sprawka przede wszystkim Waszyngtonu  i Brukseli…

Niestety, oficjalna informacja Ministerstwa Łączności  mocno nas rozczarowała. Okazało się, że ani Waszyngton, ani Bruksela ani Moskwa nie mają z tym nic wspólnego, a taryfy, …”uwzględniając wydatki, związane z dostarczaniem”(?!), ustaliła rodzima AB Lietuvos paštas.

***
W końcu listopada odbędzie się w Wilnie szczyt przywódców państw w sprawie Partnerstwa Wschodniego. Będziemy więc uważnie się wsłuchiwali i bez wątpienia usłyszymy, jak ogromny postęp został osiągnięty  w rozwijaniu kontaktów międzyludzkich dzięki naszym niestrudzonym działaniom…