…Genezy koncepcji mojej skłonny jestem dopatrywać się w założeniach politycznych W. Ks. Witolda: obydwa państwa utworzyły wówczas związek, który upodobnić można do dwóch ludzi opartych wzajem plecami, a zwróconych twarzami w przeciwległe strony. Wielkie Księstwo Litewskie na wschód, Korona na zachód. W ten sposób każde z tych państw miało zabezpieczone tyły. Nic oczywiście nie stało na przeszkodzie, aby działać miały, zależnie od okoliczności, w jednym kierunku wspólnie. Józef Mackiewicz. Prawda w oczy nie kole, 2002

Artykuly
O nazwiskach Polaków Litewskich – bez propagandy Drukuj
Autor: Ryšard Maceikianec   
Sobota, 25 września 2010

Gdy Hitler ze Stalinem podzielili wschodnią Europę, sowiety wkroczyli doń czerwoną armią w latach 1939 – 40, i był to początek tego nowego okresu, o którym nikt na świecie nie wiedział przedtem, w co się wyrodzi kraj i ludzie, gdy zostaną opanowani przez współczesny bolszewizm ( Józef Mackiewicz. Droga donikąd).

W chwili, gdy ucichły emocje w sprawie pisowni nazwisk Polaków na Litwie, a jeszcze nie wybuchły przygotowywane kolejne konfrontacje informacyjne, można spokojnie i bez emocji wrócić do tematu. A wrócić trzeba chociażby z tego powodu, że szeroko zakrojona negatywna kampania propagandowa uformowała opinie, które nie wiele mają wspólnego z rzeczywistością i prawdą, o czym świadczą obserwacja publikacji prasowych i internetowych w języku polskim oraz spotkania z odwiedzającymi Wilno gośćmi. Zresztą, trudno by było uwierzyć, iż głośna szarpanina medialna miała na celu naświetlanie prawdy.

Co ciekawe, że również tu w Wilnie – i ci, co chcą Litewskim Polakom nazwiska zmieniać i ci, co nie chcą się zgodzić na takie zmiany – najwyraźniej temat potraktowali powierzchownie, nie mając pojęcia ani o faktycznej sytuacji w stołecznym regionie, ani o drogach realizacji takiej decyzji, gdyby była przyjęta, ani o jej konsekwencjach. Również dlatego wypada zabrać głos w temacie.

A więc przede wszystkim – jak wygląda dziś pisownia imion i nazwisk Litewskich Polaków w opinii tych, co mieszkają poza Litwą a odbierają informację w języku polskim? Z rozmów i zapytań raczej wynika, iż w rezultacie kampanii, przeprowadzonej na zasadzie półprawdy, większość odbiorców informacji jest przekonana, iż Litewskim Polakom, obywatelom Litwy, do nazwisk nie tylko są dodawane litewskie końcówki, ale ich nazwiska wręcz powszechnie są tłumaczone na język litewski, i że każdy Wróblewski od chwili ogłoszenia przez Litwę niepodległości jest już Żvirblisem. Publikacje w postsowieckich polskojęzycznych pismach na Litwie jak np. „Kurier Wileński”, „Tygodnik Wileńszczyzny” i „Magazyn wileński” oraz w „Radiu „Znad Wilii”, rozsyłane przez redakcje korespondencje w stylu Wyrok przeciw Polakom najwyraźniej zrobiły swoje.

CZYTAC DALEJ…
 
Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał Drukuj
Autor: Ryszard Maciejkianiec   
Sobota, 25 września 2010
W związku z omawianiem w  Sejmie RL  projektu Ustawy o oświacie, kilku przewodniczących komitetów rodzicielskich ze szkół z polskim językiem nauczania wystosowało do Ministerstwa Oświaty i Nauki Litwy oraz innych instytucji pisma, w których szczególnie się akcentuje, żeby w żadnym wypadku nie doskonalić i nie podnosić poziomu nauczania języka litewskiego i literatury, oby wszystko było bez zmian.

Z wielkim smutkiem przychodzi się dowiadywać o takiej zorganizowanej kampanii politycznej na szkodę dzieci ze szkół z polskim językiem nauczania, tym bardziej, gdy z inspiracji partii biorą w tym udział niektórzy rodzice,  komplikujący i utrudniający przyszłość własnych dzieci i wnuków.

Wiadomo, że języka najlepiej się uczyć w latach szkolnych, bo właśnie wtedy umysł jest szczególnie chłonny, a doskonała znajomość każdego języka, a tym bardziej urzędowego – to dowód poziomu kultury człowieka, to ułatwienie nawiązywania współpracy i kontaktów międzyludzkich, to wyższa konkurencyjność na rynku pracy i lepsza perspektywa życiowa.

Dlatego nawet niewykształceni rodzice dobrze rozumieją i właściwie doceniają potrzebę doskonalenia nauczania języka litewskiego i w cztery oczy, bez partyjnych nadzorców i agentów twierdzą, że popierają zmiany. I jest to jeszcze jeden dowód niezwykle  głębokiej okupacji środowiska polskiego w regionie wileńskim, jak też wynik swoistego jednostronnego terroryzmu informacyjnego w tym terenie. I raczej niespotykany przykład, kiedy to otwarcie działa się na szkodę własnych dzieci, bojąc się nawet o podanie głosu czy publicznego gestu w ich obronie. Czegoś podobnego nie spotyka się nawet w najbardziej ekstremalnych warunkach egzystencji ludzkiej!

CZYTAC DALEJ…
 
Czy władze stać na własną politykę informacyjną? Drukuj
Autor: Ryšard Maceikianec   
Piątek, 17 kwietnia 2009

Trudno by było o polityka czy działacza, który by dziś niedoceniał wagi środków masowego przekazu w formowaniu opinii o poszczególnych osobach, wydarzeniach czy tworzeniu wizerunku kraju. Natomiast krajom takim jak Litwa – wyzwolonym z sowieckiego „braterskiego uścisku”, a więc zaistniałym na nowo w świadomości nowych pokoleń ludzi w Europie i świecie, na tworzeniu przyjaznego klimatu i dodatniej opinii o sobie poprzez przemyślaną politykę informacyjną powinno zależeć szczególnie. Jubileusz Tysiąclecia i okazja bycia Wilna jedną ze stolic kultury europejskiej daje ku temu okazję wyjątkową. Tym niemniej, mimo upływu prawie dwudziestu lat od chwili ogłoszenia niepodległości, jakiejś spójnej polityki informacyjnej czy chociażby zamiaru zmian na lepsze, szczególnie w stosunku do środków upowszechniania informacji sąsiednich krajów i własnych mniejszości narodowych, nadal nie da się dostrzec.

W czerwcu 2008 r. na balsas.lt zamieściliśmy publikację p.t. Wizerunek Litwy, a środki masowego przekazu w językach mniejszościowych, będącą próbą spojrzenia na aktualną działalność środków masowego przekazu, upowszechniających informację o Litwie w języku polskim.

CZYTAC DALEJ…
 
<< pierwsza < poprzednia 11 następna > ostatnia >>

Strona 11 z 11